Sama korekta odbywa się tyle razy, ile potrzeba. Byłoby absurdem sczytywać 4 razy, gdyby po 3. razie korektor/redaktor i ewentualnie wydawca nie znaleźli błędów.
Co więcej, wydawnictwa pod tym względem mają wypracowane swoje systemy: niekiedy korekta odbywa się przed i po wlaniu w dymki, niekiedy tylko po.
Standardowo sprawdza się do momentu, w którym osoba odpowiedzialna za tekst uznaje, że jest on czysty i można zwalniać pliki do druku.
Korekta finalna nie odbywa się na całym pliku ale poprzez porównanie plików: poprawkowego wcześniejszego i aktualnego po poprawkach, co wynika z dużego prawdopodobieństwa pojawienia się nowych błędów po poprawkach wprowadzonych przez DTP.
Optymalnie tekst czytają przynajmniej 4 osoby: tłumacz (po sobie, standardowa praktyka); redaktor, korektor oraz wydawca/druga korekta. A i tak przy obszerniejszych dziełach zdarzają się błędy, których nie widzi w zespole nikt

(co nie znaczy, że dołączenie kolejnej osoby lub kolejne sczytanie by pomogło).