Zgadzam się, że jest ogólny problem z tego typu wydaniami. Zdążają się jakieś dobre, ale to zdecydowanie za mało. Co otwieram te grubasy, to zawsze z obawą, by się nie rozpadły. O rozkładówkach już nie mówię...
Gdyby jeszcze był problem z dostępem do takiej technologii, ale tak nie jest. Gorzej. Ci sami wydawcy czasem zrobią dobrze, ale tylko przypadkiem.
Dlaczego to jest takie trudne? Bo nikt mi nie powie, że to koszty, bo jednak czasem się da w podobnych cenach. A jeśli musieliby podnieść ceny, to o ile? Kilka złotych?
Myślę, że większość z nas dałaby więcej za właściwie sklejony/zszyty egzemplarz, który spokojnie można otwierać i podziwiać pracę artysty bez obawy o zbieranie luźnych kartek...