W prawdziwym życiu nigdy by nie powstały miękkiszony, dziadersi, zetki, szony, kuce czy lemingi.
Myślę, że Krzyżnięty/Krzyżnięci nie jest tak samo wygodny w wymowie jak powyższe przykłady.
Jak dla mnie za duża zbitka polskich dźwięków z za małym rozdziałem samogłoskami ustnymi żeby to tworzyło na tyle wygodną formą wymowy by powszechnie i naturalnie wejść w częste użycie. Natomiast wiadomo, że nie wiadomo i może się mylę.
Mimo to, wygoda/lenistwo w mówieniu jest w cenie, zwłaszcza przy takim słowotwórstwie.
Tak jak nikt tworząc nowe miasto w dzisiejszych czasach, nie wymyśliłby od zera np nazwy 'Tczew' (abstrahując od punktów zaczepienia etymologicznego/historycznego).