Battle Chasers pamietam z czasow Mandragory i meh... to nie jest tytul celujacy w bogata, wielowarstwowa narracje. To cos co ma wygladac, byc szybkie i widowiskowe. Plusem sa rysunki Madureiry - drapiezne i jak na tamte czasy - bardzo oryginalne, ale tylko dla tych ktorzy lubia taka (mocno przesadzona) stylistyke miksu kalesonow i mangi. Historia jest lekka, nieskomplikowana, posklejana z wielu typowych dla gatunku klisz i stanowi pretekst do efektownych walk, poscigow i bikoli wiekszych niz glowa. Podejrzewam, ze znajdzie swoich fanow, ale z mojej strony zdecydowany pas.