Przeczytałem opis "Sangomy", przykładowe strony. Myślę: "oho, pachnie znajomo". Patrzę biogram scenarzysty no i wszystko jasne. Nie dziwi nic. Francuz, nazwany przez rodziców po porywaczu, złodzieju i g&^łcicielu (kto normalny tak robi?!*) o poglądach zbliżonych ideowo do poglądów ludzi rządzących RPA to zdecydowanie nie jest przepis na uczciwą i szczerą krytykę systemu jaki panuje w Afryce Południowej.
Szkoda, bo RPA zasługuje na wartościowe ujęcia, filmowe, komiksowe, książkowe, choć niestety w tym momencie jest krajem upadłym i nie widać by miało się to zmienić. Dopóki jednak dyskusja jest na prymitywnym poziomie, a takim jest ujęcie pod kątem koloru skóry, nie ma nadziei.
*pytanie retoryczne, mentalność rewolucyjna ma swoje prawidła