Na początku wręcz dałem takie "mocne 7/10", ale potem trochę myślałem o tym i mimo wszystko dałem punkt wyżej. No bo właśnie - chyba gdzieś z tyłu głowy oczekiwałem jakiś potężnych fajerwerków w finale. Te nie dojechały, ale czwarta część zachowała wszystkie walory poprzednieczek, które konsekwentnie oceniałem na 8/10. Fajnie napisane postacie z krwi i kości, w porządku dialogi bez zbędnych ścian tekstu, dobre tempo akcji i sama struktura w postaci płynnego przeskakiwania na losy innych bohaterów. Do tego mimo, że warstwa fantasy jest tu trochę zbyt słodka, "avatarowa", komiks nie jest zbyt lekki, a umiejętnie dozowane, dość brutalne zwroty akcji potrafią fajnie nagle wybudzić czytelnika.