Ostatnio kupowałem Relax z Galerii dla Hermanna i Wyrzykowskiego.
A teraz sprawa wygląda tak: najnowszy numer z Labrum jutro będzie w paczkomacie i chętnie wydałem te 7 dych na wersję z piękną białą okładką, bo w środku jest ten bardzo ceniony komiks o staruszkach, jest Caza, jest Andreas.
A najnowszego numeru z Galerii jeszcze nie kupiłem, bo jaki mam powód? Jest tam Kubert, ale przeżyję bez niego. Jest Font, ale przecież ja jeszcze nie kupiłem tych dwóch albumów. Dopłacę 20 zł i mam Kubricka. A dam ponad 20 zł mniej i mam ten jeszcze jego poprzedni album. Jakoś nie wiem... Mało tego Relax z Labrum można kupić taniej z okładką Cazy w Empiku. To chyba ten moment, w którym jeśli Galeria nie ogarnie jakichś fajnych licencji, to różnica w sprzedaży obu Relaxów mocno się rozjedzie na korzyść Labrum. Te magazyny mają świetny format, są grube i naprawdę szkoda takiej jakości na te wszystkie zapychacze.