Podziwiam Was, że jeszcze korzystacie z usług Poczty Polskiej, ale wiadomo w każdym mieście to działa inaczej. Nawet jak nie otworzę drzwi kurierowi, to w promieniu 1 km mam 5 punktów DHL, DPD, GLS które paczkę przechowają przez dwie doby do czasu odbioru.
Moja placówka pocztowa ma coś na wzór paczkomatu, ale nie radzi sobie z okolicznościowymi menelami, którzy przesypiają tam każdą noc, więc praktycznie nie da się tego miejsca używać ze względu na zapach.
Ostatni raz na pocztę musiałem się fatygować gdy korespondowałem z sądem oraz z komornikiem. Masakra, debilizm do kwadratu. Sąd pyta mnie czy dłużnik spłacił swój dług i czeka na odpowiedź listowną. Nie dość, że za komornika trzeba było zapłacić, to za list do sądu też. Ale już go nie napisałem - milczenie jest złotem.