Tak właśnie twierdzę. W PRL-u i po PRL-u także
Przeczytałeś Ty w ogóle zalinkowany artykuł pt. "Wszyscy jesteśmy Tintinami", czy znów dyskutujesz z własnymi zwidami na temat poglądów innych osób?
Wszystko to naprawdę fajne (serio, bardzo cenię sobie Twoją publicystykę, szczególnie kiedy zostawiasz gdzieś na boku swojego "cietrzewia"), ale jednocześnie zwracam uwagę, że ograniczasz się w takich analizach do fragmentu ówczesnej sceny komiksowej (mówiąc precyzyjniej, do środowiska skupionego wokół Relaxu i jego pochodnych).
Jasne, dzisiaj to najbardziej wyeksponowana i doceniana część komiksowej produkcji z PRLu, ale wówczas był to jeden z wielu segmentów,w dodatku niekoniecznie najpopularniejszy. Jednak dzięki temu, że wyrosło na nim pokolenie, które wciąż ma dużo do powiedzenia we współczesnym komiksowie, dominuje narracja, że dawny komiks to grono autorów skupionych wokół Realxu, a cała reszta to nieznaczący margines.
Kłamiesz. Nigdy nie użyłem takiego sformułowania. Taka to właśnie z Tobą jest rozmowa.
No tak, w odróżnieniu od "normalnego" komiksu w/w są "dziwne" czyli oczywiście, kłamię, bo przecież powszechnie wiadomo, że jak coś nie jest normalne to jest dziwne.
Typowy Kapral

Po pierwsze, większość naszych twórców i tak małpuje zachodnie produkcje, choć nie zawsze są to produkcje mainstreamowe 
Nic nie powstaje w próżni, doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, więc po co te zabawy z retoryką?
Mainstream żeruje na undergroundzie i awangardzie, sztuka "wysoka" żywi się kulturą masową i ludową, wschód małpuje zachód, a zachód szuka inspiracji na wschodzie.
Gatunki i konwencje nieustannie się mieszają, a regionalne elementy stają się najbardziej ciekawym wyróżnikiem w zunifikowanej, globalnej kulturze.
Po drugie, moje wykresy w najmniejszym nawet stopniu nie dotyczyły nakładów, tylko ilości publikowanych tytułów. Nie mieszaj więc może porządków, bo to donikąd nie prowadzi. A tak na marginesie, to chętnie zobaczyłbym jakieś prawdziwe dane na temat nakładów albo sprzedaży. Czekam z niecierpliwością aż uchylisz rąbka tajemnicy, bo podobno wiesz wszystko. Może jakiś wykresik? Śmiało!
Wiesz doskonale, że takie dane mogą pochodzić jedynie ze oficjalnych źródeł, idź sobie do wydawców i poproś ich o zgodę, oczywiście o ile jeszcze którykolwiek z nich będzie chciał z Tobą poważnie na ten temat rozmawiać
