Prawa autorskie do logotypu nie są prawami do tytułu (ciekawe ile jeszcze razy trzeba będzie to napisać?).
Cytujesz mój post, a pod nim negujesz tezę, której nigdy nie napisałem.
Żeby było jeszcze śmieszniej, prawa majątkowe do logotypu w przypadku realizacji w ramach etatu, nie wracają do autora, chyba, że została na to zawarta odrębna umowa.
Niby masz rację, a jednak nie masz.
Odrębna umowa jest jednym ze sposobów aby majątkowe prawa autorskie do logotypu wróciły do autora, ale nie jest jedynym.
Artykuł 12 punkt 1 Ustawy o prawie autorskim mówi:
"Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca,
którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku
pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach
wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron."
Czyli wystarczy, że umowa o pracę zawiera ustalenie, że prawa pozostają przy autorze, to jest drugi ze sposobów.
Trzecim jest taki, żeby pracodawca nie skorzystał z opracowanego logotypu. Mówi o tym art. 12 pkt. 2:
"Jeżeli pracodawca, w okresie dwóch lat od daty przyjęcia utworu, nie przystąpi
do rozpowszechniania utworu przeznaczonego w umowie o pracę do
rozpowszechnienia, twórca może wyznaczyć pracodawcy na piśmie odpowiedni
termin na rozpowszechnienie utworu z tym skutkiem, że po jego bezskutecznym
upływie prawa uzyskane przez pracodawcę wraz z własnością przedmiotu, na którym
utwór utrwalono, powracają do twórcy, chyba że umowa stanowi inaczej. Strony mogą
określić inny termin na przystąpienie do rozpowszechniania utworu."
Ale to tak na marginesie, bo teraz mówimy o obecnie obowiązującym prawie, a nie wiemy, jak ono wyglądało w chwili stworzenia i przekazania redakcji logotypu Relaxu.
Według mnie ważna jest jeszcze jedna kwestia - z tego co wiem pracownicy Relaxu nie pracowali w nim na etacie. Nawet szefostwo - było pracownikami KAWu, nie Relaxu. Tak więc jeśli (po pierwsze) w latach siedemdziesiątych obowiązywały podobne przepisy, jeśli (po drugie) pan Rosiński był zatrudniony na podstawie umowy o pracę i (po trzecie) miał w tej umowie wpisane tworzenie logotypów lub też tworzenie szaty graficznej dla Relaxu, to faktycznie prawa przeszły na wydawcę automatycznie.
Mogło też być tak, że sprawy te były uregulowane wprost w umowie i kwestia praw nie została rozwiązana automatycznie, tylko "ręcznie".
Tak więc każdy, kto mówi, że prawa do logotypu nie należą do pana Rosińskiego, tylko do KAWu (lub ich spadkobierców) według mnie musi udowodnić swoją tezę. Samo domniemanie etatowego charakteru pracy pana Rosińskiego to za mało.