Ciekawostka z FB - post Tomasza Spella:
"Bardzo mi przykro widzieć takie wałki na własnym poletku, ale jedno z polskich wydawnictw komiksowych zachowało się karygodnie. Zatrudnionemu koloryście - nazwijmy go Bartek - zapłacili 260zł za pokolorowanie 60 stron komiksu.
To wychodzi, uwaga, werble!
4,33zł za stronę (!!!)
Cztery złote. Trzydzieści trzy grosze. Za pokolorowanie jednej strony komiksu A4.
Słyszałem wiele historii o wyzysku, ale to przechodzi ludzkie pojęcie.
Bartek chciałby pozostać anonimowy, więc nie mogę ujawnić, które wydawnictwo poleciało w taką januszo-biznesową patologię. Gdybym ich ujawnił łatwo byłoby wytropić o który komiks i którego ludka dokładnie chodzi.
A było tak. Bartek dołączył do projektu jako kolorysta. Znał się z resztą autorów. Na tym etapie nie było mowy o żadnych pieniądzach. Co się zmieniło, gdy pojawił się wydawca. Zaproponował Bartkowi wspomnianą stawkę (według mnie równie dobrze mógłby mu napluć w twarz sześćdziesiąt razy), a Bartek się zgodził i podpisał umowę. Bo młody artysta, nie zorientowany w cenach. Bo myślał, że reszta autorów dostała równie głodowe stawki (później się dowiedział, że dostali większe, nie wiem jakie). Bo zadziałała też zasada utopionych kosztów - część komiksu była już pokolorowana i Bartek nie chciał przerywać zaczętego już projektu. Ale przede wszystkim - wydawca wykorzystał sytuację i zachował się jak skończony skurwiel.
Nie dość, że za psie pieniądze, to jeszcze na całość był wąski termin - tylko miesiąc. Bartek zasuwał po nocach, zaniedbując inne projekty, żeby zarobić cztery złote.
I trzydzieści trzy grosze.
Za pokolorowanie jednej strony.
Takie bulwersujące żerowanie na artystach i czysty wyzysk powinno być zawsze i wszędzie tępione.
Młodzi, początkujący artyści i artystki - wiem, jak to jest brać zlecenia za gówno pieniądze. Pamiętam niedocenianie swojej pracy. Pamiętam smak strachu, kiedy bałem się poprosić o więcej, bo już nie odpiszą. A jakoś na czynsz trzeba zarobić. Jeśli nie jesteście zorientowani w cenach, to popytajcie bardziej doświadczonych kolegów i koleżanki, nie jest to żadna ujma nie wiedzieć takich rzeczy, żaden to wstyd rozmawiać o pieniądzach. A jak nie znacie nikogo bardziej zorientowanego, to na FB pełno jest grupek zrzeszających artystów różnej maści, na pewno pomogą.
I szanujcie siebie i swoją pracę.
A bizneso-janusze, jak was nie stać, żeby uczciwie zapłacić artyście - wypierdalać. Jak jest budżet na wszystko, ale na artyście można zaoszczędzić - wypierdalać. Jak chcecie żerować na innym człowieku, bo zgodzi się na cokolwiek, przecież to jego pasja - wypierdalać."