Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Dział ogólny => Wątek zaczęty przez: Antari w Śr, 24 Kwiecień 2019, 23:48:10
-
Trochę zbyt ogólnie ale w temacie kolekcji Hachette.
Dziś naszło mnie na małe porządki i postanowiłem zwolnić trochę miejsca na półkach i przenieść tomy kolekcji w nieco mniej wyeksponowane miejsce. Padło na tomy kolekcji SBM/WKKM/WKKDC, które już przeczytałem. Na ponowną lekturę szybko się nie zanosi, więc czemu nie? I jakie było moje zdziwienie, że miałem dość duży problem przypomnieć sobie czy czytałem niektóre historie np. Imperatyw Thanosa. Tych tomów jest tyle, że ja mam z tym już problem.
Pytanie do was, ogarniacie to? Pamiętacie, które tomy przeczytaliście, historie, wszystkie wątki wewnątrz tomów? Niewielka ilość historii zapadła mi na długo w pamięć, w taki sposób, że mogę z czystym sumieniem streścić fabułę. Trochę mnie to strzeliło, że w przypadku niektórych nawet nie mogłem określić czy przeczytałem czy nie. Podejrzewam, że dla osób zbierających wszystkie tomy jak leci z wszystkich kolekcji to musi być wręcz niemożliwe.
-
Ja tam nie pamiętam często co się działo w poprzednim tomie serii, który wyszedł 2-3 miesiące temu.
Za dużo czytam, oglądam itd. żeby zapamiętać wszystko.
W sumie, ma to tę zaletę, że można wrócić do przeczytanych komiksów i znów dobrze się bawić. Tylko czasu na to brak.
Co ciekawe - z czasów TM Semic pamiętam większość historii a nawet często konkretne kadry. Że juz nie wspomnę o Tytusach i Kajku i Kokoszu - tu mogę z pamięci rzucać pełnymi dialogami/ Mało tego było więc czytało się wiele razy i wryło się w pamięć.
-
Ja nie pamiętam co wczoraj jadłem na obiad.
-
Ja nie pamiętam co wczoraj jadłem na obiad.
Czyli pewnie mama miała rację - te komiksy zlasowały Ci mózg ;)
-
Starość nie radość. To już wiem dlaczego nie pamiętasz czy interesujący cię tom jest teraz dostępny w sprzedaży, czy nie. :)
Ja nie przeczytałem do końca tylko Marvel Horror, bo to nie były do końca moje klimaty. Ale tak ogólnie to czytam wszystkie tomy. Kupuję i zdążam je przerobić zanim wyjdzie następny numer. Z pamiętaniem wszystkich szczegółów jest oczywiście gorzej (jak teraz z tym Generation X co je czytałem raptem rok temu). Ale tu znowu się odradza tradycja czytania tego samego jeszcze raz. Za czasów TM Semic to sobie co jakiś czas czytałem powtórnie czy to Spider-Mana czy Punishera. Essential Punishera i Witaj w Domu Frank od Mandry też czytałem kilka razy. Raz już przeleciałem powtórnie wszystkie eventy WKKM od Impasu po Siege. Zatem ja się z moją Kolekcją nie nudzę.
-
To jest dziwne uczucie, kiedy przegląda się tomy czytane jakiś czas temu. Człowiek rozpoznaje obrazki, wie, że na pewno tu był, ale za cholerę nie pamięta fabuły. Zrzuciłbym to na nasze czasy, gdyby nie to, że pamiętam jak za dzieciaka dziwiłem sie, że rodzice nie pamiętają jakiegoś filmu czy książki, które ja pamiętałem, że oglądaliśmy niedawno. Więc chyba nie czasy, a wiek i natłok wszystkich spraw.
Trzeba by przeczytać drugi raz i wtedy przeszłoby to może to pamięci długotrwałej. Dlatego tak pamiętamy komiksy z dzieciństwa, bo się je tłukło tam i z powrotem.
-
Moim zdaniem tu chodzi o coś innego. Przynajmniej w moim przypadku. Spora część z tych historii, zwłaszcza ramotek jest tak mocno do siebie podobna, że człowiek przestaje ogarniać co czytał, a co nie. A odnośnie nowszych historii - np. ten Imperatyw Thanosa. Pamiętam, że czytałem ale fabuły nie przytoczę nawet w 1%. Pamiętam, że lektura była całkiem udana, dobrze się bawiłem przy tym akcyjniaku ale zarys fabuły, kto z kim? Nic a nic. Z Thanosem było też Infinity, Anihilacja. Była też Rękawica ale ona wyróżnia się z całej reszty oprawą oraz samym pomysłem, więc to bez problemu można odróżnić. Ale nowsze historie? Wszystko na jedno kopyto i nie sposób ogarnąć. Co innego historie z ciekawym pomysłem i wykonaniem jak np. Marvels, Ród M, Civil War itd. Sprawa komplikuje się przy przeciętnych akcyjniakach oraz ramotkach. Oczywiście w starszych historiach są też wyjątki np. Drugą Genezę czy Mroczną Phoenix pamiętam doskonale.
-
To też, w ogóle nie zamierzam z tym polemizować. Zwróciłeś mi uwagę na ciekawą rzecz, bo w sumie rzeczywiście pamiętam Mroczną Phoenix. Ramotek ni cholery nie pamiętam. Historia jest być może zatem kluczowa, może musi być powiązana z emocjami, innymi zmysłami, żeby móc zakorzenić się mocniej. To co do nas bardziej przemawia, zostaje na dłużej - w sumie żadne odkrycie.
-
Tak to jest, gdy się ogląda czy czyta sporo rzeczy, to wszystko się zlewa ze sobą, a potem myślimy, że Batman i Avengers byli razem w komiksie całkiem niedawno :>
-
Też tak mam z obecnymi komiksami - dziwne jest to iż pamiętam BARDZO dobrze historie i rysunki z czasów TM Semic - wtedy jeden komiks czytało sie kilka razy - może przez to...
-
Dokladnie. Te komiksy z lat dzieciecych tluklo sie setki razy, bo nie wychodzilo tyle tego co teraz, nie bylo internetu, konsol, tabletow, bla bla. Mielismy zero obowiazkow i mnostwo wolnego czasu.
-
Dokladnie. Te komiksy z lat dzieciecych tluklo sie setki razy, bo nie wychodzilo sie tyle co teraz, nie bylo internetu, konsol, tabletow, bla bla. Mielismy zero obowiazkow i mnostwo wolnego czasu.
(https://pocisk.org/upload/images/large/2017/09/tak_bylo_2017-09-16_15-21-59.jpg)
To były bardzo dobre czasy...
-
Wiadomo jak rynek wyglądał przed 2012 rokiem, dlatego chłonęło się wszystko co się ukazywało w jakimkolwiek wydawnictwie. Obecnie, pomimo że polski rynek komiksowy ma wiele mankamentów, uważam, że kupowanie wszystkiego tak z kolekcji, jak i od wydawnictw komiksowych mija się z celem. Osobiście przyjąłem zasadę, żeby kupować jedynie te komiksy, do których później będę wracał, bo jaki sens żeby komiks po jednorazowym przeczytaniu stał na półce i zajmował miejsce?
Jeśli idzie o kolekcje są takie tomy, które czytałem po kilka razy i takie, których fabułę doskonale pamiętam np. "Odrodzony", "Ród M", "Uzasadniona interwencja", "Wojów trzech" itd. Dotyczy to również ramotek jak "Nigdy więcej Spider-Mana", "Mrocznej Phoenix", Inhumans albo "Nadejścia Galactusa". Ale są też takie komiksy, o których fabule nie jestem w stanie niczego powiedzieć. Tak jest z "W cieniu Saurona", z którego pamiętam tylko tytulowego Saurona i nic poza tym. Nie pamiętam fabuły Beasta, z Kapitana Ameryki Sterna zapamiętałem jedynie historię o kandydowaniu na prezydenta. Podobnie mam z niektórymi seriami od Egmontu, dlatego staram się, by moje zakupy były bardziej wyważone. I myślę, że to jest najlepsza metoda.
-
Żeby wiedzieć do których komiksów się będzie później wracać trzeba najpierw je kupić i przeczytać:)
-
Żeby wiedzieć do których komiksów się będzie później wracać trzeba najpierw je kupić i przeczytać:)
Jeśli idzie o to co ukazuje się w Polsce bez problemu można poczytać opinię i recenzję wstępnie przecedzając tytułu, natomiast jeśli idzie o wydania anglojęzyczne zawsze jest możliwość przeczytania online lub kupienia zeszytówki - dzięki temu wiem, że w lipcu w moim koszyku zakupowym ląduje zbiorka pierwszych sześciuzeszytów DD Zdarsky'ego :)
-
Ja z kupowanych rzeczy puszczam dalej jakieś 60-70 procent (allegro, rozdawnictwo itp.). Również nie czuję potrzeby trzymania na półkach pozycji do których nie zamierzam wracać. Z kolekcjonerstwo wyleczyłem się dobrych parę lat temu.
-
Byl kiedys, na forum gildii, taki dziwny kolezka, ktory kupowal najwieksze szmiry, ktore byly tanie, aby jak najszybciej zbudowac duza kolekcje. Kupowal, bez kitu, najwieksze gowna, ktorych nikt nie chcial byleby tylko cena byla niska. Nie pamietam jego ksywy, wiec nie pytajcie kto to - kolezka szybko sie z hobby wyleczyl i z forum zniknal. I w sumie - nic dziwnego.
Ja stawiam na jakosc kolekcji, nie na ilosc na polkach. Od kilku dobrych lat, bez zadnego zalu puszczam rzeczy, do ktorych nie wracam. Gdyby nie to, ze jestem w Polsce srednio raz na rok - opylalbym zdecydowanie wiecej. Komiksy wychodza i wychodzic beda. Tak to sie kreci.
-
Tak ogólnie się rozwodząc nad tą jakże ważną społecznie kwestią to myślę, że w moim przypadku sporą rolę odgrywa sentyment. Wracam do staroci, mniej i bardziej klasycznych bo jestem ciekaw odbioru po latach. Tak z 80% wchodzi mi dobrze a nawet lepiej niż "za malucha". Bywają rozczarowania ale to przecież normalne. Komiksy podobnie jak książki, a nawet w większym stopniu bazują na naszej pamięci, epizodach, odczuciach i skojarzeniach. Możemy nie pamiętać nazw czy fabuł ale kojarzymy SYTUACJE, w których gdzieś dany tytuł się zakotwiczył. Jedni będą kojarzyć z dzieciństwem, inni z zabawami, kolegami czy szkołą albo z miłostkami, fajnymi miejscówkami i ludźmi.
Na pewno jakąś rolę odgrywa sama kreska czy fabuła ale podejrzewam, że dobrze skrojeni bohaterowie będą stać wyżej w piramidzie potrzeb komiksiarzy :>
-
@donT: Niezła osobliwość z tego typa, szkoda, że nie kojarzę go z gildii, chyba nie moje czasy. Choć z drugiej strony sam popełniałem takie błędy młodości, oczywiście dotyczyło to kupowania rzeczy, które z perspektywy czasu uważam za stratę pieniędzy. Przeglądanie ofert tanich, promocji oraz wybieranie tego co teoretycznie mogłoby być ciekawe bez większej analizy, śledzenia newsów ze sceny odnośnie lepszych wydań itd. Prawie udało mi się w całości opylić takie pomyłki i bez większej straty, więc w sumie nie jest źle. Myślę, że takie błędy są standardem przy rozpoczynaniu przygody z każdym hobby. Z czasem gust mi się wyrobił i nauczyłem się, że w moim przypadku pójście na kompromis jest niedopuszczalne.
Nie zgodzę się jednak z prezentowanymi w tym temacie poglądami na temat "leczenia się" z kolekcjonowania (nie wyskakujcie z linkami do wikipedii na temat zbieractwa;) ). Jeżeli miałbym się kierować kryterium "mam na półce tylko to do czego wrócę/wracam" to byłoby tam max 10 pozycji. Moim zdaniem próżno tutaj szukać racjonalności. Przy takich ilościach nie mam czasu przeczytać wszystkiego co przychodzi, a co dopiero liczyć na powtórną lekturę, nawet pozycji genialnych (nad czym w sumie ubolewam). To jak z kolekcjonowaniem figurek albo to czujesz albo nie. Można by powiedzieć, że kupując figurkę po rozpakowaniu i ułożeniu należałoby ją od razu sprzedać, bo przecież już ją całą zobaczyłeś i raczej nic się nie zmieni. Po paru dniach się opatrzy i tyle. Dla wielu ludzi jest to niezrozumiałe, dla innych jest to ciekawa pasja. Tak samo zbieranie komiksów/książek na półce i kolekcjonowanie, jaranie się grzbietami na półce, nie jest może racjonalne ani ekonomiczne ale daje sporą satysfakcję jeżeli to czujesz.
Wydaje mi się, że kolekcjonerem trzeba się po prostu urodzić. Ja od małego zawsze zbierałem różne rzeczy i raczej nie miało to większego sensu. Kiedyś człowiek nie przywiązywał do tego wagi i nie badał swojego życia wstecz. Po latach do mnie dotarło, że takim człowiekiem jestem i kolekcjonowanie to ważna część mojego życia. Ale to nie zabawa dla każdego. Wiele osób preferuje zwykłe użytkowanie i dlatego wchodząc np. w komiksy, gdzie można się natknąć na masę kolekcjonerów, próbują i po pewnym czasie odchodzą rozczarowani bo nie rozumieją tego. Często dorabiają teorie o "wyleczeniu się z tej choroby", bo łatwiej niż przyznać, że czegoś się nie czuje. W różnych dziedzinach, na różnych forach widziałem dziesiątki lub nawet setki osób, które szybko kupowały, budowały niesamowite kolekcje angażując masę kasy, po czym sprzedawały po tygodniach, miesiącach czy latach. Niestety w wielu hobby okazuje się, że prawdziwych fanów, pozostających na placu boju do końca, mających twarde zasady jest niezmiernie mało.
Dla kontrastu powiem, że paręnaście lat temu przerabiałem etap "wyprzedawania kolekcji" (odnośnie innego hobby), z którego skutecznie się wyleczyłem. Ot, użytkowanie i natychmiastowa sprzedaż bo po co mi graty w domu, a w razie czego przecież sobie kupię. Po latach, z czasem okazało się jednak, że część rzeczy do których chętnie bym wrócił jest już zupełnie niedostępna lub w mocno zawyżonych cenach. Ponowne zdobycie tych rzeczy kosztowałoby mnie sporo pieniędzy i czasu potrzebnego na poszukiwania. Do dziś żałuję i dlatego obecnie przyjąłem zupełnie inną strategię. Poza rzeczami uważanymi za ewidentne błędy nie sprzedaję niczego. Nawet jeżeli leży 10, 15 lat nieużywane. Ma to dla mnie wartość sentymentalną, której nie dadzą mi po latach żadne pieniądze.
-
Dla mnie z kolekcjonowaniem komiksów jest trochę jak z książkami.
Ludzie przez wieki zbierali olbrzymie nieraz księgozbiory i raczej nie ma co liczyć, że do każdej książki wracali. Po prostu cenili sobie posiadanie dużej liczby książek, z których niektóre mogły, choć nie musiały z czasem nabrać statusu białych kruków.
Jakoś się przyjęło, że posiadanie kilku regałów książek świadczy o wysokiej kulturze, podczas gdy podobna kolekcja komiksów świadczy o niedojrzałości. Chyba po prostu to wciąż zbyt młode medium (przynajmniej u nas). Ale z czasem zyska należny mu szacunek.
-
Większość przeczytanych komiksów nie pamiętam 1:1, ale pewne motywy, postaci, które się tam przewijały jak najbardziej. Jeżeli do tego kreska jest dość charakterystyczna jak np w "Nowej Granicy" czy "Kingdom Come" to komiks zapada w pamięć jeszcze bardziej. Jest też kategoria rzeczy, które ot pamiętam, że czytałem ale bez jakiś szczególnych wspominek i totalnie tego nie żałuje, ot to były przeciętniaki na raz, do których nie mam zamiaru wracać, a czasu na nadrabianie nieprzeczytanych komiksów i tak mam ograniczone, no a przecież jeszcze jak każdego goni też człowieka życie prywatne.
Dla mnie z kolekcjonowaniem komiksów jest trochę jak z książkami.
Ludzie przez wieki zbierali olbrzymie nieraz księgozbiory i raczej nie ma co liczyć, że do każdej książki wracali. Po prostu cenili sobie posiadanie dużej liczby książek, z których niektóre mogły, choć nie musiały z czasem nabrać statusu białych kruków.
Jakoś się przyjęło, że posiadanie kilku regałów książek świadczy o wysokiej kulturze, podczas gdy podobna kolekcja komiksów świadczy o niedojrzałości. Chyba po prostu to wciąż zbyt młode medium (przynajmniej u nas). Ale z czasem zyska należny mu szacunek.
Pewnie nic nie zyska, bo komiks w Polsce nie ma aż takiej wagi, zakorzenienia w historii jak w Japonii czy Stanach. Nie ten status kulturalny, nawet pomimo własnych klasyków w postaci Tytusów, Kajków i innych Thorgali. Do tego w dzisiejszej epoce każdy może sobie zweryfikować informacje na temat dowolnej dziedziny w sieci. Jak komuś się nie chce pogrzebać w internecie, żeby chociaż poznać ogólny zarys historii medium, jacy scenarzyści i rysownicy są cenieni, ot, żeby wiedzieć cokolwiek na temat jaki się krytykuje to nic go już raczej do tego medium nie przekona. Żyjemy w czasach gdzie świadomość o medium została bardziej wepchnięta do mainstreamu przez filmy i seriale wszelkiego typu więc jak komuś naprawdę nie chce się teraz weryfikować własnego przekonania na ten temat to bym bardziej nie będzie chciało po zakończeniu tego boomu. No i do tego komiks też tutaj trapią typowe bolączki bardziej niszowego hobby. Potrafi to krytykować masa ludzi, ale w oparciu bardziej o wyobrażenie tematu i szczątkową informacje niż faktyczną wiedzę. Ba w sumie dużo bardziej popularne tematy mają grono takich niby znawców. Poza tym dużo zależy od grupy wiekowej i środowiska. Nie chcę tutaj uogólniać, bo wiem, że na forum są też ludzie, którzy mają więcej wiosen na karku, ale jak ktoś np jest 60 latkiem, który po przekroczeniu pewnego wieku rzucił komiksem jako chorobą wieku dziecięcego w diabły, to za nic go to nie przekona. Ba, część ludzi z pewnych grup wiekowych wybitnie nie rozumie nawet najbardziej mainstreamowych rozrywek jak gry wideo przypisując zajawkę na nie wyłącznie dzieciakom.
-
Jakoś się przyjęło, że posiadanie kilku regałów książek świadczy o wysokiej kulturze,
Wystarczy spojrzeć na polityków w dobie pandemii jak lansują sie w domach na tle biblioteczek wypchanych byle czym.
-
Albo na tle tapety z ksiazkami 8)