W latach 50-ych i 60-ych mocno czuło się konserwatyzm redaktorów DC. Bazowali na rozpoznawalnych postaciach i utartych schematach. Bohaterowie byli jednowymiarowi a okładkę cechowała masa dialogów. Marvel serwował za to kolejnych nowych bohaterów, którym pozwalał się kłócić, docinać sobie, wychodzić na głupków. Czuło się, że za ofertą DC stoją stare dziadki zasiedziałe na swoich stołkach.
Ale już od lat 70-ych to DC zmienia kierunek i odmładza redaktorów, ale zarazem stawia na coraz starszych czytelników. To DC odmienia swoją sztandarową postać - zmienia konwencję Batmana z pulpowej, pełnej gagów i mnóstwa śmiesznych przeciwników na gotycką, z dreszczykiem, duchami, potworami i nawiedzonymi zamkami. To DC publikuje "Włóczęgę bohaterów" przełamując Comic Code i wprowadzając na rynek serię dla starszych odbiorców podnoszącą problem nierówności społecznych, rasizmu, wyzysku, hipokryzji, narkomanii.
W latach 80-ych to DC ściąga brytyjską falę. Nie tylko komiksy brytyjskich autorów traktują superbohaterów poważniej niż do tej pory, ale całe wydawnictwo skręca w kierunku grim & gritty.
W latach 90-ych DC ma ogromny imprint Vertigo z ofertą dla dorosłych. Nie sprowadza się on tylko do pokazywania przemocy. To komiksy autorskie, eksplorujące zupełnie nowe światy na pograniczu literatury, będące w stanie zainteresować zarówno ambitną młodzież, jak i dorosłego czytelnika komiksów, który "wszystko już widział" a nawet starszego odbiorcę science-fiction czy profesora literatury.
Nawet dziś DC nie odpuszcza i wychodzi z ofertą Black Label. Stawia bardziej na mrocznego Batmana, gdy Marvel na milion odmłodzonych Spider-Manów i Deadpoola z jajcarskim slangiem. Stylistyka Marvela mocniej uderza w jaskrawe kolorki, ugładzone rysunki, wesołą przygodę, bohaterów starych na niby a przeżywających problemy wieku dojrzewania. Marvel może zaoferować od czasu do czasu coś typowo dla dorosłych, tak jak DC typowo dla młodzieży, ale od dawna to nie Marvel prowadzi w ofercie dojrzałego superhero.