Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Dział ogólny => Wątek zaczęty przez: Avarest w Nd, 05 Styczeń 2025, 15:08:54
-
Temat ten zakładam ze złudną nadzieją, że zajrzą tu rodzimy wydawcy komiksów i zaczerpną choć trochę inspiracji.
Jak powinien według Was wyglądać wzorowo wydany komiks?
Jakie elementy komiksów jako fizycznej książki lubicie najbardziej, a jakich nie? Co według Was powinien posiadać dobrze wydany komiks (+), a jakich elementów powinien być pozbawiony (-)? Zachęcam do wypisywania swoich preferencji. Nie jest to typowy wątek rankingowy / top-listowy, ale jeśli podchwycicie zabawę, to postaram się podsumować to co zostanie wypisane. Dla jasności przekazu warto wypisywać odpowiednie punkty od plusów (porządane cechy wydania) i minusów (niechciane cenach wydania). Można również wskazać stopień istotności danej cechy dla Was, wstawiając od 1-3 takich znaków znaków.
np. (+++), (++), (+), (-), (--), (---).
Temat dotyczy jedynie cech wydania książkowego, takich jak m.in. rodzaj papieru, rodzaj oprawy, obecność wstążki, format, numerowania stron, (nie) przedzielania zeszytów, pożądanej zawartości dodatkowej i wiele, wiele innych. Nie dotyczy natomiast samej zawartości komiksu, czyli takich elementów jak: kreska, koloryzacja, czy fabuła.
---
Sam chętnie rozpocznę. Oto moje preferencje względem wydań komiksów.
++ twarda oprawa
+ niebłyszczący papier
+++ numerowanie wszystkich stron albumu
+ osobne numerowanie stron pojedynczych zeszytów (przy wydaniach zbiorczych)
+++ zunifikowane grzbiety w ramach serii
+++ numerowanie albumów z serii na grzbietach
+ dodanie papierowej zakładki (z grafiką nawiązującą do albumu, tak jak robi Vesper z książkami)
+++ rozdzielenie zeszytów wstawieniem okładki każdego nowego zeszytu
++ galeria okładek na końcu albumu (1 okładka / stronę, bez miniaturek)
+ wypisanie innych albumów/zeszytów z serii
+++ galeria / rysunki koncepcyjne / szkice na końcu albumu
++ podgląd notatek scenarzysty dla rysownika (przykładowe strony)
- tasiemka / wstążka
-- panorama na grzbiecie
--- obwoluta
--- brak rozdzielenia zeszytów w wydaniach zbiorczych (album wydany ciągiem, bez przerw)
-- galeria okładek prezentowana w formie miniaturek (kilka okładek na stronie)
--- brak informacji redakcyjnych
- reklamy innych komiksów
Chętnie poznam Wasze preferencje! Zachęcam do zabawy. ;)
-
+++ twarda oprawa w całości lakierowana (Invincible, Luc Orient)
+++ miękka oprawa ze skrzydełkami (Marvel Fresh, Now)
+++ galeria okładek na końcu albumu (1 okładka / stronę, bez miniaturek)
+++ przy dłuższych seriach możliwość dokupienia samego etui (Jeremiah)
++ zwykła twarda oprawa kartonowa lub punktowo lakierowana (np Pasażerowie Wiatru)
++ pasujące grzbiety
--- twarda/miękka oprawa gumowo-włochata (Marvel Classic, komiksy Non Stop Comics)
--- drugie wydanie tego samego z dołączonym etui (Batmany z Egmontu)
--- obwoluta
-
+++ numerowanie wszystkich stron albumu
+++ rozdzielenie zeszytów wstawieniem okładki każdego nowego zeszytu
+++ zunifikowane grzbiety w ramach serii
++ twarda oprawa(w zależności od objętości - minimum 100stron+)
++ numerowanie albumów z serii na grzbietach
+ dodanie papierowej zakładki (z grafiką nawiązującą do albumu - raczej gadżet, ale akceptowalny)
+ galeria okładek na końcu albumu (1 okładka / stronę, bez miniaturek -tylko w przypadku braku okładek przedzielających kolejne albumy/zeszyty)
+ wypisanie innych albumów/zeszytów z serii
+ panorama na grzbiecie
- osobne numerowanie stron pojedynczych zeszytów (przy wydaniach zbiorczych)
- brak informacji redakcyjnych
--- galeria / rysunki koncepcyjne / szkice na końcu albumu
--- obwoluta
--- reklamy innych komiksów(reklama wyłącznie innych komiksów autora/ów lub wspólne universum typu Mignolaversum, świat Sandmana, ale już nie szerzej, czyli z wydawnictwa XY)
--- podgląd notatek scenarzysty dla rysownika (przykładowe strony)
--- tasiemka / wstążka
--- brak rozdzielenia zeszytów w wydaniach zbiorczych (album wydany ciągiem, bez przerw)
--- galeria okładek prezentowana w formie miniaturek (kilka okładek na stronie)
--- twarda/miękka oprawa gumowo-włochata
--- drugie wydanie tego samego z dołączonym etui (chyba,że samo etui na chudziny jak w przypadku Jeremiaha)
-
Nie będę się bawił w stopniowanie tych "+" i "-" tylko napiszę ogólnie.
Plusy:
- dostosowanie okładki do grubości komiksu: dla grybych twarda, dla cienkich miękka
- drukowanie wszystkich tomów serii w tej samej drukarnii, na tych samych maszynach, na takim samym papierze (jednokita wysokość i kolorystyka)
- krótki biogram twórców/wskazanie innych ich komiksów wydanych w Polsce (niezależnie od wydawnictwa)
Minusy:
- numerowanie poszczególnych tomów w serii: jeśli nie chcesz mieć calości a tylko wybrane tomy, numeracja na grzbiecie przeszkadza
- udziwnione tłumaczenie/eksperymenty tłumacza.
- zmiana projektu napisów na grzbiecie w trakcie wydawania serii
- brak napisów (tytułu) na grzbiecie
- brak stopkii edytorskiej,
-
Chciałbym, żeby komiks był najtańszy jak to możliwe, przy równoczesnym zachowaniu trwałości formy wydania (żeby się nie rozpadał podczas wielokrotnego czytania). Dzięki temu byłbym w stanie kupować więcej komiksów jednostkowo, niż to ma miejsce teraz.
Takie rzeczy, jak biogramy twórców, galeria okładek itp. są jak najbardziej pożądane, ale mają drugorzędne znaczenie. Nie zależy mi na twardych lakierowanych okładkach, jeśli bez nich cena za komiks będzie znacząco mniejsza. Obecnie przez wysokie ceny albumów na naszym rynku mogę pozwolić sobie na poznanie mniejszej liczby tytułów.
Dla mnie komiks jest przede wszystkim formą rozrywki i nośnikiem historii fabularnych.
-
W stopce edytorskiej chciałbym żeby zawsze wymieniano rodzaj papieru na jakim komiks został wydrukowany. Dzięki temu łatwiej byłoby polecać co dobrze wygląda, a co jest kichą. Chyba tylko Kultura Gniewu w swoich wydaniach zamieszcza informację o rodzaju papieru i za to wielki +.
Ze swoich preferencji - komiksy wydawane oryginalnie na offcecie, u nas też powinny być wydawane na offsecie (są jego różne rodzaje). Drażni mnie to zafiksowanie na kredę.
Dodatkowo chciałbym żeby polscy wydawcy bardziej przykładali się do krojów pisma, które stosują, bo czasami to aż oczy bolą.
-
Plusy wydań:
- rozpoznanie tematu komiksu przez tłumacza / korektora / wydawcę; czasami akcja komiksu jest osadzona w historycznych, czy kulturowych realiach i jeśli akurat na czymś się trochę znam i widzę, że stosowane jest właściwe słownictwo, czy dodane są jakieś przypisy, to wiem, że została wykonana tutaj praca. W jednym z numerów Zeszytów Komiksowych można poczytać o tym, jak to może wyglądać. Przykład negatywny, chociaż mały, ale rzucił mi się w oczy - we Władcach chmielu pojawia się termin Paris-Roubaix. Gdyby wydawnictwo wygooglało, to by wiedziało, że chodzi o wyścig kolarski, a w komiksie pojawia się (chyba, bo już mi się trochę zatarło), że jest to jakiś rajd.
- dodatki, które nawiązują do "otoczenia" komiksu. Nie mówię, żeby był to podręcznik historyczny, ale jakiś zgrabny artykuł rozszerzający temat, albo dający lepszy kontekst całej historii. Przykłady pozytywne - Świat mitów, Bibliomulica z Kordoby. Przykład negatywny - Indyjska włóczęga, gdzie komiks nawiązuje do pewnego obrazu, ale ja dowiedziałem się tego dopiero od oczytanej koleżanki. Szkoda, bo to byłby fajny bonus.
- tłumaczenie, które jest wierne oryginałowi, oddaje jego ducha, ale nie musi wcale być dosłowne. Tutaj trochę brakuje mi przykładów, bo znam tylko angielski i też względnie niewiele jest komiksów, które czytałem w oryginale i po polsku i jeszcze potrafiłbym wyłapać takie kwestie. Ale czasami w dyskusjach na forum temat się jakoś przewija. Nie mówię, żeby tworzyć eksperymenty na własną rękę, ale jeśli autor jakiś eksperyment zastosował i jest on trudny do przełożenia na polski, to doceniłbym jakąś próbę. Na tym uważam polega profesjonalne robienie przekładów. Taki przykład trochę negatywny - Prosto z piekła w oryginale jest napisany w specyficzny sposób. Okiem laika, to język albo naprawdę oddaje angielski z końca XIX wieku, albo jest na taki stylizowany. Ja to czytałem tak, że traktowałem tekst trochę jak zapis fonetyczny ze słownika, próbowałem wyobrazić sobie akcent brytyjski (no nie ma się co oszukiwać, amerykańska popkultura zastępuje, to co człowiek się nauczył kiedyś) i wtedy stawało się to wszystko jakoś zrozumiałe. W polskim przekładzie tego nie było. Trochę rozumiem, bo nie wiem, jak by to miało wyglądać. A może po prostu nie pamiętam już zbyt dobrze i zostało to trochę oddane stylem, szykiem czy jakimś słownictwem? Wtedy zwracam honor.
- okładki poszczególnych albumów / zeszytów przed tymi albumami / zeszytami
- numerowanie stron - wtedy mniej się boję, że mi się strony sklejają i coś pomijam
Minusy
- błędy, literówki itd. - ja czytam dość szybko, często wręcz przelatuję wzrokiem przez dymki, kadry, czy całe strony. Szczególnie tam, gdzie nie dzieje się nic kluczowego i wystarczy mi wyłapanie paru słów, żeby zrozumieć ogólny sens. W książkach też zdarza mi się tak robić. I jeśli ja znajdę literówki, urwane wyrazy itp. no to kaplica. Wiem, że to partactwo.
- techniczne niedociągnięcia - krzywe grzbiety, kiepskie klejenie, trzeszczące komiksy, za wąskie grzbiety, za szerokie grzbiety, niesymetryczne okładki (tylna innej wielkości niż przednia), niedopasowane do wielkości kartek. Ogólnie, gdy czuję, że z komiksem trzeba się obchodzić jak z jajkiem.
- organizacyjne niedociągnięcia, które przekładają się na różne babole - pomylone dymki, podzielone rozkładówki, niska jakość skanów - to wygląda, jakby nikt nawet nie kartkował komiksu. Żenada.
- przypisy na końcu komiksu - tak jak w ostatnich Pasażerach. Rozumiem, że w takim Prosto z piekła nie da się zrobić przypisów inaczej, ale w standardowych przypadkach to strasznie mnie wkurza. Wolałbym pod kadrem, albo na dole strony.
- kilkadziesiąt stron dodatków w postaci szkiców - dla mnie szkoda papieru, szczególnie gdy mówimy o jakimś amerykańskim czytadle. I ogólnie dodatki mam trochę w poważaniu, chyba że dotyczą elementów wspomnianych powyżej w plusach, albo zrobione z jajem jak w XIII
- wymyślanie większych formatów w komiksach, które na to po prostu nie zasługują. A4 jest wystarczający dla 95% komiksów, tak samo rozmiar deluxe w amerykańskich również jest w moim odczuciu nadużywany.
- stosowanie papieru innego niż w oryginalnym, pierwotnym wydaniu. Jeśli coś było tworzone 30-50 lat temu, to nie było robione na kredzie. I też nie powinno być teraz na kredzie wydawane. Nawet jeśli ingeruje się już w kolory (no czasem trzeba jednak trochę pomóc, jak materiały są już słabej jakości), to nadal można to robić z szacunkiem. Chociaż ostatnio miałem w rękach 2 komiksy, które zostały przeniesione na kredę (Ernie Pike i Drakula Mandioci) i mi się podobało. Oczywiście nie była to oczojebna kreda, a kolory też jakośtam stonowane.
- okładki, które trzeba dotykać w rękawiczkach. I też niektóre, które są wręcz nieprzyjemne w dotyku (NSC??). Ale też nie przepadam za takimi lakierowanymi na wysoki połysk.
- tłumaczenie napisów, które są częścią rysunku - wiem, że to są jakieś różne warstwy w plikach i chyba wolno to robić, ale no trochę zmienia to całą kompozycję i wymaga też umiejętności. Wolałbym zostawienie napisu w oryginale i tłumaczenie w formie przypisu.
- cena z przysłowiowej dupy
- różny wygląd poszczególnych tomów z serii - czasem jeden wyższy od reszty, napisy na grzbiecie w różnych miejscach
I chyba tyle.
Nie mam jakiś wielkich preferencji to miękkich / twardych okładek. Na pewno na twardo chciałem mieć to, co uważam za absolutnie wybitne i czasem wymieniałem takie tytuły. Kiedyś wydawało mi się, że większe formaty i grubsze komiksy wolę na twardo, ale mam Mroczne miasta i w sumie na miękko mi nie przeszkadza specjalnie. W miękkich mam też grubasy od Vertigo i zajmują mało miejsca, więc też jest to plus.
Kilka komiksów, które miałem ostatnio w rękach i które od razu czuć, że są zrobione z klasą:
- Bibliomulica z Kordoby - przyciąga oko i rękę od samego początku. Okładka, kolory, dodatki. Technicznie świetne wydanie, historia zresztą też
- Żeń-szeń - spasowanie okładki, jakość druku!!!, papier
- ogólnie komiksy z Mandioci - papier offsetowy jak w Piekle Dantego czy Don Kichota, ale też inne jak Drakula, Sherlock Holmes, czy Wilk morski. Tak, format czasami mógłby być mniejszy, ale to też nie dyskwalifikuje przecież
- Rusty Brown w oryginalnym wydaniu - mimo że mój egzemplarz ma nie do końca idealnie zrobione klejenie, to sam komiks jest tak solidnie zrobiony, że można by nim gwoździe wbijać (żart). Okładka gruba, papier sztywny, obwoluta z grubego papieru (mnie obwoluty nie przeszkadzają w niczym), świetne kolory, jakość druku, co się przydaje przy małych kadrach i literach
-
W książkach i komiksach wyjątkowo mocno razi mnie brak informacji o nakładzie.
-
A przepraszam, tak z czystej ciekawości. W czym ułatwiłaby Ci lekturę taka informacja? Za nic nie mogę zrozumieć. To jak info o kapitale zakładowym wydawnictwa. Po co?
-
Info o kapitale nie interesuje mnie ani trochę, natomiast nakład to bardzo ważna informacja.
-
No ale czemu, co to zmienia w odbiorze komiksu?
-
+++ twarda oprawa w całości lakierowana
+ twarda oprawa gumowa (soft touch)
--- twarda oprawa matowa
+++ niebłyszczący papier
- numerowanie wszystkich stron albumu
+++ numerowanie albumów z serii na grzbietach
+ dodanie papierowej zakładki (z grafiką nawiązującą do albumu, tak jak robi Vesper z książkami)
+++ rozdzielenie zeszytów wstawieniem okładki każdego nowego zeszytu
++ galeria okładek na końcu albumu (1 okładka / stronę, bez miniaturek)
+ wypisanie innych albumów/zeszytów z serii
- galeria / rysunki koncepcyjne / szkice na końcu albumu
--- podgląd notatek scenarzysty dla rysownika (przykładowe strony)
+ tasiemka / wstążka
- panorama na grzbiecie
- obwoluta
-- brak rozdzielenia zeszytów w wydaniach zbiorczych (album wydany ciągiem, bez przerw)
--- galeria okładek prezentowana w formie miniaturek (kilka okładek na stronie)
-- brak informacji redakcyjnych
+ reklamy innych komiksów
---- wydawanie komiksów superhero z ubiegłego wieku na kredowym papierze
-
+++ Wydania zbiorcze min. 200-300 stron, wydawanie serii w "integralach" po dwa albumy (Jak Dżinn, Borgia, Dekalog, Metabaron) jest według mnie bez sensu.
+++ Wydania zbiorcze w twardej oprawie, pojedyncze albumy serii w miękkiej.
-
:-* :-* twarda oprawa
:-* :-* :-* niebłyszczący papier
:-* :-* :-* numerowanie wszystkich stron albumu
:-* :-* :-* zunifikowane grzbiety w ramach serii
:-* :-* :-* numerowanie albumów z serii na grzbietach
:-\ dodanie papierowej zakładki (z grafiką nawiązującą do albumu, tak jak robi Vesper z książkami)
:-* :-* :-* rozdzielenie zeszytów wstawieniem okładki każdego nowego zeszytu
:-* :-* galeria okładek na końcu albumu (1 okładka / stronę, bez miniaturek)
:-* :-* wypisanie innych albumów/zeszytów z serii
:P galeria / rysunki koncepcyjne / szkice na końcu albumu
:P :P podgląd notatek scenarzysty dla rysownika (przykładowe strony)
:P :P tasiemka / wstążka
:P panorama na grzbiecie
:P :P obwoluta
:P :P :P brak rozdzielenia zeszytów w wydaniach zbiorczych (album wydany ciągiem, bez przerw)
:P :P galeria okładek prezentowana w formie miniaturek (kilka okładek na stronie)
:P brak informacji redakcyjnych
:P :P reklamy innych komiksów
:-* :-* kilka wersji okładek dla wydań zbiorczych (zbiorczy Żbik)
-
Jako, że mi się kończy miejsce na półkach to powiem tak:
miękka oprawa +++
twarda oprawa -
-
Osobiście lubię kiedy mamy bardziej kompletne wydania, w których komiksy są "wyjaśniane".
Czyli dodatki, ale nie tylko z jakimiś szkicami. Bardziej złożone dodatki, wymagające pracy ekspertów, rozdrabniające przetwarzany materiał na części pierwsze. Sam komiks potrafi mieć masę odniesień, których nie wyłapujemy, lub nie chce nam się nawet ich wyłapywać.
Legendarny już leksykon do Asterixa to najlepszy przykład takiej pracy. Część komiksu, która sprawiała, że zaczynaliśmy go lepiej rozumieć, odniesienia, łacińskie cytaty, nie mówiąc już o warstwie edukacyjnej. Sądzę, że każdy bardziej złożony historyczny album mógłby dostać taki niewielki bonus, nawet za cenę kilku złotych więcej.
Innym przykładem dobrze wytłumaczonego komiksu jest seria Providence (z prequelem Neonomicon). Nie tylko fajnie, spójnie wydana, ale dobrze opisane są odniesienia przez zatrudnionego konsultanta - wielkiego fana Lovecrafta. Po prostu wzorowo wykonana praca. Nie wyobrażam sobie, że takich dodatków mogłoby nie być.
Dlatego lubię kiedy jakieś grubsze wydanie ma chociaż jakieś wprowadzenie, które coś tam opisuje, nakreśli czytelnikowi jakąś historię dzieła i drobne ciekawostki - pan od popkultury w komiksach Egmontu dobrze się spisuje w tym temacie.
Poza tym:
Drodzy wydawcy, grubsze tomy niż integral w miękkiej okładce to zbrodnia! Niedawno widziałem akcję ze Sknerusem, gdzie było kilka wydań. Uważam, że jeśli coś ma być na miękko, to przynajmniej część nakładu powinna być również w wydaniu na twardo. Choćby w limitowanej ilości.
Merch:
Jeśli coś jest w wersji premium, deluxe a szczególnie z ograniczonym nakładem, to zawsze fajnie jak taki produkt dla koneserów dostanie jakąś zakładkę. Jeśli coś jest grubaskiem, plus 400 stron, to przeważnie jest to produkt droższy, a kupujący go chciałby poczuć się wyjątkowo i wtedy drobny bonusik spełniłby ten element. Skoro ma ten dodatkowy kawałek papieru, to jest to coś mniej masowego, a nastawionego na wymagającego klienta.
W Egmoncie modne stały się slipy. Taka "bielizna" na kilka tomów sprawia właśnie, że mamy wrażenie, że bierzemy coś kolekcjonerskiego. Szkoda tylko, że nie można ich kupić osobno.
Egmont i jego nieudolny merch to również akcja z grafikami do kaczek. W sklepie Egmontu raz dodawano je gratis (olewając m.in. preorderowców), a raz nie. Zależy jak się trafiło. Fajnie, że wydawca coś tam kombinuje, ale niestety nie tak to powinno się robić.
-
Drodzy wydawcy, grubsze tomy niż integral w miękkiej okładce to zbrodnia! Niedawno widziałem akcję ze Sknerusem, gdzie było kilka wydań. Uważam, że jeśli coś ma być na miękko, to przynajmniej część nakładu powinna być również w wydaniu na twardo. Choćby w limitowanej ilości.
W sensie, że każdy "Gigant" powinien mieć wersję w twardej oprawie? :)
-
W sensie, że każdy "Gigant" powinien mieć wersję w twardej oprawie? :)
Jeśli chcesz giganta w twardej to nic nie poradzę. Normalni koneserzy wybiorą to:
(https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiJD88-l3lJ-is58x4rYKnpXEeXoG4s-3VIz51bo_gC7p6pu4TpMFst05SoGJqhTImD3URMs7EOFYL3DzaVhn-q1GCbnPiZfKdW1F7-lOVQWkmieRjyjyeLHtOD8colkscuk0D5pVNZV0yhcB0rChTHu5GuKXHoGFCpqMPQMIsfYQQaMufdNkV1jSAsBOgc/w640-h486/sknerus10.jpg)
-
No ale piszesz:
Niedawno widziałem akcję ze Sknerusem, gdzie było kilka wydań. Uważam, że jeśli coś ma być na miękko, to przynajmniej część nakładu powinna być również w wydaniu na twardo. Choćby w limitowanej ilości.
Biorąc pod uwagę, że jednym z tych wydań ze Sknerusem jest właśnie Gigant w miękkiej, uznałem, że być może chodzi Ci o to, by inne Giganty ukazywały się też w twardej oprawie.
I nie zaczynajmy może dyskusji, co "normalni koneserzy" wybraliby, a czego nie :) Zbieram komiksy Disneya od ponad 30 lat i chyba mogę nazywać się ich koneserem - a mimo to wydawanie "Dziesięciocentówki", czyli komiksu, który ma ok. 30 stron i szału wcale nie robi, w twardej oprawie uważam za przerost formy nad treścią.
-
No ale piszesz:
Biorąc pod uwagę, że jednym z tych wydań ze Sknerusem jest właśnie Gigant w miękkiej, uznałem, że być może chodzi Ci o to, by inne Giganty ukazywały się też w twardej oprawie.
I nie zaczynajmy może dyskusji, co "normalni koneserzy" wybraliby, a czego nie :) Zbieram komiksy Disneya od ponad 30 lat i chyba mogę nazywać się ich koneserem - a mimo to wydawanie "Dziesięciocentówki", czyli komiksu, który ma ok. 30 stron i szału wcale nie robi, w twardej oprawie uważam za przerost formy nad treścią.
Spoko. Wątek w teorii ma być skierowany do wydawców, którzy bedą analizować szczegółowo posty czytelników, i wyciągać wnioski mające poprawić swoją ofertę wydawniczą... Dlatego zakładam że nie jesteś jednym z tych zakompleksionych forumowiczów, co przesadzają z szyderą, a chcesz doprecyzować o co mi chodziło z wyciągnięciem tego przykładu z Dziecięciocentówką Nieskończoności.
Przede wszystkim ostatnio głośno jest o wydaniach na miękko Spider-Man/Deadpool czy nawet zapowiadanego Daredevila Zdarskiego. Tu jest problem, bo Egmont nas przyzwyczaił do grubasów na twardo. Nasze encyklopedyczne kolekcje na półkach wyglądają niesamowicie, a nagle obok nich musimy położyć "miękiszony". Rzekomo dlatego, że to będzie pasowało do Marvel Fresh, ale nie oszukujmy się, chodzi o oszczędności. Wcześniej "Najlepsi wrogowie Spider-Mana" byli na twardo. Przytoczony przykład ze Sknerusem pokazuje jak można fajnie rozwiązać problem w jakiej okładce lepiej wydać. W obu - dla kolekcjonerów i zwykłych czytelników.
-
Spoko. Wątek w teorii ma być skierowany do wydawców, którzy bedą analizować szczegółowo posty czytelników, i wyciągać wnioski mające poprawić swoją ofertę wydawniczą... Dlatego zakładam że nie jesteś jednym z tych zakompleksionych forumowiczów, co przesadzają z szyderą, a chcesz doprecyzować o co mi chodziło z wyciągnięciem tego przykładu z Dziecięciocentówką Nieskończoności.
Wydawcy to decydują o tym co im się sprzedaje a nie o tym co jest w postach. A kompleksy to ty raczej masz przy każdej wzmiance o wydaniu Tomb Raidera.
Przede wszystkim ostatnio głośno jest o wydaniach na miękko Spider-Man/Deadpool czy nawet zapowiadanego Daredevila Zdarskiego. Tu jest problem, bo Egmont nas przyzwyczaił do grubasów na twardo.
Chyba przesadzasz, bo Egmont wydaje sporo "grubych" komiksów na miękko, nawet grubszych nieraz od tych w oprawach twardych.
Nasze encyklopedyczne kolekcje na półkach wyglądają niesamowicie, a nagle obok nich musimy położyć "miękiszony". Rzekomo dlatego, że to będzie pasowało do Marvel Fresh, ale nie oszukujmy się, chodzi o oszczędności. Wcześniej "Najlepsi wrogowie Spider-Mana" byli na twardo. Przytoczony przykład ze Sknerusem pokazuje jak można fajnie rozwiązać problem w jakiej okładce lepiej wydać. W obu - dla kolekcjonerów i zwykłych czytelników.
I takimi postami widać, że nie rozumiesz całkowicie wydawców. "Najlepsi wrogowie Spider-Mana" czy "Loki" są z Marvel Now, które było wydawane 10 lat temu u nas. Egmont wrzucił to w Klasykę bo zakończył tamtą linię wydawniczą, podobnie jest z kilkoma komiksami z Nowego DC Comics. Obecnie jesteśmy na etapie Marvel Fresh, więc DD Zdarskiego jest sens wydawać teraz na miękko. I zasadniczo to twoje argumenty są z dupy, bo nic nie stoi na przeszkodzie abyś postawił miękkie wydania obok twardych. Co one się pogryzą jak będą stały obok siebie? Jakieś gangi założą miękko okładkowych i twardo okładkowych? Wiesz, że można też stawiać komiksy różnej wysokości obok siebie? Tylko twoje natręctwa ci na to nie pozwalają.
-
@Michał81
Ty nie tylko nie rozumiesz potrzeb swoich kolegów komiksiarzy, ale jeszcze stajesz w obronie wydawców i ich niekorzystnych dla nas akcji. Nie rozumiesz nawet czym są kompleksy, a czym troska o wartościowy rynek, gdzie wydawcy szanują czytelników i ich potrzeby.
-
Dlatego zakładam że nie jesteś jednym z tych zakompleksionych forumowiczów, co przesadzają z szyderą, a chcesz doprecyzować o co mi chodziło z wyciągnięciem tego przykładu z Dziecięciocentówką Nieskończoności.
Hm... Dziękuję? Chyba...
Przede wszystkim trzeba zauważyć, że często o tym, w jakiej oprawie ukaże się dany komiks, decyduje także licencjodawca. Jeśli pamiętam dobrze, to było o tym przy okazji któregoś tomu "Mrocznych miast" od Screamu; także w sprawie "Thorgala" Egmont musiał chyba stoczyć jakieś boje, by pozwolono nam wydawać tomy na miękko obok tych na twardo (ale z tym haczykiem, że tych w miękkiej E. nie może dodrukować). "Dziesięciocentówkę Nieskończoności" dostaliśmy na twardo zapewne też w związku z tym, że takie wydanie wyszło w innych krajach (tu np. niemiecki odpowiednik: https://www.egmont-shop.de/onkel-dagobert-der-infinity-taler/ (https://www.egmont-shop.de/onkel-dagobert-der-infinity-taler/)).
Poza tym rozumiem, że "Dziesięciocentówkę Nieskończoności" przytoczyłeś jako ogólny przykład, a nie konkretnie ze względu na temat tego komiksu, ale moim zdaniem jest ona jednocześnie też przykładem tego, że dla niektórych komiksów takie zabiegi z wariantowymi wersjami w HC i SC nie są wcale potrzebne. Nie każdy komiks zasługuje na takie traktowanie...
-
@Kadet
Jak sam mówisz, kiedyś Egmont się starał. Toczył boje z wydawcą o twardą okładkę. A dziś stara się, ale jednak trochę mniej.
Niemieckie wydanie Dziesięciocentówki widziałem przed świętami w ich salonach prasowych, więc jeszcze większy plus dla Egmontu, że premiery dostajemy w tym samym czasie co Zachód. Niewykluczone, że to jakaś skoordynowana akcja była.
-
W przypadku "Thorgala" boje toczył o miękką, konkretnie rzecz biorąc ;)
Akcja z "Dziesięciocentówką" mogła być skoordynowana, ale podejrzewam, że inicjatywa mogła wyjść od licencjodawcy. Trochę tak, jak z Marvelem, który mówi Egmontowi: ten, ten i ten komiks musicie w tym roku wydać, a resztę - jak chcecie.
No i uważam, że decydującą rolę odgrywa tu mimo wszystko inflacja i rosnąca cena kartonu, o której było chyba w którymś filmiku od Egmontu. My tu jesteśmy trochę niereprezentatywnym gronem, bo podejrzewam, że wielu mniej zaangażowanych w fandom czytelników, dajmy na to serii superbohaterskich, z chęcią przyjmie miękką okładkę zamiast podwyżki o kolejne 10 zł.
To mechanizm trochę jak w przypadku Mikiego z Glenat, w którym w pewnym momencie zrezygnowano z materiałowych grzbietów, aby uniknąć podwyżki cen.
-
Ty nie tylko nie rozumiesz potrzeb swoich kolegów komiksiarzy, ale jeszcze stajesz w obronie wydawców i ich niekorzystnych dla nas akcji. Nie rozumiesz nawet czym są kompleksy, a czym troska o wartościowy rynek, gdzie wydawcy szanują czytelników i ich potrzeby.
Zabawny jesteś. Troska o wartościowy rynek? Też mi zależy aby było mniej wydawanego gówna w wyrąbanych w kosmos udających hiper super duper wydania kolekcjonerskie. Widać ty jednak wolisz właśnie takie wydania, więc twoja troska o rynek komiksowy jest czysto egoistyczna. Sorry jak jeden toll czy drugi pisze bzdety o wydawcach zapominając że tam też są ludzie którzy dają z siebie dużo a potem przychodzi jeden czy drugi "mądry" wjeżdżają interpersonalnie w te osoby to jest słabe. Mam wrażenie że co niektórzy to tu mają o osobie za wysokie mniemanie i jak to są nieomylni we wszystkim. Gratuluje ci takiego podejścia.
I nie odpowiedziałeś mi na pytanie? Te miękko okładkowe nie mogą stać obok twardo okladkowych wydań? Sprawdzałeś?
-
@Michał81
Nie rozumiesz, że szkodzisz nam forumowiczom i środowisku komiksowemu w Polsce. Nie rozumiesz, że osoby mające kilkanaście/kilkadziesiąt tomów na twardo, świadomi komiksiarze, ceniący sobie jakość, czują jakby im szpilkę wbijano. Ty do nich nie należysz. Zaraz pisz do wydawców żeby wszystko na miękko nam wydawali, bo nie potrzebujemy (czyt. Ty nie potrzebujesz) wydań w twardych okładkach i przepłaconych. Łykamy wszystko byle jakie (czyt. Ty łykasz).
W ogóle zamiast się gorączkować to napisz od razu żeby usunąć ten toksyczny wątek, gdzie roszczeniowi klienci chcą dyktować tym biednym wydawnictwom co mają robić. Pelikany przecież mają bezrefleksyjnie łykać co wydawcy rzucą na rynek i całować ich po rączkach. Fajnie, że mają takiego obrońcę jak Ty, co wszystko kupi, byle jak wydane. Skoro uważasz, że nie mamy prawa wypowiadać się o tym co nam się nie podoba, to rzeczywiście musisz mieć o sobie wysokie mniemanie, szczególnie nazywając osoby krytykujące trollami. Nie rozumiesz, że wszyscy tu kulturalnie rozmawiają, a to Ty przychodzisz i obrażasz ludzi.
-
ten wątek bardzo dobrze funkcjonował dopóki ty nie przyszedłeś i nie zacząłeś wylewać swoich wywyższających się postów o elitach komiksowych, zajrzyj do wątków kolekcji carrefourowych i jak większość osób sobie jednak ceni te podłe tanie wydania, przestań być egoistą
panie mądry? jak tam twoje komisy miękko okładkowe i twardo okładkowe? pogryzły się czy nie? można je stawiać obok siebie czy nie? to są proste pytania, a nie obrażanie ludzi? a ty nawet nie potrafisz na nie odpowiedzieć, tylko jakieś dziwne teorie o elitaryźmie tworzysz? zaraz mi napisze, że nie można obok amerykańskich stawiać polskich komisków? a pewnie postawienie mangi obok nich to jakaś herezja? ogarnij się smarku
a ten Sknerus i Dziesięciocentówka Nieskończoności powinien być wydany jak zwykła zeszytówka, maksymalnie jak komiksowe opowiadania Wiedźmina Sapkowskiego, Kadet ma tu rację
-
Kolego, zupełnie nie rozumiesz o czym piszesz. Wszystko Ci się miesza. Coś mi zarzucasz, nie wiem co. Przeczytaj jeszcze raz od początku o czym ludzie piszą i podejmij polemikę, bo trochę odleciałeś.
-
to ty masz problem z wydawaniem komiksów na miękko, cała ta dyskusja powyżej to pokazuje i jeśli dla ciebie bycie koneserem komiksowym oznacza kupowanie każdego gówna w twardej oprawie to raczej ty szkodzisz bardziej temu forum i czytelnikom komiksów
-
to ty masz problem z wydawaniem komiksów na miękko, cała ta dyskusja powyżej to pokazuje i jeśli dla ciebie bycie koneserem komiksowym oznacza kupowanie każdego gówna w twardej oprawie to raczej ty szkodzisz bardziej temu forum i czytelnikom komiksów
Prosiłem byś zweryfikował ten wątek, bo nie zrozumiałeś o czym mowa. Tu osoby zaznaczały, że preferują twarde wydania. I Ty nazywasz ludzi trollami, bo Ci się to nie podoba. Mi się nie podoba, że Egmont coś wydawał na twardo, a nagle daje na miekko. I mam prawo o tym mówić, a Ty mi próbujesz założyć kaganiec na usta. Z taką cenzurą to byś zrobił karierę na wschodzie, ale daj se spokój na forum. Proszę Cię, wypij se jakieś ziółka i nie wymyślaj o mnie za dużo, bo się gubisz i przestajesz rozumieć o czym piszesz. Ja nie chcę żeby Egmont zaraz zaczął wydawać Epiki w jakości kolekcji z Carrefour. Tobie nie przeszkadzają takie akcje to Twoja sprawa. Nie uświadomię Ci, że to zła zagrywka, bo masz inne preferencje. A Ty uszanuj preferencje innych, którzy nie chcą prowizorki.
-
twoich preferencji nie szanuje, bo masz w rzyci preferencje innych tak naprawdę, i nie rozumiesz polskiego rynku komiksowego, i całej tej dyskusji by nie było gdyby były dostępne różne wydania, ale to jest za mały rynek aby wydawać jeden komiks w kilkunastu wersjach, to nie jest Francja, Włochy czy USA, gdzie jest taki wybór, nadal jest za mało odbiorców i robienie nagle z siebie konesera bo "pan ważny kupuje tylko na twardo" nie przyciągnie nowych czytelników
i to ty zweryfikuj ten wątek, bo nie jest on o wydawaniu na twardo, bo wzorowy komiks może posiadać wydanie na miękko, dla jednego format i forma wydania Giganta będzie idealna, a pakowanie tego w twardą oprawę i robienie z tego luksusowego towaru nie spowoduje że to się sprzeda i jest na to przykład "Czarodzieje i ich dzieje" które zdecydowanie poległo w sprzedaży
-
Nie no, akurat kwestia tych Marveli to już nie pierwszy raz jest poruszana, sporo jest komentarzy na ten temat, więc niezadowolonych jest na pewno więcej.
dla jednego format i forma wydania Giganta będzie idealna, a pakowanie tego w twardą oprawę i robienie z tego luksusowego towaru nie spowoduje że to się sprzeda i jest na to przykład "Czarodzieje i ich dzieje" które zdecydowanie poległo w sprzedaży
Tutaj to Egmont zawalił format, puścić komiks rozmiaru zwykłego Giganta w HC i po 8 dych, to nie dziwne, że nikt tego nie wziął.
-
Tutaj to Egmont zawalił format, puścić komiks rozmiaru zwykłego Giganta w HC i po 8 dych, to nie dziwne, że nikt tego nie wziął.
Nie znasz się. Adolf to wytłumaczył to było dla koneserów komiksowych ;)
-
Tutaj to Egmont zawalił format, puścić komiks rozmiaru zwykłego Giganta w HC i po 8 dych, to nie dziwne, że nikt tego nie wziął.
I nie zauważył, co robi swoja wewnętrzna konkurencja, czyli dział prasowy. Bo gdyby to wyszło z dwa lata wcześniej, przed podwyżką cen KŚK i przed startem Giganta Extra, to może by się sprawdziło. Ale gdy Egmont to puścił w formacie mniejszym niż parę razy tańsze Giganty Extra, to reakcje nie mogły być dobre.
Wracając jednak do tematu - jak dla mnie nie ma czegoś takiego jak jedno wzorowe wydanie. Jednym z najpiękniejszych wydań, które mam w kolekcji to amerykańskie wydanie ŻICSM w dużym formacie, z boxem i dziesięciocentówką. Tylko że to jest wzorowe wydanie ŻICSM (przy czym, i tak powinno być w sprzedaży inne, tańsze), gdyby tak wydać inny komiks, to powiedziałbym, że to przesada formy nad treścią.
To tak jak jest z wieczną kłótnią między offsetem a kredą. Są komiksy, które wypadają lepiej na offsecie (głównie czarno-białe i starsze), a także takie, które powinny być wydawane zawsze na kredzie. Choć oczywiście jest pewien zbiór komiksów, przy którym każda z opcji ma swoje plusy i minusy (jak np. "Lucky Luke").
-
+ rysunki koncepcyjne/szkice na końcu albumu
++ twarda oprawa
++ miękka oprawa ze skrzydełkami
++ lakierowana okładka
+++ niebłyszczący papier
+++ tasiemka/wstążka
+++ numerowanie wszystkich (lub prawie wszystkich - bez dodatków) stron albumu
+++ zunifikowane grzbiety w ramach serii
+++ numerowanie albumów z serii na grzbietach
+++ rozdzielenie zeszytów wstawieniem okładki każdego nowego zeszytu
------
---- galeria grafik i wariantów okładek (megazbędny zapychacz typowy dla wielu wydań)
---- brak dodatkowych artykułów/streszczeń o historii komiksu
---- woke/cenzura/polityczna poprawność tłumaczy i tłumaczek
---- uwspółcześnianie na siłę i "radosna" redakcja wydawcy
--- włochata czy gumowa oprawa
--- wszechobecna kreda (chociaż trochę już mniej się pojawia niż kiedyś)
--- kwestie techniczne: złe klejenie, szycie, przesunięcia, słabe skany (szczególnie jeśli to jest podkreślana przez wydawcę edycja kolekcjonerska czy inne deluxe)
--- błędy i literówki
--- brak rozdzielenia zeszytów w wydaniach zbiorczych (album wydany ciągiem, bez przerw)
--- brak informacji redakcyjnych
--- brak ceny lub cena z kosmosu
-- brak rodzaju papieru
-- reklamy innych komiksów
-
Jak tanie wino
+++ tanie
+++ dobre
Można sobie zamienić miejscami.
-
Nie znasz się. Adolf to wytłumaczył to było dla koneserów komiksowych ;)
Tak, dla takich bardzo wytrawnych koneserów xD
-
Obiecałem, że podsumuje wątek. Kończy się miesiąc, nie pojawiają się nowe wpisy, więc uznałem, że to odpowiedni moment na zliczenie wszystkich wpisów.
Założyłem, że wszystkie wpisy, które nie uwzględniają skali (1-3) znaczenia danego punktu będę liczył jako +/- 2. Jeśli ktoś gdzieś wstawił więcej niż trzy plusy/minusy, to i tak potraktowałem to jako trójkę (trzymając się podstawowej skali od 1-3).
Wszystkie sugestie posegregowałem na cztery grupy:
1. Pierwsza to jedynie pozytywne oceny. Najbardziej pożądane cechy wydań komiksowych. Oceniane tylko pozytywnie.
2. Druga to wpisy zbierające zarówno plusy jak i minusy (czyli cechy pożądane dla części ale nielubiany przez innych), ale z przewagą ocen pozytywnych.
3. Trzecia to wpisy zbierające zarówno plusy jak i minusy (czyli cechy pożądane dla części ale nielubiany przez innych), ale z przewagą ocen negatywnych.
4. Czwarta to cechy opisywane jedynie jako negatywnie. Czyli lista rzeczy, których wydawcy powinno zdecydowanie unikać.
Założyłem również, że tylko cechy pojawiające się u min. trzech różnych osób, to cechy, które warto wziąć pod uwagę jako jakiś "trend", czyli zdanie większej ilości osób. Jeśli jakaś cecha (zarówno na plus jak i minus) pojawiała się jedynie u jednej lub max. dwóch osób, to nie znajdzie się w tym zestawieniu.
PODSUMOWANIE
+++Najlepsze cechy, oceniane jedyne pozytywnie+++
1. rozdzielenie zeszytów wstawieniem okładki każdego nowego zeszytu [+17]
2. zunifikowane grzbiety w ramach serii / pasujące grzbiety [+14]
3. niebłyszczący papier [+10]
4. galeria okładek na końcu albumu (1 okładka / stronę, bez miniaturek) [+9]
5. wypisanie innych albumów/zeszytów z serii [+6]
+++Najlepsze cechy, ale oceniane czasem negatywnie---
1. numerowanie albumów z serii na grzbietach [+17] vs [-2]
2. numerowanie wszystkich stron albumu [+14] vs [-1]
3. twarda oprawa / (przy objetosci 100+ stron) [+13] vs [-1]
4. dodanie papierowej zakładki [+3] vs [-1]
---Najmniej pożądane cechy, ale oceniane czasem pozytywnie+++
1. twarda/miękka oprawa gumowo-włochata/okładki które się palcuja lub sa nieprzyjemne w dotyku [-11] vs [+1]
2. reklamy innych komiksów [-8] vs [+1]
3. podgląd notatek scenarzysty dla rysownika (przykładowe strony) [-8] vs [+2]
4. galeria / rysunki koncepcyjne / szkice na końcu albumu [-9] vs [+5]
5. panorama na grzbiecie [-4] vs [+1]
6. tasiemka / wstążka [-6] vs [+4]
---Najmniej pożądane cechy, oceniane jedynie negatywnie---
1. brak informacji redakcyjnych / stopki edytorskiej [-14]
2. brak rozdzielenia zeszytów w wydaniach zbiorczych (album wydany ciągiem, bez przerw) [-14]
3. obwoluta [-12]
4. stosowanie papieru innego niż w oryginalnym, pierwotnym wydaniu / wydawanie starszych komiksów (wydawanych pierwotnie na offsecie) na papierze kredowym [-10]
5. galeria okładek prezentowana w formie miniaturek (kilka okładek na stronie) [-10]