Ktoś na Facebooku, może ironicznie, rzucił w kontekście powyższego takim hasłem:
trzeba bylo w latach 90 inwestowac w polskie serie komiksowe a nie sciagac z zachodu spajdermeny .. to teraz macie
Co jak co, ale w tym może być dużo racji.
Co prawda nie czuję się na tyle zaznajomiony z polskim komiksem żeby zabierać głos, ale takie "podstawy" są oczywiste - nie wiadomo czy gdyby nie Semici to w kraju rozwinęłaby się rozrywka mogąca "konkurować" (przynajmniej w świadomości polskich czytelników) z zachodnią, moim zdaniem nie - kopiowalibyśmy (tj. twórcy) sprawdzone rozwiązania zachodnie, co w pewnym momencie (kiedy czytelnicy by dorośli i dostali się już do zachodnich mediów) odcisnęłoby się na tych polskich komiksach jako "marnych kopiach".
Fakt też, że Semici i ogólnie amerykańskie komiksy "zawłaszczyły" rynek typowo rozrywkowy i polskich prób bezpośredniego konkurowania z zachodnimi konceptami niemalże nie było, wykształcił się raczej specyficzny nurt, "polski", skupiający się wokół satyry (w tym politycznej) i nie stroniący od wulgarności, no i jak to ze specyficznymi rzeczami - do jednego trafiał, do innego nie. Mam jednak wrażenie, że był ten nurt na tyle dominujący (Dąbrowski, Leśniak, Śledziński...), że wciąż rzuca cień na ten "współczesny polski komiks", który na pewno ma dużo do zaoferowania, ale zainteresowanie nim kuleje.
Co do tezy i g*burz tu czy w innych miejscach - żeby czegoś "nienawidzić" potrzebne są silne odczucia wobec tej rzeczy, teza wydaje się być mocno na wyrost, bo po prostu wielu ludziom polski komiks jest obojętny...