Chyba wiem o co chodzi, masz PTSD po tym kilkustronicowym napieprzaniu na cenę w tym temacie. Ja do ceny nic nie mam, jestem zdziwiony nawet lekko, że za tak unikatowy tom właściwie na całym świecie jest tak niska cena. To o czym się wypowiadałem to to czy moim zdaniem inna obróbka materiałów miałaby znaczący wpływ na cenę. Nie mam też nic do jakości wydania (w sensie szycia, papieru czy druku).
Raz czy dwa miałem obawy, że komiksu nie uda się wydać. To było pół roku dłubania w nim przy różnych elementach. Szukania, pytania, testowanie jakości, robienie próbek. Rozwiązanie, które wybraliśmy było jedynym dostępnym, aby ukazała się całość. Historia bez tych ośmiu zeszytów sporo jednak traci. Więc nam zależało. Inna obróbka, Kadet trafnie ją nazwał, czyli próba cyfrowego restaurowania plansz, nie wiem na ile skuteczna w poprawie jakości, bo pamiętaj, że wciąż pochodząca z zeszytów (chyba że Marvel coś by nagle odnalazł) miała kosmiczną wycenę. Może to jest też powód, dla którego Marvel tego nie robi, nie widzi potencjału w odnowieniu plansz, bo koszt komiksu byłby ogromny i cena dla potencjalnego odbiorcy nieatrakcyjna. Oczywiście istniało ryzyko, że zarówno cena, jak i jakość części materiałów przełożą się na sprzedaż, ale ryzyko czasem trzeba podejmować.
Jedyne co mnie interesuje to dlaczego te numery wyglądają tak a nie inaczej (czyli np. wyglądają jakby były skalowane w górę z niskiej jakości plików - NIE MÓWIĘ, ŻE TAK BYŁO po prostu tak to dla mnie wygląda). Dlaczego zdecydowano się na tak mocną korektę poziomów (przykładowo okładka numeru 196 - zakładam, że każdy ma egzemplarz SSM u siebie), czy dlaczego nie usunięto przybrudzeń na papierze. Normalne pytania, na pewno są jakieś odpowiedzi na nie - przykładowo: 'drukarnia dała zły profil maszyny' albo 'nie mieliśmy na czym tego zrobić' albo 'zrobiliśmy tak bo uważamy, że w taki sposób lepiej oddajemy wygląd oryginalnych zeszytów'.
Do mnie SSM trafi za jakiś tydzień, więc ci nie jestem teraz na to w stanie odpowiedzieć. Musiałbym się też zapytać w drukarni osobę odpowiedzialną za skład. Moja wiedza na tym się kończy. Jeśli chodzi o oddanie wyglądu, ducha starych zeszytów, to na pewno chciałem zachować te wszystkie dodatki na ostatnich stronach oryginalnych zeszytów lub teksty znajdujące się gdzieś w okolicach stopek redakcyjnych. Pierwotnie tego miało nie być.
Pytanie dp Motyla. Czy w jakimkolwiek momemcie rozważaliście podzielenie SSM n dwa tomy po np. 130-140 zl każdy ? Byłaby mniejsza drama o cenę..
Chyba nie. Chwilę wcześniej był Moonshadow (z tym że tu inny rodzaj historii), więc tu mamy próbę odbioru takiego grubasa w tytule superhero. Przy seriach spadek zainteresowania kolejnymi tomami jest odczuwalny.
Można też przywołać starego Wolverine'a Millara, gdzie 1 tom wyprzedał się wieki temu, a drugi jeszcze się niedawno poniewierał w sklepach.