Autor Wątek: Wydawnictwo Mandioca  (Przeczytany 607068 razy)

Kadet, Cornelius, Xmen, arczi_ancymon (+ 1 Ukrytych) i 8 Gości przegląda ten wątek.

Offline Horyzont Snu

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3195 dnia: Dzisiaj o 08:31:46 »
Ale lokalizacja to dość często używana strategia tłumaczeniowa, która nie jest niczym szczególnie oryginalnym. Przezroczyste tłumaczenie na współczesną polszczyznę również nie jest dobrym podejściem, jeśli autor oryginału archaizuje język, bo wtedy tłumacz faktycznie dokonuje daleko posuniętej ingerencji, istotnie zmieniając wydźwięk tekstu. Stylizacja na język sienkiewiczowski wydaje mi się dość standardowym posunięciem, bo jest to łatwy do odkodowania, znajomy większości czytelników punkt odniesienia, choć rzeczywiście o tyle kłopotliwy, że już Sienkiewicz stylizował swe teksty na staropolszczyznę przez użycie gwary podhalańskiej, więc tutaj mamy stylizację stylizacji.
Z drugiej strony jasne, że takie strategie niosą zagrożenie, że tłumaczenie będzie trudniejsze w lekturze niż oryginał, jak w przypadku Masona i Dixona Pynchona, gdzie polski tekst jest stylizowany do granic możliwości, a przez angielski oryginał przy całym jego skomplikowaniu się ponoć płynie (ale nie wiem, nie porwałem się jeszcze na to wyzwanie). Przykładem skutecznego wykorzystania takiej strategii byłoby tłumaczenie Krzysztofa Bartnickiego Portu hwjezdnego Topjo, gdzie tłumacz przełożył orkadzki, szkocki i angielski na gwary pomorskie (w przypisie umieszczając przekład na bardziej klasyczną polszczyznę).
Nie mam jednak pomysłu, jak lepiej oddać realia językowe feudalnej Japonii przy zachowaniu stopnia archaizacji tekstu. Ja kupię na pewno pierwszy tom, bo jestem ciekaw, jak to wypada całościowo, a poza tym Mandioce jednak ufam i byłoby mi żal, gdyby wtopili na tych mangach.

Wolę przezroczyste tłumaczenia. Są tysiące, dziesiątki tysięcy książek, których fabuły osadzone zostały w rozmaitych okresach historycznych, w których mówiono inaczej niż w czasach, w których powstawały, a napisane zostały mową współczesną autorów i tak też je przetłumaczono.

Czy Umberto Eco pisząc Imię róży, stosował archaizmy? Nie, nie stosował. Nie tylko on ich nie stosował. Czy jest to problem? Nie, to żaden problem. Bowiem czytając Imię róży wiem, że bohaterowie rozmawiają ze sobą tak, jak powinni rozmawiać ludzie w XIV w. Tak samo, nie oczekuję, że opisany będzie dokładnie każdy liść, źdźbło trawy, kamień na drodze, cegła w murze, dźwięk i głos w tłumie, czy zapach w powietrzu, by wiedzieć, że tam są, rozbrzmiewają i się roznoszą.

Wolę zatem przekład przezroczysty, niż siłowo inkorporowaną gwarę kaszubską, śląską lub góralską, ponieważ z nich wiele nie zrozumiem, a poza tym towarzyszy mi tu wrażenie bezsensowności zabiegu, który i tak nie odda realiów średniowiecznej feudalnej Japonii, ponieważ tego się zrobić nie da. Z przekładu współczesnego zrozumiem wszystko, i to jego największy atut.

Chyba że mówimy, o takim potocznym, uproszczonym archaizowaniu, z waćpanami, bieżaj, onegdaj itd. Takie przekłady mogą być stosowane, jakiś tam efekt odniosą, będą zrozumiałe i nie będą męczyć. Mam tu na myśli dialogi. Zupełnie inną kwestią jest, gdy cała powieść jest tak napisana, np. "Riddley Walker" Russela Hobana.



o ile dobrze zrozumiałem, tak wygląda całość,  bez względu na osobę narratora. Tutaj przekład mowy przyszłości, na dzisiejszą byłby kontrowersyjny, i najlepszym wg. mnie rozwiązanien byłyby dwa przekłady, wierny i współczesny. Generalnie jednak, przed tak napisanym postapo, pierzcham jak najdalej, czym prędzej umykam. :-)

Offline komiks

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3196 dnia: Dzisiaj o 11:58:11 »
Mnie się podoba stylizacja z filmu Siedmiu Samurajów Kurosawy. Maszynka podaje, że jest to archaizowany japoński, dostosowany tak, by brzmiał starodawnie, ale był zrozumiały dla widza z połowy XX wieku, film w konwencji jidaigeki. Przed Kurosawą wiele filmów historycznych w Japonii czerpało z tradycji teatru Kabuki – dialogi były deklamowane, sztuczne i powolne. Kurosawa zerwał z tym stylem. Czyli da się i już ktoś to rozkminił.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Online Kadet

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3197 dnia: Dzisiaj o 12:38:02 »
Trudno ocenić na podstawie tylko przykładowego kadru, dla kontekstu trzeba byłoby zobaczyć całość... ale ta próbka źle wygląda dla mnie w tym sensie, że wg mnie stylizacja poszła tu za daleko. Ta opowieść - jak wynika z opisu - jest mocno osadzona w realiach dawnej Japonii, więc takie mocne użycie języka z XVII-XVIII-wiecznej Polski (albo raczej dokładniej - stworzonej przez Sienkiewicza w XIX w. stylizacji na język z tamtej epoki) wywołuje u czytelnika rozdźwięk, który może przeszkadzać w swobodnej lekturze. Owszem, czas się zgadza, ale kultura Rzeczpospolitej z tamtych czasów różniła się bardzo mocno od kultury Japonii z epoki samurajów, tak więc język kojarzący się bardzo z określoną postawą kulturową nie pasuje do treści osadzonej w innej kulturze. To mogłoby być użyteczne, jeśli chcielibyśmy wywołać efekt komiczny, ale w tym wypadku chyba nie było to celem tłumacza.

Moim zdaniem, jeśli chcieliśmy podkreślić, że to opowieść z czasów samurajów, to skuteczniejsza byłaby ostrożniejsza, bardziej wyważona stylizacja - trochę archaizmów, bardziej formalny styl, ale bez przesady. Jeśli ktoś ma wcześniejsze wydania pierwszych tomów "Usagiego Yojimbo", to mniej więcej taki styl stosował w nich Jarosław "Orkanaugorze" Rybski (w późniejszych wydaniach Egmontu to trochę zneutralizowano, może żeby styl pasował do późniejszych przekładów Jarosława Grzędowicza). W każdym razie tam nie było raczej odwołań do "Trylogii", ale co jakiś czas trafiały się takie zdania jak: "Popełniłam tedy błąd", "Radam, że i ty jesteś bezpieczny" albo "To z Genem macie sprawę", co wydawałoby mi się tu celniejszym podejściem.
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline OokamiG

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3198 dnia: Dzisiaj o 12:55:57 »
Zamiast przykładowy waszmość Yamamoto po prostu można dać Panie Yamamoto  i już mamy poczucie formalnego, bardziej starodawnego języka.

Online Castiglione

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3199 dnia: Dzisiaj o 13:04:27 »
Zgadzam się z dwoma postami wyżej. Zastanowiłbym się też, czy może nie zostawić w tekście np. japońskich form grzecznościowych (typu -san), aby całość miała bardziej orientalny wydźwięk niż nawiązujący do sarmackiej Polski.

Offline OokamiG

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3200 dnia: Dzisiaj o 13:21:47 »
Jeśli pieczę nad tytułem sprawuje Paweł Dybała to on podejmuje raczej decyzje, aby wszystko tłumaczyć. Np. w Bleachu tłumaczył imiona mieczy zamiast po prostu dać przypisy, co było krytykowane.

Online Alexandrus888

Odp: Wydawnictwo Mandioca
« Odpowiedź #3201 dnia: Dzisiaj o 13:39:46 »
Jeżeli Dybała odpowiada za tłumaczenie, to tym bardziej jestem za tą formą jaką przyjął. Mam do niego pełne zaufanie.

@Horyzont Snu, jeżeli oryginał jest pisany współczesnym językiem, to jasne, należy użyć "przezroczystego" tłumaczenia. Ale jeżeli sam autor używa archaizacji, to nie tylko zasadne, ale wręcz wskazane jest jej użycie i w przekładzie.