Autor Wątek: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku  (Przeczytany 6884 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline emedzi 12

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #75 dnia: So, 01 Maj 2021, 10:23:17 »

No jasne, że tak musi mówić. Gdybym prowadził firmę, to w życiu bym nie wyzywał konkurencji w stylu Obajtka, tylko bym ją szanował, nie ważne jak bardzo by mi szpilę wbijała. I tu plus dla Tomka za taką postawę i za to, że dzielnie wygrywa tą rywalizację, choć nie raz mu kolekcja stanęła na odcisk. A nowy katalog jest w pewien sposób przełomowy, pokazuje jak nam rynek się rozwinął. Tak wiele grubszych tomów (i droższych:) jeszcze nie było. Jak się do tego dołoży zapowiedzi Muchy to mamy pewien obraz, gdzie wydawnictwa już nie boją się inwestować w "tłuściochy" i nie boją się sięgać po klasyki.

Moim zdaniem fakt, obecności większej ilości "tłuściochów", w kontekście istnienia kolekcji jest plusem dla kolekcji. Bo TK kilkukrotnie podkreślał, że te grube wydania są adresowane dla osób siedzących dłużej w komiksach, znawców tematu, którzy wiedzą czego chcą. Tymczasem dla nowych fanów, którzy po filmie, serialu chcą sobie poczytać komiks są wydania na miękko po 40-50 zł i w ten sam target celują kolekcje, zatem gdyby pojawiło się więcej tomów tańszych, jakaś seria kioskowa po 20 zł, jak dawny magazyn Star Wars, to można by się moim zdaniem doszukiwać, tego, że wydawcy Kolekcji powinni zastanowić się, czy nie zwijać interesu, ale większa ilość grubasów moim zdaniem w żadnym stopniu nie sprawia, że Kolekcję padną, bo co najwyżej jeśli Egmont wyda w grubasie jakiś klasyczny komiks, który miał być w kolekcji, to nie kupi go kilku komiksiarzy, którzy i tak kupują co 5 tom, ale nie zabierze to Kolekcjom prenumeratorów, czy świeżaków, którzy nie ogarniają rynku i nie wiedzą, że ten komiks jest wydany w innej formie. Zatem jeśli kolekcje komiksowe znikną z rynku, to podtrzymuje swoje zdanie, że zapewne nie będzie to zasługa katalogu Egmontu na rok 2021.

Offline Eguaroc

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #76 dnia: So, 01 Maj 2021, 19:25:46 »
jakaś seria kioskowa po 20 zł, jak dawny magazyn Star Wars
O, bardzo fajny przykład. Taki "Star Wars Komiks" niczym nie różnił się od tępionych kolekcji poza tym, że wydawał go Egmont, więc spoko.

Ale chyba pora skończyć się wypowiadać w tym temacie, bo znowu zostanę okrzyknięty fanatykiem kolekcji ;D

Offline Adolf

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #77 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 06:14:23 »
O, bardzo fajny przykład. Taki "Star Wars Komiks" niczym nie różnił się od tępionych kolekcji poza tym, że wydawał go Egmont, więc spoko.

Ale chyba pora skończyć się wypowiadać w tym temacie, bo znowu zostanę okrzyknięty fanatykiem kolekcji ;D

Nie znam się na Star Wars, ale się wypowiem. Najwyżej ktoś mnie poprawi. Magazyn Star Wars był ciągłą historią, a nie wyrywanymi fragmentami różnych historii. Bliżej mu do kolekcji Transformers. Oczywiście, teraz pewnie go brak na rynku i nie mam pojęcia czy te historie zostały wznowione "na twardo". Nie sądzę by fani tej marki narzekali na brak historii, bo taka popularna marka ciągle dostaje coś nowego.

I oczywiście ten magazyn jest dowodem na to, że kioski to nie jest już dobre miejsce dla komiksów.

Moim zdaniem fakt, obecności większej ilości "tłuściochów", w kontekście istnienia kolekcji jest plusem dla kolekcji. Bo TK kilkukrotnie podkreślał, że te grube wydania są adresowane dla osób siedzących dłużej w komiksach, znawców tematu, którzy wiedzą czego chcą. (...) Zatem jeśli kolekcje komiksowe znikną z rynku, to podtrzymuje swoje zdanie, że zapewne nie będzie to zasługa katalogu Egmontu na rok 2021.

Oczywiście katalog jest tutaj jednym z powodów. Na pewno jest symbolem przemian. A powodów tych można doszukać się wiele. Mucha, czy Scream wydają potężne tomiszcza również bez kompleksów. Przybyło ludzi czytających komiksy, m.in. dzięki kolekcjom. A ludzie mają już dosyć tych kolekcji i chcą czegoś poważnego. I tak, nie będzie to zasługa katalogu Egmontu, ale ciężkiej pracy jaką wykonał Egmont (z małą pomocą innych wydawnictw oczywiście) w popularyzowaniu komiksu. A teraz zbieramy jej benefity.

Offline Cringer

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #78 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 12:03:38 »
Nie znam się na Star Wars, ale się wypowiem. Najwyżej ktoś mnie poprawi. Magazyn Star Wars był ciągłą historią, a nie wyrywanymi fragmentami różnych historii. Bliżej mu do kolekcji Transformers. Oczywiście, teraz pewnie go brak na rynku i nie mam pojęcia czy te historie zostały wznowione "na twardo". Nie sądzę by fani tej marki narzekali na brak historii, bo taka popularna marka ciągle dostaje coś nowego.
Na brak historii nie ma co narzekać bo dostaliśmy kolekcję Deagostini :)
Odnośnie samego Star Wars Komiks to cały czas jest kontynuowany (to tak informacyjnie podaję).

a nie wyrywanymi fragmentami różnych historii.
cały czas nie mogę pojąć co w tym jest złego. Np mamy takiego Batmana z New 52 w wykonaniu Snydera i Capullo. W kolekcji Batman i Superman (czy to samej z Batmanem, już nie pamiętam) ukazały się 2 pierwsze tomy z runu Snydera (Trybunał i Miasto Sów). Moim zdaniem są to najlepsze tomy z runu Snydera. I tak się zastanawiam co czytelnik miałby tracić gdyby przeczytał tylko te dwie historie z tego runu a resztę sobie odpuścił? Moim zdaniem nic. Do tego taki nowy czytelnik zainteresowany tymi tomami z kolekcji może sięgnąć po wydania Egmontowe (jeśli są jeszcze dostępne).

Zastanawiam się też @Adolf (i wybacz jeśli o tym pisałeś a mi umknęło) czy ty zwyczajnie nie lubisz komiksów ukazujących się regularnie w kiosku?

Offline Pan M

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #79 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 18:06:10 »

cały czas nie mogę pojąć co w tym jest złego. Np mamy takiego Batmana z New 52 w wykonaniu Snydera i Capullo. W kolekcji Batman i Superman (czy to samej z Batmanem, już nie pamiętam) ukazały się 2 pierwsze tomy z runu Snydera (Trybunał i Miasto Sów). Moim zdaniem są to najlepsze tomy z runu Snydera. I tak się zastanawiam co czytelnik miałby tracić gdyby przeczytał tylko te dwie historie z tego runu a resztę sobie odpuścił? Moim zdaniem nic. Do tego taki nowy czytelnik zainteresowany tymi tomami z kolekcji może sięgnąć po wydania Egmontowe (jeśli są jeszcze dostępne).

Zastanawiam się też @Adolf (i wybacz jeśli o tym pisałeś a mi umknęło) czy ty zwyczajnie nie lubisz komiksów ukazujących się regularnie w kiosku?


Jest kontekst gdzie takie szatkowanie przejdzie i takie gdzie jest do nie do pomyślenia. 2 tomy Swamp Thinga według Moore'a w wersji kolekcji to jakiś nieśmieszny żart. Sam run, czyli komplet w wydaniu Egmontu to tylko 3 dość grubaśne tomiszcza, to naprawdę nie było po co tak siekać nie aż tak długiej serii. "Wonder Woman: Gods and Mortals" niby to tylko pierwsze 7 zeszytów runu Pereza, ale mimo to jest run, który w całości zasługuje na wydanie ,a nie takie szatkowanie. Rzecz do poznania się w całości dla nawet największych sceptyków wobec Wonder Woman. " Batman: Człowiek który się śmieje i Azyl Arkham" tu już nie tyle kwestia samych tych historii, bo przynajmniej Azyl to zamknięta całość, ale samego pomysłu. Przecież to jest sieczka ;D Sklecenie z dwóch estetycznie, rysunkowo i koncepcyjnie skrajnie innych historii jednego tomu. Niby, że Joker jest tutaj łącznikiem? Na siłę to takie było. Fajnie, że odbiorca dostaje 2 naprawdę dobre historie, ale ten dobór pokazuje jakieś kompletnie randomowe klecenie takich składaków. Batman: Batman i Syn, Batman: Czarna Rękawica. Nie ma to jak wrzucić mały fragment runu Morrisona z którego czytelnik nie zrozumie za wiele. Tym sposobem jeden z najbardziej oryginalnych  scenarzystów superhero zostaje tutaj kompletnie spieprzony prezentacyjnie dla laika. Runy Morrisona w fragmentach i weź coś z tego zrozum. Niezły żart. Idealnie do kolekcji nadają się za to rzeczy pokroju "Batman: Zagłada Gotham", "Nowej granicy" czyli zamknięte alternatywne wariacje o DC.

Offline Cringer

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #80 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 19:57:31 »

Jest kontekst gdzie takie szatkowanie przejdzie i takie gdzie jest do nie do pomyślenia. 2 tomy Swamp Thinga według Moore'a w wersji kolekcji to jakiś nieśmieszny żart. Sam run, czyli komplet w wydaniu Egmontu to tylko 3 dość grubaśne tomiszcza, to naprawdę nie było po co tak siekać nie aż tak długiej serii. "Wonder Woman: Gods and Mortals" niby to tylko pierwsze 7 zeszytów runu Pereza, ale mimo to jest run, który w całości zasługuje na wydanie ,a nie takie szatkowanie. Rzecz do poznania się w całości dla nawet największych sceptyków wobec Wonder Woman.
Pełna zgoda. Z drugiej jednak strony taki Egmont uciął runy kilku serii DC Odrodzenie. One też zasługiwały aby być wydanymi w całości. No i w tym przypadku fani zbierający te serie nie wiedzieli ze zostaną one im urwane. Przynajmniej w kolekcji można wcześniej się dowiedzieć ile będzie tomów danej serii czy to zapowiedziach czy to w informacjach dotyczących wydań zagranicznych kolekcji. Więc to co w tym wypadku jest minusem kolekcji jest też minusem wydań "zwykłych".
Batman: Człowiek który się śmieje i Azyl Arkham" tu już nie tyle kwestia samych tych historii, bo przynajmniej Azyl to zamknięta całość, ale samego pomysłu. Przecież to jest sieczka ;D Sklecenie z dwóch estetycznie, rysunkowo i koncepcyjnie skrajnie innych historii jednego tomu. Niby, że Joker jest tutaj łącznikiem? Na siłę to takie było. Fajnie, że odbiorca dostaje 2 naprawdę dobre historie, ale ten dobór pokazuje jakieś kompletnie randomowe klecenie takich składaków.
Dobór doborem ale za 40 zł (czy 37zł w prenumeracie, czy tam 42zł) czytelnik dostaje 2 świetne historie. Na to nie ma co narzekać.
Batman: Czarna Rękawica.
tak, to było całkowicie bez sensu.
Mimo jednak tej wpadki pozostaję przy swoim. Kawałek runu to nic złego i nie jest to żadna konkurencja dla pełnego runu dostępnego na rynku. Nawet wręcz przeciwnie, to takie demo, może przysporzyć klientów pełnemu runowi.

Offline 79ers

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #81 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 20:31:43 »
Nie będzie to szczególnie odkrywcze, ale uważam, że głównymi wadami kolekcji jest fragmentaryczność zawartych historii, ich powtarzalność i współczesność. Regułom tym wymyka się jedynie Conan(chwała Hachette!!!), Transformers(chociaż to moja zawiedziona nadzieja- kiedyś uważałem, że te historie są znacznie ciekawsze) i w dużej mierze StarWars(dA), które dało mi nieoczekiwanie dużo satysfakcji(tylko okładek poszczególnych zeszytów zabrakło  :() .

Fragmentaryczność to zmora, która nie daje mi spokoju od czasu Świata Młodych i Elektry z ASEditora. Szczęśliwie się jednak złożyło, że wiele z tych historii po latach dostajemy na nowo i w komplecie -  ale o tym wszyscy wiedzą... Powtarzalność jest nie mniej uciążliwa - bo ile może być dla przykładu wydań Dark Phoenix Saga - niezależnie jak dobra jest to historia( a jest to jeden z ciekawszych X-ów). Na koniec zostawiłem współczesność. W przypadku DC, trawię trochę łatwiej, ale odbijam się od większości historii Marvel Now/ ANAD a ilość nowszych wersji chociażby w polskim MMH emocjonalnie mnie dobija >:(.  Kupowanie seryjniaków z Egmontu w przypadku DC odpuściłem po NoweDC, a Marvela już na starcie MarvelNow. Pojawiały się głosy, że Odrodzenie nie jest aż tak blade, piszecie również dużo o nowych Marvelach, ale ze względu na budżet i to co poznałem dzięki kolekcjom - odpuszczam.

Niewątpliwą zaleta kolekcji są ceny poszczególnych tomów i niekiedy panorama  ;D. Z doborem tytułów bywa niestety różnie.



Offline Bazyliszek

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #82 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 23:33:07 »
@UP
No nie przesadzaj z tą współczesnością. Thorgal zaczynał się od lat 70-tych. A w WKKM było 40 klasyków oraz lata 80-te i 90-te. Nawet teraz w UK oprócz ANADów i Fresh lecą też Masterworksy i jeszcze kolejne starsze eventy. SBM też ma niezły rozstrzał na przestrzeni lat. Raz Infamous Iron Man, raz Gambit, raz Banshee.

Offline bibliotekarz

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #83 dnia: Nd, 02 Maj 2021, 23:46:37 »
Jest kontekst gdzie takie szatkowanie przejdzie i takie gdzie jest do nie do pomyślenia. 2 tomy Swamp Thinga według Moore'a w wersji kolekcji to jakiś nieśmieszny żart. Sam run, czyli komplet w wydaniu Egmontu to tylko 3 dość grubaśne tomiszcza, to naprawdę nie było po co tak siekać nie aż tak długiej serii.
Nie zostało to urwane w jakimś dramatycznym momencie, więc nie widzę tu problemu. Gdyby kolekcja została przedłużona to i spodziewałbym się zamykającego trzeciego tomu. Akurat problemem najpoważniejszym było wydanie tego równo z Egmontem, więc najbardziej zainteresowani wybrali Egmont.

"Wonder Woman: Gods and Mortals" niby to tylko pierwsze 7 zeszytów runu Pereza, ale mimo to jest run, który w całości zasługuje na wydanie ,a nie takie szatkowanie. Rzecz do poznania się w całości dla nawet największych sceptyków wobec Wonder Woman.
To jest rzeczywiście ucięte, ale szczerze - tak mnie to wymęczyło, że nie mam absolutnie ochoty na więcej.

" Batman: Człowiek który się śmieje i Azyl Arkham" tu już nie tyle kwestia samych tych historii, bo przynajmniej Azyl to zamknięta całość, ale samego pomysłu. Przecież to jest sieczka
Zgadzam się co do kiepskiego połączenia. Jednak kupiłem. Z prostego powodu. Wcześniejsze wydanie Człowieka, który się śmieje jest wyprzedane i ceny są chore. A kolekcja daje mi tę historię za normalne pieniądze.

Batman: Batman i Syn, Batman: Czarna Rękawica. Nie ma to jak wrzucić mały fragment runu Morrisona z którego czytelnik nie zrozumie za wiele. Tym sposobem jeden z najbardziej oryginalnych  scenarzystów superhero zostaje tutaj kompletnie spieprzony prezentacyjnie dla laika. Runy Morrisona w fragmentach i weź coś z tego zrozum. Niezły żart.
Zawartość tych tomów to jednak trzy w miarę zamknięte historie. Skoro kolekcja niby tak brutalnie to urwała to lepszy jest Egmont, który wydał tylko Batman i syn i nic więcej?

Offline Adolf

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #84 dnia: Pt, 07 Maj 2021, 23:25:21 »
Minęło trochę czasu. Powymienialiśmy się argumentami, trochę piany poleciało na klawiatury. Czytam w dyskusjach, że problemów z poszatkowanymi historiami jest sporo. Sporo więcej niż myślałem. Podsumowując, te kolekcje to same wady i dyskusyjne zalety. Obrońcy kolekcji gubią się w swoich opiniach, błądzą po omacku. Inni z niepokojem patrzą na to dziwne zjawisko. Dlatego stworzyłem ankietę. Pytam, czy nowe kolekcje są nam potrzebne? Proste pytanie i dwie proste odpowiedzi. Bez komplikacji. Wydaje mi się, że mógłbym zapytać "czy dalej chcemy dewastować rynek komiksu w Polsce?", ale to nieco prowokujące. Chcę rozwiać wątpliwości w neutralny sposób. Dajcie głosy w ankiecie, zobaczymy ilu jest świadomych czytelników na forum.

Offline brvk

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #85 dnia: So, 08 Maj 2021, 02:07:14 »
Ja chętnie przyjąłbym niektóre zamknięte serie komiksów europejskich w postaci regularnej, stałej i pełnej kolekcji.

Offline donT

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #86 dnia: So, 08 Maj 2021, 11:53:44 »
"czy dalej chcemy dewastować rynek komiksu w Polsce?"

Kolekcje to poza Conanem i Transformers to komiksy wylacznie super-hero. Powiem Ci, ze wlasnie tu lezy pies pogrzebany - utozsamiasz cale polskie komiksowo z kalesoniarzami, tak jakby byly to jedyne wydawane w Polsce rzeczy. Skupiasz sie na Egmoncie i Muszce, ktore sh wydaja, calkowicie ignorujac wszelkie inne wydawnictwa i ich bardzo zroznicowana oferte. Dodatkowo wszystko polaryzujesz - albo kolekcje lubisz, albo nie, jestes za lub przeciw. Rzeczywistosc nie jest jednak binarna, jak chcialbys aby byla. Przyjmij do wiadomosci, ze sa ludzie, ktorzy komiksy kochaja i od lat w tym siedza, ale nie sa zainteresowani kalesonami, badz tez nie sa to ich ulubione rzeczy, choc od czasu do czasu peleryne zarzuca. Mowie tu sam za siebie - kolekcje sa mi calkowicie OBOJETNE. Nie czytam, nie kupuje, ale nie przeszkadzaja mi. Zwyczajnie - wole inny typ komiksu. Nie uwazam jednak, aby cokolwiek psuly, wrecz przeciwnie - bardzo srodowisko rozruszaly.

Offline michał81

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #87 dnia: So, 08 Maj 2021, 12:10:21 »
Kolekcje to poza Conanem i Transformers to komiksy wylacznie super-hero.
Zapomniałeś o kolekcji Thorgala/Rosińskiego.

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #88 dnia: So, 08 Maj 2021, 12:11:45 »
Ogólnie rzecz biorąc to samo pytanie jest trochę bez sensu, "czy są potrzebne?" a czy Daredevil Millera jest potrzebny? Pytanie właściwe brzmi czy są pożądane? To już zupełnie inna para kaloszy.

Offline kv

Odp: Porozmawiajmy o szkodliwości kolekcji na naszym rynku
« Odpowiedź #89 dnia: So, 08 Maj 2021, 12:13:20 »
A ja bym rozszerzył wypowiedź poprzednika, że w kolekcji wychodzą tylko amerykany. Dlaczego? (pytanie retoryczne).
Wiem, że była kolekcja Thorgala, no ale proszę ja Was, to jest taka seria od której ktoś zaczyna i często na niej kończy. Taki wyjątek od reguły.

Po drugie, już to było wspominane, kolekcje raczej nie są dla komiksiarzy, którzy dzień zaczynają od śledzenia tego forum (zamiast bawić się z dziećmi  :o) i znają każdy wariant wszystkich (bądź prawie wszystkich  8) ) komiksów.
Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli ten model sprzedaży by się nie sprawdzał to nie byłoby kolekcji na rynku. I przynajmniej klient ma z czego wybierać.

Na koniec dodam, że nie jestem nabywcą kolekcji ponieważ to nie mój profil co tam jest wydawane, ale jakieś ciekawe frankofony to wciągnę nawet w formie kolekcji.