W sumie każdy pewnie ma głęboko moje zdanie i jestem w mniejszości, ale dla mnie dodawanie tych dodatków: szkice itd, czy jakieś obrzydliwe teksty wychwalające dany komiks (to jest najgorsze, rzyyyg) jest niepotrzebne i wolałbym żeby tego nie było, a komiks był 10 czy 20 zł tańszy.
Studio Lain tworzy bardzo fifne wydania dla kolekcjonerów, niezwykle dopracowane, dopieszczone, ze starannie dobranymi przez czytelników okładkami i oczywiście w niewielkich nakładach. Tu jeśli można coś dopieścić (np. wrzucić jakąś dodatkową historię) to będzie to dodane. Studio Lain nie bawi się w papudractwo typu miękka okładka, mniejsza gramatura papieru, czy właśnie brak dodatków żeby ścinać cenę. Komiksy kupują świadomi czytelnicy, którzy wiedzą czego chcą.
Jednak nie trać nadziei. Egmont nam pokazał, że można właśnie iść dalej. Jeśli coś zostało wydane, zarobiło na siebie i chcemy coś z tego jeszcze wycisnąć, to można wydać to w wydaniu kompaktowym. Co prawda komiksy Lain będzie trudno tak upakować, bo to przeważnie grubaśne tomy, często w pakietach po dwa. Jednak znalazłyby się jakieś mniejsze perełki, co można by je wydać carrefourowo i cena może by się zamknęła w 50 zł. Tylko żeby to się opłacało to musi być najlepiej coś z Lain USA, żeby nie leżało w piwnicy. Arek nie wysyła komiksów do Empików, więc raczej tylko Gildia plus kilka sklepików specjalistycznych, dlatego nakłady nie będą oszałamiające, a cena nie będzie niższa niż 50 żł. Dziś kupujesz Sonatę w wersji akuratnej, a za 5 lat niewykluczone, że dostaniesz ją w linii Lain Compact.
