Dla mnie 2, 4 i 5. Przy czym 2 wyraźnie najlepsza. Ma ten sznyt epickości. 4 jest czymś nowym, świeżym wśród okładek Slaina. A 5 to super czarno-biały rysunek.
Ostatnio wachałem się między czarno-białą, a różową i wygrała różowa, bo bardziej pasowała do całej serii. Teraz pewnie też tak postąpię, ale 4 i 5 są bardzo fajne, więc mam nadzieję, ze będą w środku.