Komiksy tylko na papierze, albo wcale.
Kocham papier, jego zapach, uczucie dotyku, ciężar, poczucie obcowania z czymś fizycznym.
Jednocześnie książek już praktycznie nie kupuję, poza tymi, które muszę mieć na półce - 10 max 20 pozycji rocznie. Kindle zajął ich miejsce. Wygoda. Brak miejsca. I - o dziwo - po prostu o niebo lepiej się czyta. I w samolocie, na urlopie, i w pracy, i w środkach transportu codziennego, i nawet w domu, w każdej pozycji, jedną ręką, niezależnie od opasłości tomiszcza.
A komiksy? Komiksy kupuję fizyczne, w ilościach wstydliwych. Tzn. wstydzę się przed żoną przyznać odnośnie ich faktycznej ilości (liczby). Ale półki nie kłamią. Dałbym dużo za Kindle'a dla komiksów, e-papier w kolorze, w formacie A4 lub większym. No czekam, z niecierpliwością. Póki co nie ma czegoś takiego, ale może dożyję? Średnia wieku się wydłuża... A tablet... to nie dla mnie, świeci, oczy bolą, zero zalet, no chyba, że ktoś czyta naprawdę dużo rzeczy niedostępnych inaczej niż cyfrowo, wtedy to lepsza opcja niż ekran komputera i ból pleców.
W sumie i mnie to cieszy i nie. Cieszy, bo brak odpowiedniego urządzenia przedłuża moje fizyczne zbieractwo. Nie cieszy, bo gdzieś to trzeba trzymać, a i na urlop zabrać ciężko więcej niż 1-2 pozycje.
Niemniej najważniejsze to mieć wybór, opcje. Tego nam wszystkim życzę
