Podoba mi się samo rozkręcenie takiej dyskusji, ale mam wrażenie, że towarzyszy temu cała taka otoczka związana z wyjątkowością, ekskluzywnością...
Nie wiem, czy bycie komiksiarzem to coś niszowego. Komiksy można kupić w każdej księgarni i kiosku, nawet w Polsce. Jakie to będą komiksy to już inna sprawa.
Ktoś może powiedzieć, że lubi filmy, nawet te klasy b i się nimi "jarać". Czy jakiś krytyk filmowy podejdzie do takiej osoby i powie "dobra, Ty prawa głosu nie masz, bo oglądasz dziadostwo i jeszcze opowiadasz, że to jest dobre". Są fora dla takich zajawkowiczów i zapewne tacy, co obejrzeli filmów tego kalibru 1000 albo więcej mają już "wyrobiony gust" (jakkolwiek dziwnie to brzmi w tym kontekście) więc ich opinia może mieć znaczenie dla osób, które też mają takie hobby.
W wielu miejscach możemy znaleźć recenzje/opinie na temat bardzo popularnych filmów, książek, gier, albumów muzycznych... Często nie są to jakościowo dobre rzeczy, nie są one też ambitne, ale powiedzmy że ktoś wiedział w jakie nuty należy uderzyć i coś się ładnie sprzedało. Ludzie chcą poznać opinię zanim wydadzą na coś swoje pieniądze. Coraz rzadziej sięgam po pisma branżowe, więc odpowiedzi często szukam w internecie i z reguły jest to youtube albo portal, który akurat wypluła mi wyszukiwarka. I z reguły trafiam na zajawkowiczów.
Nawet jeśli zdarzy mi się trafić wreszcie opiniotwórcę (bo czy jest on "etatowym" krytykiem/recenzentem to nie wnikam), którego gust w miarę pokrywa się z moim, to prędzej czy później trafi się taki utwór, który jemu się spodobał, a nie mnie. Albo na odwrót. I czy to coś złego? Chyba sami na tym forum uświadczyliśmy sytuacji, gdy jakiś komiks zdobył nagrodę numero uno, a później odbiór był: "serio te bazgroły dostały nagrodę?".
Jak byłem młody, to miałem takie marzenie, aby zostać dziennikarzem sportowym. Mnie się nie udało, ale mamy wysyp redakcji, w których pracuje wielu młodych dziennikarzy i są blisko największych wydarzeń sportowych na świecie. Słyszymy ich głosy przy okazji rozmów w studio, transmisji wywiadów. Bardzo często popełniają błędy, nie weryfikują informacji, mylą nazwiska, kluczowe informacje takie jak kiedy, kto, co i z kim.
Ci ludzie nie tracą pracy nawet jeśli do takich pomyłek dochodzi co tydzień. Ale budują swój "autorytet" bo pracowali 10 lat w takim i owakim medium. A później siadają naprzeciwko zajawkowicza, który po prostu w weekend siada i ogląda 10 meczów i rozjeżdza takiego "eksperta" w każdym quizie o wiedzy z piłki nożnej
