Panowie, widzę, że rozpocząłem nowy wątek sowim trochę gorzkim wpisem. Sama paka od gildii była zapakowana w porządku. Stawałbym, że albo lekko walnęło w magazynie, ale w drukarni, choć to może tez być jaka wada fabryczna w trakcie składania egzemplarza, bo jakby brakuje trochę tekturki na grzbiecie. Mimo wszystko wada jest na tyle minimalna, że machnąłem ręką i tak zazwyczaj nie sprzedaje komiksów, więc i tak egzemplarz będzie mój na stałe. Nie zmienia to jednak tego, że reklamacje w gildii są archaiczne. Jednym z nielicznych, czy też jedynym plusem mogła być ich zmiana po wprowadzeniu nowego silnika sklepu. Jednak zostali przy tym sposobie, że to ty musisz wszystko załatwić, a potem jeszcze czekać na twoje pieniądze nie wiadomo ile. Inne sklepu załatwiają to dosłownie jednym kliknięciem. Tu sam musisz się przeklikać prze ten proces. Gildia naprawdę była mi bliska przez lata i teraz się czuję jakbym stracił kontakt z bliskim mi kuzynem, bo poszedł w dragi i alkohol. Stąd też może trochę za ostry komentarz. A kurier w moim wypadku nawet paki z Atomu potrafił doprowadzić na skraj wytrzymałości i mam kilka dentów na omnibusach, ale z wiekiem trochę mam na to już wywalone. Oczywiście jeśli jednak komiks jest wyraźnie zniszczony to reklamacja idzie w ruch.