niezmiennie bawi czytanie klisz o "bialoruskim zamordyzmie" od mieszkanca bantustanu (:
Odpukać, ale jak na razie w miejscowym bantustanie prezydent elekt nie musiał jeszcze wiać za granicę. Podczas gdy na Białorusi...
Kurczę, fajnie by było gdyby Roosevelt raczył nas znowu nawiedzić. Z ciekawości: On nie przepada jedynie za wydawcami a "konwenty" zwiedza czy na bytność na tego typu imprezach trzeba Go namawiać równie mocno co na zgodę na wydanie komiksu poza matecznikiem?