W ogóle zastanawiałem się, czy ten wpis to nie jakiś "bait".
To jest ewidentny bait, ewentualnie autentyczny problem z autoewaluacją...
A Wy co sądzicie o całej sytuacji?
Sądzę, że wielu z nas, ale też osoby nie siedzące aż tak w komiksach, coraz częściej korzysta z pseudo-agregatorów typu lubimyczytać czy zachodnie goodreads, tam oczywiście też masa sponsorowanych "recenzji", ale widać że są osoby z pasją opisujące swoje wrażenia z komiksem czy książką, niekoniecznie kupioną, ale np. pożyczoną. Sam niedawno wskazywałem, że szukając recenzji przez "komiks X recenzja" najczęściej byłem zawiedziony, a największą "frajdę" sprawiało mi wyłapywanie niedorzeczności i braku obeznania z tematem. Prawda, że jak nowa pozycja to i w tych pseudo-agregatorach pusto, a jakieś "recenzje" w internecie są i jeśli "trzeba", to nie ma wyjścia i z takimi się zapoznaję... Może więc coś pod tym kątem się zmienia, w końcu rynek komiksowy różni się od... każdego innego praktycznie, parcie na nowy model Nike'ów czy kolejnego flagowca Samsunga, gdzie szeroki marketing na każdym polu zwraca się w sprzedaży nie jest tym samym co parcie na kontynuację obrazkowej historii Batmana. Poza tym Egmont (bo do E się odnosisz) ewidentnie celuje w starszą demografię obecnie, tzn. wiem że są i nowsze historie wydawane, ale nacisk jest położony na pokolenie wychowane z Semicami, a te osoby nie potrzebują, a nawet mają krytyczne zdanie o "recenzjach" typu...
Wiem że nie o to pytasz, ale spojrzałem na Twoje dwa "kanały" (fb i ig), "recenzje" wg szablonu - akapit wprowadzenia, akapit/dwa akapity parafrazowania informacji od wydawcy/ze stopki, akapit bardzo powierzchownej opinii o komiksie i akapit podsumowania. Formą recenzji jest tu najbardziej ten akapit z opinią, tyle że ograniczasz użycie znaków (prawdopodobnie ze względu na odbiorców - w mediach społecznościowych "mniej znaczy więcej" itp.), przez co możesz skupić się co najwyżej na dwóch aspektach, co polega dalej na opinii odnośnie tego, co np. każdy może ocenić po załączonych zdjęciach (np. odnośnie rysunków, tyle że i tu piszesz raczej czy wg Ciebie rysunki "pasują" niż odnośnie ich ogólnej jakości). Rzeczywiste zdjęcia są plusem, nie każdy "recenzent" komiks odfoliowuje...
Jak sam dobrze wiesz - większy "wysiłek" włożony w tą "działalność", tj. pisanie prawdziwych recenzji itp. nie przyniesie Tobie większego zysku (chyba że faktycznie robiłbyś to ponadprzeciętnie), także jeśli i za takie krótkie przedstawienie komiksu (które zresztą Egmont od kilkudziesięciu tygodni robi samodzielnie w swoich oficjalnych kanałach, na co wyżej już wskazano) dostajesz zapłatę w postaci tych tytułów, to nie ma po co zmieniać szablonu. Tyle że nazywanie tych prezentacji "recenzjami" jest... Dla mnie to coś surrealistycznego, nie mówię żeby rozkładać komiks na czynniki pierwsze (bo wtedy bliżej do analizy), ale recenzja od "recenzji" różni się diametralnie, i może wydawca także to dostrzega, przy zmianach personalnych też ewaluacja strategii marketingowych = cięcie kosztów itp..