Co prawda kolejny dzień szczególnej wspominki Edgara Rice'a Burroughsa dopiero za dwa dni (tj. w rocznice jego urodzin 1 września); niemniej już teraz pozwalam sobie zaproponować temat dotyczący komiksowych produkcji zaistniałych na podstawie inspiracji utworami jego autorstwa.

A było ich (i nadal jest) całkiem sporo; do tego zarówno pierwowzorów literackich (już tylko cykl Marsjański/Barsoom liczy sobie jedenaście powieści) jak i komiksów. Dość wspomnieć, że w toku lat 70. XX w. amerykańskie wydawnictwa (m.in. DC Comics, Marvel i Charlton) prześcigały się w staraniach na rzecz uzyskania licencji na publikowanie tego typu przedsięwzięć. Nie wspominając już o niebagatelnym znaczeniu prezentowanych w prasie doby lat 20. XX w. perypetiach Tarzana (notabene współtworzonych przez tak znakomitych plastyków jak Hal Foster i Burne Hogarth) dla rozwoju komiksu przygodowego i fantastycznego.

Obecnie sławę i chwałę osobowości wykreowanych przez wspomnianego autora przyćmiły popkulturowe marki świeższej daty. Niemniej nie sposób przegapić śladów inspiracji dorobkiem Burroughsa wśród części z nich (by wspomnieć chociażby "Gwiezdne Wojny", "Diunę" i "Park Jurajski"), a przy okazji także współcześnie tworzonych propozycji wydawniczych pod szyldem m.in. Dynamite Entertainment.

W Polsce pod tym względem było krucho, a paradoksalnie największą hossę (choć z przyczyn obiektywnych mocno względną) tego typu produkcje "zaliczyły" w okresie międzywojnia (przedruki tzw. pasków z Tarzanem m.in. w lokalnych popołudniówkach). Próby na rzecz ich prezentacji w dobie zarówno PRL jak i III RP przejawiły się w wymiarze co najwyżej symbolicznym (seria Literatura na Świecie dla Dzieci i Młodzieży, efemeryczna seria publikowana przez TM-Semic).

Raczej próżno oczekiwać by ten stan rzeczy uległ zmianie; choć niektóre produkcje (jak choćby "Johna Carter: The End" według scenariusza dobrze u nas znanego Briana Wooda) być może miałyby szansę odnaleźć się w planach zakupowych polskich czytelników.