W takim razie proponuję żeby Ongrys poszedł jeszcze dalej i zaczął sprzedawać komiksy tylko stacjonarnie w jednej księgarni w Szczecinie.
A ja proponuję, żeby użytkownicy forum, którzy mają problem z ogarnianiem świata zewnętrznego, brali zimny prysznic (trzy razy, po dziesięć minut) przed popełnieniem wpisu na forum.
JAK DUŻYMI LITERAMI I W JAKIM JĘZUKU MUSISZ MIEĆ NAPISANE, ŻE WYDAWCY NIE MAJĄ WPŁYWU NA STATUS SWOICH KOMIKSÓW W KSIĘGARNI, żebyś mógł zrozumieć taką informację?
Satysfakcjonuje o tyle, że faktycznie nie wziąłem pod uwagę tego, że Gildia mogłaby tylko temu jednemu wydawnictwu rotować regularnie dostępność. Co jest, oczywiście, logicznie możliwe. Jednak co do precyzji mojej wypowiedzi i umieszczenia jej w odpowiednim temacie, to pozwolę się nie zgodzić. Odniosłem się do słabej dystrybucji tytułów Ongrysa w temacie o Ongrysie, co wydaje mi się jednym z odpowiednich miejsc. Nie krytykowałem również za to wydawnictwa, krytykowałem dystrybucję, nie wiedząc który dokładnie podmiot jest wąskim gardłem. Napisałem, że dystrybucja tytułów Ongrysa to nieśmieszny żart, a nie że Ongrys w tym zawinił. Dopiero jak ty stwierdziłeś, że wydawnictwo korzysta ze źle skomunikowanego magazynu, przyjąłem twoje wyjaśnienie, że to ono jest tu winne z powodu nieodpowiedniego doboru podwykonawcy.
To nie jest wina „podwykonawcy” tylko systemu dystrybucji, z którego korzysta np. Gildia.
Spróbuję jeszcze raz: ktoś na Gildii stwierdza brak jakiejś pozycji w magazynie (a mówimy tutaj już o tysiącach tytułów samych komiksów), kontaktuje się z pośrednikiem, który ma swój magazyn. W przypadku większych wydawnictw komiksowych jest to jeden pośrednik, i jeżeli jest, to zmienia się status dostępności na np. „dostępne za 1-2 dni”. Jeżeli u niego już nie ma, to wtedy dajmy na to Karol, daje sygnał do np. Pawła: słuchaj, macie jeszcze u siebie? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to umawiają się, że ktoś podrzuci paczkę czy dwie przy okazji, bo przecież mieszkają w jednym mieście i mają wszystko pod ręką. I wtedy ten przykładowy Karol daje znać, że będzie na dniach, a na Gildii zmieniają status na „dostępne za 14 dni”.
Odbywa się to w zasadzie bezkosztowo i można to załatwić od ręki.
Jeżeli jednak wydawca mieszka 500 km od Warszawy, to nie podrzuci brakującego tytułu „przy okazji”, tylko kumuluje większą partię tych braków i dosyła je razem, najczęściej przy okazji kolejnej dużej dostawy. I wtedy ktoś na Gildii może zadecydować, żeby wpisać status „niedostępne”.
Argumenty o lokowaniu magazynu wydawcy na Alasce, albo sugestie o ograniczeniu sprzedaży do jednej księgarni w Szczecinie, pozostawiam do przemyślenia ich autorom.
EOT