Moje dwa ostanie doświadczenia z pocztą z przeciągu paru miesięcy ( i jedyne):
- czekałem w kolejce z 30 minut bo pani obsługiwała klienta, któremu poczta zgubiła jakieś sądowe pismo, w końcu po 10 przejrzeniu tej samej kupki paczek, listów i i innych chłop popatrzył do tyłu i stwierdził, że on nie będzie zajmował czasu swojego i innych i niech się z nim skontaktują jak ogarną burdel i znajdą co zgubili
- inny odział, parę miesięcy później, pani obsługuje jakiegoś pana, który ma do załatwienia jakieś urzędowe sprawy, dialog między dwiema nie do końca dogadującymi się jedenastkami, pani stwierdza, że nie da rady pomóc, bo brakuje jakiś dokumentów, na co chłopina odpowiada za każdym razem, że przyszedł właśnie w tej sprawie, po czym pani po raz kolejny wpisuje jakieś dane w komputer i stwierdza po raz wtóry, że nic z tego. W końcu po wypracowaniu wspólnego konsensu starszy pan zostaje przekierowany do głównej poczty w moim mieście. Niemal jak dobra scenka rodzajowa, tyle że przedłużona do jakiś 20 minut, a ja tu stoję w kolejce by podjąć list urzędowy adresowany na mojego dziadka, zmarłego ponad 30 lat temu.
Dodając do tego galerie różności wszelkich w każdym urzędzie od torebek po okulary i zabawki dla dzieci każdy kontakt z tą instyucją to niezapomniane wrażenie.