Dieter Lumpen - bardzo dobry tytuł, trochę Indiany Jonesa, trochę Corto Maltese, trochę Lawrence'a z Arabii, szczypta elementów nadnaturalnych. Dobrze napisane, ciekawe historie, świetnie narysowane. Jedna z najlepszych rzeczy od Lost in Time, nie mam wątpliwości. Bardzo polecam.
Nowa granica - bardzo przeciętna historia, ale dla miłośników SH wiele smaczków, więc rozumiem dlaczego ten komiks ma swoją wagę. Ale dla mnie te smaczki są zupełnie obojętne, a oceniając samą fabułę to słabizna.
Miasto - postapokalipsa, ale dzieje się w wielkim mieście. Bardzo dobre, również polecam.
Jednoręki i sześć palców - niezbyt udany miks kryminału, Matrixa i 13 piętra. Potencjał w sumie był spory, ale rozwiązanie jest rozczarowujące. Ale nieźle się czyta, więc jak już wpadnie w ręce, to można.
Ergun tułacz - moje skojarzenia idą w kierunku Elryka z Melninbone w kosmosie. Pozostawia niedosyt, ale pozostawiło raczej pozytywne wrażenie. Trochę takie weird-sci-fi, gdybym to czytał w młodości mogłoby mocno wejść. Z pewnymi wątpliwościami, ale jednak polecam.
Nautilus 1-3 - taka generyczna przygodówka z kapitanem Nemo i Kimballem O'Harą. Z jednej strony fabuła niewiele warta, ale z drugiej strony naprawdę przyzwoicie się to czyta. Więc można, ale nie polecam.
Czwarta siła - najsłabsza ze sci-fi napisanych od Gimeneza. Najbardziej irytujące była nieczytelność fabuły, ciężko było utrzymać skupienie i śledzić kto jest kim. Dawno temu (8 lat?) czytałem wydanie Egmontu, i sięgając po wydanie SL zaskoczyło mnie to, że nie rozpoznałem całkowicie ani fragmentu historii z pierwszej lektury. Zaskoczenie minęło po lekturze całości i szybko uleci z pamięci ponownie. Szkoda czasu, tylko dla fanatyków Gimeneza.
Aliens vs Predator Wojna i Wojna Trzech Światów - jak w przypadku chyba wszystkich dużych wydań z tych franczyz, jestem pod wrażeniem jak dobrze się to czyta. Nie lubię książek/komiksów na podstawie filmów, czy rozwijających filmy, ale tutaj, ponownie, jest bardzo dobrze, a nawet nie jestem fanem filmów.
Terminator 1-3 (Nawałnica/Gra końcowa/Cele drugorzędne) - w sumie jak wyżej, ale minimalnie mniej ciekawe, bo ciągle te same motywy. Ale nadal dobrze.
Terra Prohibita - straszne nudy, zupełnie nieciekawa historia, jedynie warstwa graficzna warta uwagi. Rzadki przypadek gdy nie będę zainteresowany kontynuacją i dokończeniem historii.
Myszołów - nie jest to wybitna historia, ale komiks czyta się dobrze. Dla miłośników marynistyki lub piratów, moim zdaniem najlepszy z pirackich komiksów dostępnych w tym momencie na rynku (nie czytałem jeszcze Kernoka).
Narodzony dwukrotnie - w ogóle nie interesująca historia, autor chyba nawet nie udaje, że jest tylko pretekstem do rysowania Indian. I w tym elemencie jest bardzo ok, plus praktycznie w ogólnie nie ma białych, co odróżnia ten komiks o innych o Indianach, które czytałem.
Daredevil 1-4 Waid - bardzo bardzo słabe. Jedyną zaletą tego runu jest to, że nie jest to Diggle, którego run to straszny gniot. Natomiast Waid kompletnie nie czuje klimatu Daredevila. Bardzo nie polecam.