Autor Wątek: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku  (Przeczytany 6889 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Adolf

Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 01:58:39 »
Dlaczego nie potrzebujemy kolekcji?

Temat wciąż wałkowany na forum, teraz odpowiedzmy sobie raz na zawsze, dlaczego kolekcje nie są nam potrzebne. Poświęciłem wiele czasu na badania tematu i ten artykuł. Wnioski są szokujące. Chciałbym tym samym Was ostrzec przed wszelkiego rodzaju kolekcjami i niektórym otworzyć oczy na ten temat.

1. Słaby nakład.
Brak danych co do wydawanych ilości, ale powiedzmy sobie szczerze, daleko im do Egmontu. Im dalsze tomy, tym niższy nakład i często nie ma ich nawet w kioskach/Empikach. Do tego możemy pomarzyć o dodrukach, bo nic takiego nie ma miejsca w tym przypadku. A to rodzi poważne konsekwencje.
2. Niska dostępność.
Dwa tygodnie w kioskach i komiks znika z rynku. Może jeszcze przez krótką chwilę wiszą jakieś egzemplarze w sklepach Empiku czy Ruchu, ale i tak pożądane tytuły szybko znikają z rynku. I co jeśli kolekcja ma jakiegoś rarytasa? Ten jest praktycznie nie do kupienia, chyba że...
3. Przepłacanie.
Co z tego, że na starcie tom kosztuje 40 zł, skoro jak się wyprzeda, to już go nie dostaniemy za tą cenę? W najlepszym wypadku przepłacimy kilka złotych za UŻYWKĘ, jednak często cena przekracza 100% jej pierwotnej wartości.
4. Blokowanie normalnych wydań.
O wiele lepiej wygląda komiks od Egmontu, czy Muchy, niż brzydki, wynaturzony tom, zawierający fragment panoramy, który kompletnie nie pasuje do niczego, oprócz panoramy oczywiście. Niestety, często nie opłaca się wydawać tytułu drugi raz. A to prowadzi do kolejnych konsekwencji.
5. Brak pełnej historii.
Fajnie, że kolekcja wydała nam supertytuł, ale co z tego skoro jest ciąg dalszy i go nigdy nie poznamy? Spider-Man z Marvel Knights kolekcja mogłaby wydać w całości, ale na złość dali okrojone tomy i dostaliśmy tylko 2/3 historii! Takich przykładów jest sporo. I ciągu dalszego w ogromnej większości nie dostaniemy, bo kolekcja nie jest tym zainteresowana, a Egmont lub Mucha... Patrz punkt 4.
6. Zalewanie rynku dublami.
Po co nam jeszcze raz to samo? Chyba tylko fanom panoramy. Do tego ogranicza to normalne dodruki, bo przecież mamy wydania z kolekcji. Zaśmieca to tylko rynek niepotrzebnymi tomami, których nikt nie chce i potem mówi się, że komiksy się nie sprzedają.
7. Niszczenie rynku.
Oczywiście konkurencja jest potrzebna, ale czy taka? O wiele lepiej jest gdy konkurują ze sobą poważne wydawnictwa, jak Egmont, Mucha, czy co raz lepiej radzący sobie Scream lub inne mniejsze. O ile Egmont jeszcze sobie poradzi, tak reszta już na tym poważniej traci. Dlaczego? Polski czytelnik ma ograniczony budżet. I często musi wybierać. Gdy daje 80 zł tylko na jedną na kolekcję miesięcznie (żeby potem jej nie odkupywać drożej), to nie da tych pieniędzy komuś innemu. A nawiązując do poprzedniego punktu, jeśli ma dubel z kolekcji, to nie kupi normalnego wydania i traci na tym porządny wydawca, jak np. Mucha ze Spider-Manem Niebieskim. W konsekwencji nasilają się trzy rodzaje patologii: rynek jest zdewastowany drogimi tomami, albo brakuje niektórych tomów, lub mamy zalew dubli.
8. Tworzenie skalperów.
W tej branży nie da się uniknąć odsprzedawania drożej niższych nakładów komiksów. Jednak pojawianie się kolekcji nasila to niechciane zjawisko. Drogie tomy kolekcyjne. To psuje rynek, bo komiks powinien być tańszy, ogólnodostępny. I gdyby ludzie kupowali więcej normalnych komiksów, to byłyby ich większe nakłady, przez co lepsza dostępność i byłoby wypuszczanych więcej serii, więcej różnorodnych tytułów. A tak zarabiają sobie cwani handlarze. Nie raz się słyszy, że ktoś wykupuje tomy testowe kolekcji i sprzedaje drożej przez Internet. A przecież ideą tomu testowego, pierwszych numerów, jest to by za te 15-30 zł przyciągnąć do siebie ludzi, a tak ich nie przyciągnie bo tomy znikną z kiosków i będą odsprzedawane drożej. W konsekwencji brak nowych czytelników i degradacja rynku postępuje.
9. Brak rabatów na kolekcję.
Co z tego, że pierwszy tom kosztuje 15 zł, a drugi 30, jeśli dalej mamy regularną cenę 40 zł. Ten sam komiks warty 40 zł z Egmontu kupimy za ok 25-30 zł. I tak jak w powyższych punktach – jeśli nie kupimy tomu w ciągu dwóch tygodni i jest to wartościowy tom, a nie dubel, to będziemy musieli zapłacić za niego znacznie więcej. Komiksy Egmontu, Muchy, czy innego wydawnictwa w dyskontach dostaniemy już od 30% taniej, a często nawet rabat zahacza 40%. Kolekcja to brak rabatów, brak dodruków i skalperzy mają używane. Na stoisku podczas MFKiG widziałem tomy WKKM, których ceny zaczynały się od 80 zł!
10  Rozwój rynku.
Egmont zyski z komiksów przeznacza na dalszy rozrost rynku, dzięki temu dostajemy znacznie więcej różnorodnych serii, nie tylko superhero. Hachette zaś tego nie robi. Tomy w kolekcji są zaledwie kopią tych z zagranicy, z polskim tłumaczeniem i jedyna możliwa ingerencja to wpływ na ich kolejność ukazywania się, co oczywiście prowadzi do wyżej wymienionych patologii. Dla Hachette kolekcja to tylko kolejny produkt do opchnięcia. W ostatnim tomie WKKM nie dali nawet żadnych podziękowań (zrobił to jedynie Eglemoss) dla swoich wiernych czytelników.
11. Problemy z prenumeratą.
Już na wstępie moim głównym zarzutem była ograniczona dostępność. Dwa tygodnie i komiks znika z kiosku bezpowrotnie. Oczywiście, rozwiązaniem jest prenumerata, ale tylko dla ludzi, którzy chcą mieć panoramę i nie przejmują się dublami. I co wtedy? Dostają oni tomy z opóźnieniem, dopiero gdy znikną one ze sklepu. Często do prenumeratorów docierają właśnie takie zwroty i trzeba je dodatkowo reklamować z powodu drobnych zniszczeń. A najgorzej mieli w sumie fani kolekcji DC, gdzie ta już się zakończyła, a prenumeratorzy nie dostawali jeszcze kilku tomów z ostatnich miesięcy.

Bonusowy punkt
12. Kontakt z Hachette.
Kto tam właściwie ogarnia to wszystko? Kto tam jest rzetelny? Większość z nas ma konkakt z „panią z infolinii”, która często nie wie o co chodzi i daje różne wersje odpowiedzi. Od siebie dodam historię, która będzie dodatkowym argumentem. Właściciel lokalnego sklepu z komiksami opowiedział mi kiedyś, że chciał sprzedawać tomy kolekcji Marvela. Jednak próby komunikacji w Hachette nic nie dawały. Oni nie byli zainteresowani tym, by najbardziej wpływowa księgarnia w Poznaniu miała na stanie ich tomy!!! Sprzedawca został zbyty, a pracujące osoby określił słowem „beton”. I nie ma się co oszukiwać. Pracownicy polskiego oddziału to wyrobnicy, którzy tylko wprowadzają to co im każe centrala i nie ma dla nich znaczenia, czy są to samochodziki do sklejania, czy jakieś książki dla dzieci.

Wątpliwe plusy kolekcji:

1. Kolekcja rozkręciła rynek komiksów i na tym powinna zakończyć swoją egzystencję, bo tylko go degraduje. Nie potrzebne nam kolejne kolekcje. Rynek jest już przesycony i prowizorka jest na zbędna. Stawiajmy na porządne wydania od porządnych wydawnictw.
2. Czasem tom w kolekcji ma trochę lepsze kolory, ale czy to powód by niszczyć rynek? Oczywiście gorsze kolory trzeba piętnować, ale nie szukać alternatyw w wydaniach kolekcyjnych.
3. Czasem kolekcja wypuści na rynek rzadki tom, którego się nie spodziewamy i jest świetny. A nie zapowiada się by inne wydawnictwo go wydało. Sam kupiłem Hawkmana z kolekcji DC i byłem zachwycony. Jednak zdaję sobie sprawę, że gdyby rynek komiksowy był u nas większy, to dostalibyśmy Hawkmana i wiele innych perełek, a kolekcje nam go degradują. Z DC był już taki przesyt rynku, że Egmont zamknął kilka serii Rebirth. A przecież powinno być odwrotnie.
4. Kolekcje wywołują sentyment wśród pokolenia z lat 80-tych i 90-tych, którzy idąc do kiosku/Empiku, wspominają sobie jak to cudownie kiedyś było. I niestety, to błędna droga. Kolekcje to zupełnie inne nakłady, które z każdym tomem są co raz mniejsze – a w konsekwencji i tak później te tomy przestają się pojawiać w kioskach lub Empikach. Młodzi i tak już nie kupują prasy, obecne pokolenie różni się od poprzednich dzięki powszechnemu dostępowi do Internetu i kiosk to już nie pełni funkcji okna na świat. Dla tych paru sentymentalnych uniesień, nie warto poświęcać całego rynku.
5. Mamy epidemię, która nie sprzyja sprzedaży kolekcji. Nowych tomów brakuje nawet w Empikach. Sprzedaż przeniosła się do Internetu. Nowi czytelnicy nie będą w stanie kupić tomu „z półki”, więc kolekcja traci swój sens jako promocja dla popularyzacji komiksów wśród młodych.
6. Kolekcje mają fajne dodatki. Miło się czyta wstępniak dyrektora Panini, historię powstania serii, genezę postaci czy inne pierdoły, mające nam pomóc poznać i zrozumieć „egzotyczną” postać. I właśnie w tym problem, że to wszystko jest skierowane dla nowych czytelników, którzy wcześniej nie mieli styczności z Marvelem. Taką funkcję pełniła WKKM i na niej powinniśmy zakończyć wydawanie kolekcji. Tworzenie nowych nie ma sensu, bo tylko się niszczy rynek. A o historii postaci przecież można poczytać na Wikipedii i wielu innych portalach tematycznych, gdzie często temat jest zgłębiony dużo lepiej.
7. Start kolekcji to reklama w TV, która przyciąga nowych czytelników. I fajnie. To właśnie zrobiła WKKM i dziękujemy jej za to. Jednak to samo robi Egmont. Przed seansami w kinach są puszczane reklamy z ich komiksami, takie również pojawiają się w prasie. Egmont wysyła tomy do recenzji wielu różnym blogom i portalom. Wydawnictwa komiksowe mają swoje stoiska na targach i konwentach. Jednorazowa reklama na start kolekcji nie może się równać całościowym działaniom jakie podejmuje Egmont, Mucha czy inne wydawnictwa.
8. Kolekcja Transformers jest jedną z niewielu udanych kolekcji. Jest chronologiczna i zaspokaja swoją niszę. Oczywiście, jej tomy są już trudno dostępne i gdy nowe osoby będą chciały się zapoznać z komiksowymi peryferiami robotów, to będą miały pod górkę. To rzadki przypadek, gdzie kolekcja nikomu nie wadzi, dlatego jeśli pojawią się kolekcje „monotematyczne”, nie stanowiące konkurencji dla innych wydawnictw, to jest to jedyna forma jaką rynek może zaakceptować. Jednak powiedzmy sobie szczerze – takie egzotyczne kolekcje się łatwo nie przyjmą na naszym rynku, na który lepiej jest wprowadzić coś z Marvela lub DC, co prowadzi do wyżej wymienionych patologii.



Jest masa przykładów kiedy kolekcja niszczyła rynek. Oto kilka z nich, dużo więcej z pewnością pojawi się w Waszych komentarzach.
1. Zacznę od przykładu pozytywnego. Brak kolekcji Spider-Mana, a raczej jej nieudany start, w połączeniu z niesamowitą sprzedażą klasycznego tomu Spider-Mana Todda McFarlane, sprawił że obecnie zostaliśmy zalani zapowiedzią świetnych tytułów. Seria Epic Collection z klasycznymi historiami Pająka (już wystartowała, polecam), a także świetnym tomem Spectacular Spider-Man od Muchy. To poważne „grubasy”, na które warto było czekać, a kolekcja by zablokowała ich wydanie, dając nam co prawda masę kontentu, jednak pełnego dziur.
2. Również Mucha i Egmont zauważyły duże zapotrzebowanie na historie o X-Menach i zainwestowały w te serie. Świetna sprzedaż pokazuje, że warto wydawać następne tomy. Kolekcja X-Menów oczywiście dałaby sporo dobra, ale również pełnego dziur. Wspierajmy obecny rynek, to wydawnictwa zobaczą że to się opłaca i będą dawać więcej.
3. Tomy Spider-Mana Straczyńskiego ukazały się dwa razy – jako zeszytówki we wczesnych latach 00 i potem w WKKM, a także część w KSM. I właśnie to kolekcyjne wydanie sprawia, że taka dobra seria jest opóźniana. Jednak jest to pewniak i w końcu się pojawi, choć jak widać duble kolekcji trochę opóźniają plany wydawnicze. Dzięki Odynie Wszechmogący, że oszczędziłeś nam Kolekcji Spider-Mana, która by po raz trzeci wrzuciła na rynek rozdrobniony run Straczyńśkiego.
4. Kingdom Come na szczęście zostało wznowione przez Egmont, a nie kolekcję. Dzięki temu, ten oczekiwany tom jest w eleganckim wydaniu, bez panoramy, bez prowizorki, z masą dodatków. I najważniejsze, że nakład jest odpowiedni, a w razie czego można dodrukować.
5. Nowa kolekcja Superbohaterowie i Złoczyńcy DC jest testowana. Jej nakład jej bardzo limitowany, można ją kupić tylko w dwóch województwach. Można ją kupić także na Allegro, oczywiście często przepłacając i dając zarobić skalpelom. Jeśli kolekcja się ukaże, to znowu zaśmieci rynek, a jeśli się nie ukaże to te 4 testowe tomy będą chodzić za chore pieniądze. Kolekcja szkodzi  już podczas testów.
6. Tomy kolekcji mają adnotację, że „sprzedaż aktualnych lub archiwalnych albumów kolekcji po cenie innej niż wydrukowana na okładce jest działaniem na szkodę wydawcy i może skutkować odpowiedzialnością prawną”. Hachette jednak nie podejmuje żadnych działań by ograniczyć chore zjawisko sprzedawania tomów za kosmiczne pieniądze. Rujnują oni nasz rynek i nie biorą za to odpowiedzialności.
7. Kolekcje powodują także śmieszne sytuacje, że tomy w jednej kolekcji dublują się z tomami z drugiej kolekcji!!! Co prawda sytuacji takich jest niewiele, ale wciąż mamy w pamięci Punisher: Krąg Krwi, który po prostu był wydaniem drugi raz to samo. Dobrze, że nie ukazała się kolekcja ze Spider-Manem, bo również dublowała by na potęgę wcześniejsze tomy z kolekcji. Oczywiście, Egmont także dubluje pewne tomy, jednak jak pokazuje ostatni przykład, wydanie Epic Collection zawiera nietylko powtórzone historie, które są jednak częścią większej całości, kompletnie pozbieranych opowieści, mających spójnie sens. A lepiej czytać takie rzeczy niż poszatkowane wydarzenia, gdzie nie mamy całościowego spojrzenia na opowieść, tylko dostajemy jej wycinek.

Wnioski jakie mi się zbierają na myśl nie są optymistyczne dla kolekcji, dlatego drodzy fani komiksów, szanujmy nasz niewielki rynek. Kupujmy nie tylko to co nam daje „wielkie E”, bierzmy garściami co nam dają Mucha, Scream, Non-Stop Comics, i inni. Bądźmy świadomymi czytelnikami, budującymi mądrze nasz rynek.

Promujmy czytelnictwo komiksów na Youtubie, blogach, na festiwalach, oddając stare komiksy do biblioteki, kupując je na prezent, czy po prostu opowiadając o nich znajomym jarającym się filmami DC i Marvela, czy nawet serialami jak Lucyfer (gdzie dużo osób sięga po Sandmana i ma efekt WOW). Jest to dużo lepsza promocja niż wydawanie kolejnych kolekcji.

WKKM rozkręciła polskich komiksiarzy na nowo i wszyscy jesteśmy jej za to wdzięczni. Jednak pozwólmy teraz to robić poważnym wydawnictwom, a nie jakieś korporacji, która sprzedaje w kioskach pojazdy do sklejania lub figurki do szachów. Dalsze kolekcje to kolejna masa dubli powodująca gnicie rynku. To kolejne początki, lub fragmenty serii, które pojawiając się zmniejszają nam szansę na pojawienie się ich w rzetelny sposób. To kolejne tomy w niskich nakładach, których nie będzie można dostać za rozsądną cenę.

Nie wiem czy to prawda, ale dużo mówi się, że Tomasz Kołodziejczak blokuje kolekcje. Jeśli tak rzeczywiście jest, to uważam, że należy mu się medal za zasługi od polskiego komiksowa.

Wiem, że temat jest kontrowersyjny i znajdzie się masę obrońców tych wątpliwej jakości tomów. Spojrzenie jest oczywiście maksymalnie subiektywne i mam nadzieję, że moje i Wasze argumenty pozwolą przekonać innych jak szkodliwy wpływ na nasz rodzimy rynek mają te wszystkie kolekcje.

Offline Pan M

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #1 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 02:37:44 »
Ten temat jest pisany pod jednego usera  ::)

No ale jak już rzuciłem truizmem, to napisze też coś konkretnego.

Wielkim fanem kolekcji nie jestem, swoje zrobiły, ale też mi totalnie nie leży publikowanie historii gdzieś ze środka runu. W przypadku każdego większego uniwersum to rak, a DC i Marvela już wyjątkowy. Te wstępniaki, które mają opisać ogólny zarys wydarzeń, skrót z innych komiksów, postaci itd. to dla mnie bolesny zabieg kastracji, żadne streszczenie nie zastąpi pełnoprawnego runu.

Wkurza mnie też, że kolekcje są bardzo zachowawcze w naszym kraju i o ile Transfomery faktycznie były czymś nieco innym, to pomimo mojej ogromnej sympatii do superhero brakuje mi też przedsięwzięć pokroju kolekcji Vertigo. Pewnie dubli byłoby bez liku, ale jeżeli byłoby parę świeżych pozycji to zawsze to coś dla naszego rynku, szatkowanie też chyba by akurat nie było w tym przypadku problemem, bo serie tam były dużo krótsze,  nie ma mowy o efekcie tasiemca na taką skalę jak przygody Spider-mana, więc myślę, że mogliby wydać tam jakąs premierową serię w Polsce w całości.

Co do kasowania serii z Rebirth. Nie znam się jakoś szczególnie na prawach rynkowych, ale wydaje się, że Lantern czy Wonder Woman dostali kasację bo po prostu nie są Batmanem. Wiadomo jak wygląda u nas popularność komiksów DC i poza Batmanem, czy sprzedażą tytułów renomowanym scenarzystom to chyba jakiejś rewelacji nie ma.

Aporpo jeszcze ludzi, którzy lubią filmy Marvela i DC nie wiem czy są oni targetem komiksów. Według mojego doświadczenia najczęściej w sumie wcale nie. Znam trochę starszych osobników i osobniczki, którzy wyczekują kolejnych premier trykociarskich filmów a komiksy mają delikatnie mówiąc w nosie. Jak doń jednak sięgają, to szukają tam 1:1 odpowiednika z filmu. Już kiedyś na forum pisałem, że znajoma mojej dziewczyny stwierdziła, że "Zabójczy żart" no jest ok, ale nie jest tym czego oczekiwała, bo chciała de facto interpretacji Phoenixa. To jest tym bardziej wymowne, bo komiksem Moore'a widać  pewne inspiracje w tamtym  filmie. Najczęściej jak komuś  podjaranemu MCU czy  Batmanami Nolana coś poleciłem to kończyło się podobnie. Jednak osoby mające styczność z wielką dwójką na bazie głównie filmów mają oczekiwania odwzorowania w komiksie bardzo dokładnie tego co widzą na ekranach kin.

Można tutaj polecić komiksy stricte osadzone w świecie MCU, ale imo to jest jednak najczęściej nędza komiksowa jako taka,  w porównaniu z najlepszymi osiągnięciami  Marvela, niegodna polecanki.

Poza tym imo bez szans na dłuższą zajawkę choćby z powodu liczby tego wszystkiego, nagromadzenia wątków, postaci, eventów, kryzysów, multiwersów, resetów które  dla fanów MCU brzmią bzdurnie, no a skromne solowe tytuły odpadają z powodów jw. Filmy i seriale po prostu dla tzw normies fanów trykotowych uniwersów wypadają dużo bardziej przejrzyście i klarownie.
« Ostatnia zmiana: So, 17 Kwiecień 2021, 02:54:59 wysłana przez Pan M »

Offline AntekSocjalny

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #2 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 08:11:44 »
Brawo! Wreszcie ktoś miał odwagę i napisał w 100% prawdę na temat kolekcji! Ten "artykuł" był bardzo potrzebny. Jeszcze raz brawa dla autora!

Offline emedzi 12

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #3 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 10:02:39 »
Ok. Mimo, iż z częścią argumentów się nie zgadzam, to jednak rozumiem, iż jest to dział o "szkodliwości kolekcji", a od kłócenia się Egmont, czy kolekcje jest już kilka innych działów ;). Mimo to i tak pewnie zaraz zostanie mi przypisana łatka "obrońcy kolekcji", ale muszę zwrócić uwagę, że moim zdaniem w tym tekście brak jakichkolwiek zweryfikowanych danych na których opierają się konkretne argumenty, niektóre fragmenty o blokowaniu innych wydawców wręcz przeczą temu co mówił pan Kołodziejczak na wielu spotkaniach. Padają takie słowa jak np. "o wiele lepiej wygląda...", "oczywistym jest że...", "to wyrobnicy..." i tak dalej. Jak dla mnie, gdy padają takie słowa to powinno się je jakoś potwierdzić np. konkretnymi danymi, albo cytatami z wypowiedzi jakiś ekspertów w temacie, bo tak to jak dla mnie są to tylko czyjeś poglądy, które przyszły mu do głowy 0 1 w nocy i postanowił spisać. Ciężko jest mi zrozumieć, że ktoś może nazwać ten artykuł, tym co było bardzo potrzebne i dobrze, że wreszcie ktoś miał odwagę to napisać, bo znów się powtórzę, ale co clue całej mojej wypowiedzi brak twardych danych, czy innych przykładów potwierdzających konkretne tezy, a to jest moim zdaniem wymagane, jeżeli tekst zaczyna się od słów: "... odpowiedzmy sobie raz na zawsze, dlaczego kolekcje nie są nam potrzebne...". I na zakończenie nie twierdze, że tak nie jest, tylko liczę, że ktoś faktycznie mnie przekona, podając mi konkrety podparte odpowiednimi odnośnikami.

Offline LukCook

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #4 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 10:09:11 »
Podpisuję się pod wszystkimi punktami! Dodając:
Paskudne panoramy!!!

Online Crono

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #5 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 10:19:29 »
emedzi 12 dobrze napisał. Brak jakichkolwiek danych. Kolekcje nie przedstawiają całych serii? Tak. Ciężko je dostać po dwóch tygodniach? Tak. Ale to właśnie dlatego, że to cecha takiego a nie innego sposobu sprzedaży. Brak rabatu? Niezupełnie. Od ponad pół roku kupuję z Ruchu z rabatem. Prenumeratorzy też chyba mają rabat. I można tak przerzucać się argumentami.
Nikt mi jednak nie wmówi że jakieś wydawnictwo wydałoby całość Conana czy Transformers, tak jak robi to Hachette.
A czy inne wydawnictwa nie mogą wydać raz jeszcze tego samego? Mogą. Mucha wydała Pająka Niebieskiego czy New X-Men. Egmont Wojnę Domową czy Staruszka Logan. Wątpię żeby to się nie sprzedawało. Zatem dowody poproszę.

Offline Cypher

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #6 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 10:28:12 »
O jaka ściana tekstu...
Widzę, że schizofremię kolekcyjną można mieć w obie strony. 🤦‍♂️
Ja jeszcze bym dodał
Bonusowy BONUSOWY punkt
13. Podziękowania dla pana Kołodziejczaka

Np. z tego postu:
Przede wszystkim wielkie podziękowania dla pana Kołodziejczaka (i tak tego nie przeczyta, ale może ktoś przekaże). Zarówno za Venoma Donniego Catesa, jak i te Epiki. To poważny, pajęczy rozruch na jaki czekaliśmy od lat i mamy nadzieję, że będzie to kontynuowane, bo lista z wiki powoduje ślinotok.

Dobre tytuły na początek. Nostalgia z TM-Semic pomoże napędzić sprzedaż. Sam choć posiadam Łowy Kravena z kolekcji, to chętnie kupię nowe wydanie ze względu na te dodatkowe zeszyty. Łykam wszystko jak leci, więc na każdy nowy materiał niczym pelikan na ławicę świeżego pokarmu.

Offline burberry

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #7 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 10:31:23 »
Ok. Mimo, iż z częścią argumentów się nie zgadzam, to jednak rozumiem, iż jest to dział o "szkodliwości kolekcji", a od kłócenia się Egmont, czy kolekcje jest już kilka innych działów ;). Mimo to i tak pewnie zaraz zostanie mi przypisana łatka "obrońcy kolekcji", ale muszę zwrócić uwagę, że moim zdaniem w tym tekście brak jakichkolwiek zweryfikowanych danych na których opierają się konkretne argumenty, niektóre fragmenty o blokowaniu innych wydawców wręcz przeczą temu co mówił pan Kołodziejczak na wielu spotkaniach. Padają takie słowa jak np. "o wiele lepiej wygląda...", "oczywistym jest że...", "to wyrobnicy..." i tak dalej. Jak dla mnie, gdy padają takie słowa to powinno się je jakoś potwierdzić np. konkretnymi danymi, albo cytatami z wypowiedzi jakiś ekspertów w temacie, bo tak to jak dla mnie są to tylko czyjeś poglądy, które przyszły mu do głowy 0 1 w nocy i postanowił spisać. Ciężko jest mi zrozumieć, że ktoś może nazwać ten artykuł, tym co było bardzo potrzebne i dobrze, że wreszcie ktoś miał odwagę to napisać, bo znów się powtórzę, ale co clue całej mojej wypowiedzi brak twardych danych, czy innych przykładów potwierdzających konkretne tezy, a to jest moim zdaniem wymagane, jeżeli tekst zaczyna się od słów: "... odpowiedzmy sobie raz na zawsze, dlaczego kolekcje nie są nam potrzebne...". I na zakończenie nie twierdze, że tak nie jest, tylko liczę, że ktoś faktycznie mnie przekona, podając mi konkrety podparte odpowiednimi odnośnikami.

To, plus jeszcze punkt ode mnie: jeśli za tomy z kolekcji trzeba tak dużo płacić na rynku wtórnym, to zapraszam chętnych - na giełdzie wisi pełno moich kolekcyjnych numerów w cenie po 15-30 zł za tom, nie trzeba przepłacać  8) lmao

Offline Megatron

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #8 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 11:31:25 »
Piszesz o kolekcjach, a masz na myśli kolekcję. Mam całego Conana i zmierzające do końca Transformery. Żaden z wypunktowanych problemów mnie nie dotknął, nie widzę też wpływu na innych wydawców. Może pytanie trzeba postawić jak długie powinny być kolekcje i jaki wybór tytułów.

Offline SawiK

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #9 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 11:44:18 »
Wow wszystko wypunktowane jak należy ,świetna robota 8)
 Admin bedzie mógł tu przerzucać wszystkie pyskówki wiadomo z kin toczone  ::) ;)

Offline Eguaroc

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #10 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 12:36:48 »
Poświęciłem wiele czasu na badania tematu i ten artykuł. Wnioski są szokujące.
;D ;D ;D

Cytuj
1. Słaby nakład.
Brak danych co do wydawanych ilości, ale powiedzmy sobie szczerze, daleko im do Egmontu. Im dalsze tomy, tym niższy nakład i często nie ma ich nawet w kioskach/Empikach. Do tego możemy pomarzyć o dodrukach, bo nic takiego nie ma miejsca w tym przypadku. A to rodzi poważne konsekwencje.
2. Niska dostępność.
Dwa tygodnie w kioskach i komiks znika z rynku. Może jeszcze przez krótką chwilę wiszą jakieś egzemplarze w sklepach Empiku czy Ruchu, ale i tak pożądane tytuły szybko znikają z rynku. I co jeśli kolekcja ma jakiegoś rarytasa? Ten jest praktycznie nie do kupienia, chyba że...
3. Przepłacanie.
Co z tego, że na starcie tom kosztuje 40 zł, skoro jak się wyprzeda, to już go nie dostaniemy za tą cenę? W najlepszym wypadku przepłacimy kilka złotych za UŻYWKĘ, jednak często cena przekracza 100% jej pierwotnej wartości.
Wszystko to sprowadza się do tego, że kolekcje zaliczają się do prasy, więc ich rolą jest wyprzedać się w dwa tygodnie i zniknąć z rynku. Tu może wkroczyć normalny wydawca i wprowadzić jakiś tytuł do normalnego obiegu.

Cytuj
6. Zalewanie rynku dublami.
Po co nam jeszcze raz to samo? Chyba tylko fanom panoramy. Do tego ogranicza to normalne dodruki, bo przecież mamy wydania z kolekcji. Zaśmieca to tylko rynek niepotrzebnymi tomami, których nikt nie chce i potem mówi się, że komiksy się nie sprzedają.
Bo te kolekcje zazwyczaj nie są kierowane do fanów komiksu, którzy posiadają już wszystkie poprzednie wydania. Celują w ludzi z zewnątrz, którym dopiero trzeba pewne tytuły przedstawić, a po drugie kolekcja sama w sobie rządzi się swoimi prawami - kolekcja komiksów Spider-Mana po prostu musi zawierać najsłynniejsze i najlepiej oceniane komiksy z tą postacią - obojętne jest, czy Egmont, Mucha lub jakikolwiek inny wydawca pokusił się już o wydanie któregoś z nich w Polsce.

Cytuj
8. Tworzenie skalperów.
W tej branży nie da się uniknąć odsprzedawania drożej niższych nakładów komiksów. Jednak pojawianie się kolekcji nasila to niechciane zjawisko. Drogie tomy kolekcyjne. To psuje rynek, bo komiks powinien być tańszy, ogólnodostępny. I gdyby ludzie kupowali więcej normalnych komiksów, to byłyby ich większe nakłady, przez co lepsza dostępność i byłoby wypuszczanych więcej serii, więcej różnorodnych tytułów. A tak zarabiają sobie cwani handlarze. Nie raz się słyszy, że ktoś wykupuje tomy testowe kolekcji i sprzedaje drożej przez Internet. A przecież ideą tomu testowego, pierwszych numerów, jest to by za te 15-30 zł przyciągnąć do siebie ludzi, a tak ich nie przyciągnie bo tomy znikną z kiosków i będą odsprzedawane drożej. W konsekwencji brak nowych czytelników i degradacja rynku postępuje.
W jaki sposób handel w drugim obiegu psuje rynek? Gdyby te tomy z kolekcji nie pojawiały się na sprzedaż, to i tak byłyby niedostępne. Zresztą ci sami handlarze zarabiają na sprzedaży komiksów Egmontu czy Muchy z taką samą albo jeszcze większą przebitką.

Cytuj
9. Brak rabatów na kolekcję.
Co z tego, że pierwszy tom kosztuje 15 zł, a drugi 30, jeśli dalej mamy regularną cenę 40 zł. Ten sam komiks warty 40 zł z Egmontu kupimy za ok 25-30 zł. I tak jak w powyższych punktach – jeśli nie kupimy tomu w ciągu dwóch tygodni i jest to wartościowy tom, a nie dubel, to będziemy musieli zapłacić za niego znacznie więcej. Komiksy Egmontu, Muchy, czy innego wydawnictwa w dyskontach dostaniemy już od 30% taniej, a często nawet rabat zahacza 40%. Kolekcja to brak rabatów, brak dodruków i skalperzy mają używane. Na stoisku podczas MFKiG widziałem tomy WKKM, których ceny zaczynały się od 80 zł!
Tak, bo dawanie rabatu jest OBOWIĄZKIEM KAŻDEGO WYDAWCY.

Cytuj
12. Kontakt z Hachette.
Kto tam właściwie ogarnia to wszystko? Kto tam jest rzetelny? Większość z nas ma konkakt z „panią z infolinii”, która często nie wie o co chodzi i daje różne wersje odpowiedzi. Od siebie dodam historię, która będzie dodatkowym argumentem. Właściciel lokalnego sklepu z komiksami opowiedział mi kiedyś, że chciał sprzedawać tomy kolekcji Marvela. Jednak próby komunikacji w Hachette nic nie dawały. Oni nie byli zainteresowani tym, by najbardziej wpływowa księgarnia w Poznaniu miała na stanie ich tomy!!! Sprzedawca został zbyty, a pracujące osoby określił słowem „beton”. I nie ma się co oszukiwać. Pracownicy polskiego oddziału to wyrobnicy, którzy tylko wprowadzają to co im każe centrala i nie ma dla nich znaczenia, czy są to samochodziki do sklejania, czy jakieś książki dla dzieci.
Ja nie rozumiem, jakie wy informacje chcecie dostać od tego Hachette. Wszystko, co mają oficjalnie do zakomunikowania zapewne jest podane. Co do kontaktu księgarza z wydawcą - co my mamy do tego jako czytelnicy?

Generalnie to nic nowego nie padło w tym poście. Na czym polegały te badania poza czytaniem for internetowych?

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #11 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 12:50:59 »
Na niczym, nie było żadnych badań. Adolf wrzucił tekst, gdyż, ponieważ zdecydowanie zbyt mało jest o kolekcjach na tym forum.

Offline kv

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #12 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 13:22:58 »
Na niczym, nie było żadnych badań. Adolf wrzucił tekst, gdyż, ponieważ zdecydowanie zbyt mało jest o kolekcjach na tym forum.
Cięta riposta oznaką inteligencji - to nie sarkazm ;D

Offline roble

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #13 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 13:34:03 »
Niewiem jak Wy ale ja czekam na ripostę 8azyla.. :)

Offline zombie001

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #14 dnia: So, 17 Kwiecień 2021, 13:37:44 »
Temat możnaby równie dobrze nazwać: "Musimy porozmawiać o 8azyliszku".

Pasuje do koncepcji tematu-prowokacji jak ta lala...
KEEP CALM AND HATE EVERYONE