Największa krzywda, jaką wyrządzono komiksowi Shane to to, że nie wydano go 20 lat temu...
Było wtedy inne pojmowanie roli Graży (teraz budowanie na niej marketingu już chyba tak nie działa, a być może nawet w ogóle nie ma sensu), Thorgal nie był jeszcze własną autoparodią, a dodatkowo ukazywał się pierwszy cykl Sioban i to wszystko na pewno sprzyjałoby serii Shane.
Bardzo szanuję wysiłki Studia Lain, czytam większość tytułów, ale trzeba rzeczy stawiać uczciwie: Shane to średniak wśród średniaków, co chyba oznacza, że jest poniżej średniej ogólnej. Z Krogulcem czy Burgeonem nie wytrzyma bezpośredniego starcia. Nawet nie ma co stawiać go w polu. Co najwyżej w nocy, z ukrycia, skrytobójczo nożem w plecy

Żeby nie siać pesymizmu, jestem po dwóch zeszytach CE, więc po tak niewielkiej porcji ostrożnie, z zachowaniem rezerwy i nie popadając w przesadę powiem: REWELACJA