Mógłbyś wyjaśnić w jaki sposób dobra sprzedaż komiksów dziecięcych nie sprzyja fandomowi komiksowemu?
To zdanie odnosiło się do wyżej. Komiksy są porzucane, zresztą jak i książki. Niektórzy wrócą po szkole średniej, inni na studiach itd. Niektórzy (czuję, że większość) - już nigdy. Tak to wygląda i nie ma co się oburzać. Czytam nowe komiksy dziecięce i jest mi z tym dobrze, też staram się dzieciaki zachęcać, raz lepiej, raz gorzej. Zawsze byłem zwolennikiem różnorodności, stąd moja opinia o komiksie dziecięcym czy kolekcjonerskim. Dobrze, że są wydania tanie, mangi, twarde, slipkejsy, z dodatkami, dla dzieci. Każdy sobie coś z tego wybierze. Gorzej jeśli skupimy się TYLKO na dziecięcym czy TYLKO na wersjach kolekcjonerskich itd. I o to mi chodziło

Z drugiej strony trochę mnie dziwiło (i nadal dziwi) dość swobodne podejście niektórych współczesnych twórców do tych klasyków. Odnoszę wrażenie pogardliwego podejścia - jacy to artyści, mistrzowie, ile można jechać na nostalgii, uuu, panie, to kseroboje i kopiarze. Osobiście staram się nie wypowiadać o niektórych współczesnych twórcach, owszem, napiszę, że mi się nie podoba kreska, ideologia czy coś tam ale nie brnę dalej, bo jednak każdy z tych twórców dorzuca swoją cegiełkę, nawet jeśli mnie z nim nie jest po drodze. Nie wierzę też w opinie i recenzje, bo często są przesycone niechęcią - wolę sam sprawdzić czy twórca jest skandalizujący

Nawet jeśli większość tych dzieciaków nie zostanie hardkorowymi fanami komiksu z legitymacjami członków fandomu, to dlaczego wydawanie komiksów dla nich ma niby nie służyć fandomowi?
Patrz wyżej.
Wnioski o nabywcach wziąłem z doświadczeń zawodowych (także bibliotecznych), rozmów z ludźmi, dziećmi, młodzieżą i rodzicami, a także nauczycielami. Z życia

Nie mam problemu z mangami, bo przeżyłem już kilka "fal" i zawsze kończyły się podobnie. Wiem, że ktoś złośliwy powie - z mangami jest jak kiedyś z komiksami czy grami - straszyli, zakazywali i to jeszcze bardziej podkręcało atmosferę zakazanego owocu i buntu.
Oczywiście możemy też iść głębiej, nie tylko o skutkach, ale i przyczynach - niedopasowane kanony lektur, nudni poloniści itd. Jak mawia mój kolega, bibliotekarze, wydawcy, twórcy zanęcają, a poloniści zniechęcają do czytania.