Dobra, umówmy się - w dobrze wydanym komiksie nie powinno być żadnych błędów. Jednakowoż, ogarnięta językowo osoba jest w stanie przeprowadzić sobie korektę w głowie (nieogarnięta nie zauważy). Tak, oczywiście, wszelkiego rodzaju literówki, błędy składniowe, kreatywna interpunkcja itp wybijają z rytmu lektury, ale przynajmniej wiadomo, że są to błędy. Błędnie tłumaczenie nie jest oczywiste, więc nie mając dostępu do oryginału i jakiegoś tam poziomu kompetencji czytelnik nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że czyta coś innego niż autor zamierzył. (No a potem narzekanie, że fabuła bez sensu...)
Tutaj akurat to przekręcenie znaczenia nie jest jakieś dramatyczne, no ale jednak jest i to w miejscu gdzie naprawdę bym się go nie spodziewał, więc od razu zaczynam myśleć "co jeszcze tam przeleciało tłumaczowi nad głową?"