Czy ten tekst, był redagowany przez AI? Pytanie do autora, jeśli tu z nami jest.
Co za śmieszny zarzut! Nie był redagowany, on był od początku do końca napisany przez AI. Nawet przecinka nie wstawiłem sam.
Przeczytałem ten artykuł, więc skoro już bawimy się w polemikę, to też pozwolę sobie odnieść się do kilku kwestii, bo niektóre fragmenty wydały mi się wątpliwe.
Najpierw sprostowanie: Kołodziejczak napisał do mnie, że komentarza nie usuwał, i później sam wrzucił link do mojego bloga pod film. Wierzę mu i tyle w temacie. Pewnie to wina automoderacji lub algorytmów, ale zdążyłem się odpalić i napisać kilka zdań na blogu.
Do rzeczy. Dobrze, że tylko niektóre fragmenty są dla Ciebie wątpliwe, a nie całość.
Wybrałeś sobie z mojego tekstu same tezy, a uzasadnienia odpuściłeś - wygodnie, bo akurat one cały Twój wywód wywracają.. Napisałem czarno na białym, czemu nie recenzuję słabych komiksów. Ty z tego wszystkiego zrobiłeś "zachowawcze i wygodne". Wygodne to jest wycinać połowę cudzej wypowiedzi i bić się z resztą, która została.
A to Twoje "stawianie się w roli ofiary" – nie, kolego, to się nazywa odbicie piłeczki. Sam stawiasz tezę, że czytelnik ma pełne prawo oceniać blogera i jechać po jakości jego nagrań. Świetnie, niech ocenia. Tylko wytłumacz mi, dlaczego ta sama zasada nie obowiązuje, kiedy ja zauważam, że o lepszy mikrofon upomina się ktoś, kto nie dołożył do niego ani grosza? Jak czytelnik może wymagać, to ja mogę policzyć, ile ten czytelnik realnie wpłacił. Działa w obie strony albo w żadną. Czytelnik nie jest świętą krową, której wolno wszystko, a ten po drugiej stronie ma tylko grzecznie dziękować. Ja nie z tych co nadstawiają kornie drugi policzek.
Twoja riposta to trzy etykietki – "śmieszne", "wygodne", "ofiara". Argumentu zero. Odniosłeś się do jednego zdania z czterech i Ci się wydaje, że błyszczysz.