Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 762437 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3615 dnia: So, 19 Kwiecień 2025, 00:11:31 »


Kyle Higgins, Ryan Parrott, Daniele Di Nicuolo, Dan Mora i inni – "Mighty Morphin Power Rangers: Deluxe Edition – vol. 3: Shattered Grid"


"Power Rangers" było w dzieciństwie jednym z moich ulubionych seriali i pomimo tego, że dzisiaj powrót byłby raczej ciężkostrawny, nadal mam do tej marki cholernie dużo sentymentu. Nic więc dziwnego, że komiksowa adaptacja, która powszechnie cieszy się wysokimi ocenami, szybko znalazła się na moim radarze, niestety Egmont dał nam tylko pierwsze dwa tomy, pozostawiając fabułę bez konkluzji. Kiedy stało się jasne, że na naszą edycję nie ma co liczyć, zacząłem się przyglądać wydaniu zagranicznemu, które prezentuje się bardzo zachęcająco, niemniej musiało minąć trochę czasu, zanim faktycznie zabrałem się za nadrabianie tej serii – a wcześniej zdążyłem powtórzyć jeszcze poprzednie części w wersji polskiej. "Shattered Grid", trzeci album w numeracji edycji deluxe, w którym zebrano zeszyty następujące bezpośrednio po tych, na których skończył Egmont, już od roku czekał na mojej półce, zanim zabrałem się za lekturę. Na szczęście niczego przez ten czas nie stracił i nadal jest bardzo satysfakcjonującym zwieńczeniem historii.

"Shattered Grid" to nie tylko kulminacja zdarzeń, które Kyle Higgins zapoczątkował w poprzednich zeszytach, ale również ogromny crossover, w który zaangażowano praktycznie cały świat Power Rangers. W centrum uwagi pozostaje ekipa Mighty Morphin (tymczasowo poszerzona o Jen z Time Force i Lauren z Samurai), natomiast w komiksie przewija się cała plejada bohaterów z różnych odsłon serii, pomiędzy którymi – dzięki wygodnemu dla autorów, choć trzeba przyznać, że działającemu fabularnie zabiegowi – mogą bez przeszkód zachodzić interakcje. Całość jest crossoverem także pod względem technicznym – historia wychodzi poza "Mighty Morphin Power Rangers", rozrastając się też na siostrzane "Go Go Power Rangers" Ryana Parrotta (będące prequelem serii Higginsa, który przez zabawy z czasem zazębia się z nią akcją), annual i numery specjalne. W sumie znajdziemy tutaj 14 zeszytów.

Pod kątem fabuły jest to typowy event – ogromna skala wydarzeń, masa postaci, wspomniane wcześniej zabawy z czasem, przenikanie się światów, alternatywne wersje bohaterów, nieoczekiwane team-upy... Twórcy witają czytelnika całym dobrodziejstwem inwentarza, jakie ma do zaoferowania gatunek superhero. I jest to superhero na zdecydowanie wysokim poziomie. Rozmach robi wrażenie, przede wszystkim jednak Higgins nie gubi się w tym natłoku ani na moment, a jego pióro jest nadal bardzo sprawne, dzięki czemu czuć w tym faktyczną stawkę i zaangażowanie w losy postaci, mimo oczywistej świadomości, że jak to przy eventach część zdarzeń zostanie odkręcona. Relacje między bohaterami nakreślono naprawdę fajnie, charaktery są różne, a w prowadzeniu postaci jest duża lekkość. W działaniach bohaterów widać szczerość, lekturze towarzyszy przeświadczenie, że każda postać coś w sobie ma i jest na swój sposób istotna. Wątki rozpisano zgrabnie, a przebieg akcji daje dużo satysfakcji. Autor umiejętnie gra nostalgią, gościnnymi występami i odniesieniami do oryginalnych seriali, a w jego wykonaniu nie są to tylko tanie chwyty i nigdy nie widać w tym sztuczności. Całość dostarcza emocji i mnóstwa zabawy, a dla kogoś, kto pamięta te drużyny z telewizji, będzie tu mnóstwo smaczków, ale myślę, że i bez tego spokojnie można się odnaleźć. Nawet bez podbudowy widać ogromny szacunek dla oryginalnej ekipy, który wybrzmiewa z komiksu i ten entuzjazm przekłada się na odbiorcę.

Z rzeczy, które nie do końca mi się podobały, muszę wspomnieć o samej konstrukcji tego tomu. Wydanie zbiera komplet eventu, co teoretycznie jest plusem i w sumie nie mam lepszego pomysłu, jak można by to rozłożyć inaczej, bo poszczególne odcinki są tak ulokowane, żeby wątki odpowiednio się przenikały. Niemniej czułem pewien dyskomfort, przeskakując pomiędzy główną serią Higginsa (która jest dla mnie zdecydowanie najlepsza), a zeszytami Parrotta lub innych twórców. Sprawia to, że akcja nie idzie do przodu tak płynnie, jak by mogła i chociaż pozostałe komiksy z punktu widzenia fabuły są istotne, to były dla mnie trochę taką watą, odciągającą mnie od głównego wątku, który chciałem śledzić. Czuję, że czytając samą bazową historię, mógłbym bawić się lepiej, jednak brakowałoby wtedy tego szerszego kontekstu, który także jest istotny, bo sam event spina się naprawdę dobrze i finalnie każdy fragment tej układanki staje się potrzebny. Zdaje się więc, że wybrano najlepszą opcję, aczkolwiek przy ewentualnej powtórce myślę, że skupiłbym się typowo na serii Higginsa, bo pozostałe zeszyty nie są dla mnie tak interesujące.

Po względem rysunków również jest solidnie. Bardzo podobały mi się ilustracje, które w poprzednich tomach tworzył Hendry Prasetya, ale i tu grafikę oceniam na plus, mimo że ten autor nie bierze już udziału. W "Shattered Grid" pojawia się kilka nazwisk, jednak swoją obecność najmocniej zaznaczyli Daniele Di Nicuolo i Dan Mora, odpowiadający za rysunki odpowiednio w "Mighty Morphin Power Rangers" i "Go Go Power Rangers". Obaj panowie prezentują nowoczesną kreskę, która z gracją oscyluje między kreskówką, a realizmem. Kadry są dynamiczne i atrakcyjne dla oka, a oba style dobrze ze sobą współgrają, podobnie zresztą, jak z pozostałymi twórcami – swój wkład mają też Jonas Scharf, Diego Galindo oraz pięciu rysowników odpowiadających za krótkie historie z annuala – dzięki czemu całość wygląda spójnie i fajnie się ze sobą uzupełnia.

Duża szkoda, że seria u nas nie chwyciła i publikacja zakończyła się na drugim tomie. Finalnie nie dostaliśmy nawet całego runu Higginsa, nie mówiąc już o całej masie późniejszych historii. Każdemu, kto polubił fragment wydany przez Egmont, polecam zabrać się za następne odsłony – te na szczęście nie są tak trudne do dostania, a i lektura nie wymaga wybitnej znajomości angielskiego. To kawał porządnego superhero i choć zasadniczo nie jestem wielkim fanem tego gatunku, przy tym komiksie bawię się świetnie i na pewno sięgnę po kolejne części.


Bardzo dobre superhero – 7/10.

Offline michał81

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3616 dnia: So, 19 Kwiecień 2025, 06:16:39 »
Tu musiała być naprawdę duża wtopa ze strony Egmontu, że nie chciała wydać Shattered Grid, aby domknąć historię. A patrząc, że dwa poprzednie tomy nie są dostępne obecnie wychodzi, że Egmont cały ich nakład zmielił.

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3617 dnia: So, 19 Kwiecień 2025, 08:58:47 »
No ciekawe, że to nie poszło, patrząc na to, że minęło kilka lat i z powodzeniem wychodzą u nas Transformers, G.I. Joe czy Żółwie. Zwłaszcza, że wydanie Egmontu było bardzo spoko.

Offline Skoczek76

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3618 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 10:09:43 »
Tworczosc Cazy znam od dawna. Czytalem Scenki, Arkadiego (na razie tylko tom 1) oraz The Age of Darknes. Kazdy z tych albumow to kapitalna lektura na wysokim poziomie, gdzie warstwy graficzna oraz fabularna idealnie ze soba wspolgraja. Nie uwazam zatem, abym mial "nieprawidlowe podejscie" w stosunku to Arché • Lailah, ktore sugerujesz w swojej wypowiedzi. Po prostu, znajac jego kilka innych tytulow oczekiwalem czegos na podobnym levelu i nie, nie ma to zadnego zwiazku z tym czy jest / nie jest to lekkostrawne, a juz tym bardziej z rozebranymi babami.

Ech, na prawdę nie zrozumiałeś tego komiksu. Sensu i do czego dąży autor. Poza osratnią opowieścią, która jest pastiszem to wszędzie treść jest mocno głeboka i nie, seksualne wstawki nie są dla efektu, są integralną czescią. Najmądrzejsza pozycja Caz
y, wysoko oceniana, ale nie w Pl, jak widać. Caza tu mierzy się po mistrzowsku z mitami i wierzeniami. Seks nie jest tu tylko seksem, i to autor chyba dobitnie tłumaczy przez 99% komiksu. Ech, po prostu komiks ci nie podszedł i tyle. Nie każdy mądry i ja lubię. robienie z igły widły doskonale by się tu sprawdziło, jako komentarz do oceny.

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3619 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 11:28:27 »
Ooo "nie zrozumiales dziela" czyli uber argument prosto miedzy oczy. Spoko. Ciesze sie, ze Ty go rozumiesz, lapiesz sens i dostrzegasz dokad zmierza autor.
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3620 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 11:42:13 »
Zamierzenia autor mógł mieć ogromne, problem w tym, że nadal jest to napisane niestrawnym stylem. Może to być również ta "projekcja myśli", o której gdzieś tutaj padło, niestety te myśli okazały się dosyć monotematyczne i niewiele w nich było interesującej treści. Co oczywiście można próbować maskować zalewem symboliki i pseudo-głębokiego tekstu, jak to ma miejsce w tym komiksie, jednak jako mistrz pióra Caza się tutaj nie pokazał.

Offline bibliotekarz

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3621 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 12:55:10 »
Ja tu się jednak przychylam do opinii twierdzących, że po prostu nie łapiecie konwencji. Czym te krótkie historyjki Cazy różnią się od tych Moebiusa, Druilletta, całej zawartości Metal Hurlant? Moebius był "wielkim filozofem" a Bilal "mistrzem pióra"? Czy też może to też wszystko są gnioty narzucone przez jakieś artystowskie pseudoelity?
Batman returns
his books to the library

Offline komiks

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3622 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 13:10:18 »
Bo opowieść komiksowa, jak każde wypracowanie, obowiązkowo musi posiadać wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Oczywiście całość powinna tworzyć tak zwaną fabułę, która można opowiedzieć po skończonej lekturze i każde odstępstwo od tych zasad to jest zbrodnia na sztuce ;)
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline Skoczek76

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3623 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 13:10:59 »
Co oczywiście można próbować maskować zalewem symboliki i pseudo-głębokiego tekstu, jak to ma miejsce w tym komiksie, jednak jako mistrz pióra Caza się tutaj nie pokazał. A jak sobie wyobrażasz reinterpretacje mitów i podań biblijnych, pełnymi garściami czerpanymi odwolonaimi do Tory, Bibli, Koranu i Wedy itp? Kurka, podszedł ambitnie do bardzo trudnej tematyki. To co teraz może już się wydawać leciwe - prowadzenie opowieści i graficzne majstersztyki w tamtych latach były bardzo odkrywcze i oryginalne. Ten tekst nie jest bez sensu, zlepka wydumanych fraz... Ma naprawdę sens, nie jest łatwo... Oj, nie, sam musiałem powtarzać sobie fragmenty... Ale doceniałem wtedy te rzeczy, na które wcześniej nie zwróciłem uwagi. Dla mnie najlepsza są dwie pierwsze opowieści i z jajem.

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3624 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 13:50:06 »
Bo opowieść komiksowa, jak każde wypracowanie, obowiązkowo musi posiadać wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Oczywiście całość powinna tworzyć tak zwaną fabułę, która można opowiedzieć po skończonej lekturze i każde odstępstwo od tych zasad to jest zbrodnia na sztuce ;)
Nie musi.

Natomiast jak czytam chociażby Moore'a (pozostając w temacie komiksów, bo w literaturze na pewno można by znaleźć wiele innych przykładów), to abstrahując od tego, czy podoba mi się treść (bo nie zawsze), to w czasie lektury widzę, że napisała to osoba inteligentna, która potrafi operować słowem i w tekście jest jakiś kunszt. U Cazy (w tym jednym konkretnym albumie, nie mam na myśli całej twórczości) widzę ściany tekstu napisane w niestrawny sposób, dłużące się monologi, kuriozalne porównania, po prostu słaby styl pisarski. Momentami podszyty głupawym humorem (choćby ten żabopodobny stwór), przez cały czas mocno podszyty erotyką. W takim wykonaniu odkrywanie zagadek kosmosu czy reinterpretacja narodzin świata nie są dla mnie interesujące, a na pewno mogłyby być, gdyby zabrał się za to ktoś z lepszym piórem.


A jak sobie wyobrażasz reinterpretacje mitów i podań biblijnych, pełnymi garściami czerpanymi odwolonaimi do Tory, Bibli, Koranu i Wedy itp? Kurka, podszedł ambitnie do bardzo trudnej tematyki.
No są to reinterpretacje mitów i podań, są odwołania do historii biblijnych i demonologii, jasne. Założenie może być dobre, wykonanie niekoniecznie. Poza tym nie wiem, co miałoby w tym być przesadnie trudnego do zrozumienia ani czy jest to aż takie ambitne. Zastanowiłbym się też, czy głosy byłyby takie same, gdyby na okładce widniało inne nazwisko.

Offline deFranco

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3625 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 14:09:39 »
Ja po przeczytaniu "Scenek", Cazy od Studia Lain i LiT, stwierdziłem, że to autor nie dla mnie.
Fajnie, że daje upust swojej wyobraźni, symbolice, ale jako czytelnik chciałbym też mieć jakąś przyjemność z czytania.
"Świat Arkadiego 1" jeszcze dałem radę całego, ale "2" już tylko 1/3. Ogólnie skojarzyła mi się jego twórczość ze "Snami" Kurosawy.
Widać, nie jestem targetem dla takiej sztuki i nie mam z tego powodu kompleksów.
Rysunki są w porządku.
Czekam na: Bob Morane, Ric Hochet, Vampirella, Tomb of Dracula, Den, Indiana Jones, Xenozoic, Barb Wire, Alpha, Estelle

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3626 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 16:00:47 »
  Nie ma tam nic do rozumienia, autor wyraża się jasno. Nawiązania bo w tym przypadku nie możemy mówić o reinterpretacjach mogą stanowić wartość dodaną, ale nie stanowią wartości samej w sobie. Święta są to już nie będę się przypier...niczać do tego miejsca, ale tak przeglądając tam sobie publicystyczną działalność polskich twórców z różnych dziedzin, to sporej ich ilości się wydaje chyba, że jak coś tam dodadzą mającego nakierować na widza/czytelnika/słuchacza na "Króla Leara" to tworzą coś na podobnym poziomie. No nie, kur...de to tak nie działa :D
Co tam Caza sobie napisał to widać, natomiast czy to jakaś jakość jest? Bo mi się to widzi spleśniałe już w momencie pierwszego wydania.

Offline Takesh

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3627 dnia: Nd, 20 Kwiecień 2025, 18:50:46 »
Ja od siebie dodam moja starą krótką opinie.


"Arche / Leilah" Cazy

Świetny zbiór krótkich historii stworzonych przez Cazę w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Czyli prawie 50 (!) lat temu. To właśnie Caza i inni z "Metal Hurlant" zmieniali komiks, szukali nowych form wyrazu, ekspresji. Używali tematów tabu, szokowali. Zwracali uwagę na problemy, o których inni nie mogli lub bali się opowiadać. Graficznie też była to nowość, coś świeżego. Dziś niektórym (młodemu pokoleniu?) wydaje się, że to jakiś bełkot, nic nowego. Ale należy spojrzeć na ten zbiór z innej perspektywy. Bo niektóre opinie przypominają mi niesławną recenzję "Powrotu Mrocznego Rycerza", gdzie recenzujący uznał zabieg z tv za wtórny, bo widział to już w "Spawnie"... Dla mnie to ważny i świetny zbiór, do którego będę wracał wielokrotnie. Nawet może "czytać" same rysunki, bez tekstu, bo one same opowiadają dużo. Można też podziwiać poszczególne kadry, bo weszły one do kanonu komiksu i wielu się nimi posiłkuje, czasem nie zdając sobie z tego sprawy. Plus jeszcze za artykuł na końcu. Fajnie opisuje inspiracje autora, jego zamysły. Lubię takie dodatki. Gorąco polecam! 9/10

Offline Komediant

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3628 dnia: Wt, 22 Kwiecień 2025, 12:18:03 »
Republika Czaszki (Tulhoat, Brugeas) - losy szlachetnych, pokrzywdzonych przez życie piratów w okrutnym świecie. Papierowe postacie wygłaszają papierowe kwestie, w komiksie ani przez sekundę nie czuć brudu i znoju codziennego pirackiego żywota. Budząca trwogę afrykańska królowa budzi trwogę bo tak stwierdził pan scenarzysta i bo rysownik rysuje ją ze śmiertelnie poważną miną. Tychże min ma zresztą w repertuarze artysta wyjątkowo mało i prawie zawsze są komicznie przerysowane - albo bezmyślnie zadowolone, albo srogo strach sie bać srogie. Sporą część lektury zajmują dzienniki pokładowe rozpoczynające każdy rozdział, pisane drętwo i bez cienia swady. Pan scenarzysta, Brugeas, wysługuje się tym zabiegiem by przykryć swoje braki umiejętności opowiadzenia wciągającej fabuły. Nie sprawdzają się cliffhangery z końców rozdziałów, po żadnym nie miałem 'oo co będzie dalej', żaden nie zaskoczył. Rysunki Tulhoata są nowoczesne, atrakcyjne, raczej dynamiczne. Narracyjnych umiejętności pan Tulhoat za bardzo tu jednak nie pokazał, często brakuje podkreślenia pierwszego planu, brakuje sprawnego kadrowania, co nie pomaga w lekturze. Koniec końców wyszedł komiks miałki, pusty, bez życia, nudny. Już morskie komiksy Dorisona - 1629 i Long John Silver - chociaż też ich nie cenię, były sprawniejsze.
Edytorsko - świetny papier, dobrze dobrana czcionka (wyłapałem tylko jedną, ale dość zabawną literówke - rok 1917 zamiast 1719), mało interesujące i raczej ubogie językowo tłumaczenie, jak to u Sytego Jakuba.
Gdyby oceniać to takie 4/10.

Offline Pabloff

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3629 dnia: Wt, 22 Kwiecień 2025, 19:40:33 »
Marjane Satrapi – Kurczak ze śliwkami
Słodko-gorzka (z naciskiem na gorzka) opowieść o muzyku, który utracił swój ukochany instrument, co skłoniło go do podjęcia radykalnej decyzji, a także do snucia wspomnień związanych ze swoim życiem. Mimo że poszczególne komponenty tej historii pojawiały się już w wielu różnych dziełach popkultury (w gruncie rzeczy mamy tu po prostu do czynienia z bardzo ludzkimi problemami), to autorka połączyła je w sposób, który sprawił, że lektura komiksu była dla mnie odświeżająca, a finalnie nawet całkiem zaskakująca. Dużym atutem tej opowieści jest jej główny bohater, Nasser Ali, który wzbudza wielce ambiwalentne odczucia (z jednej strony mu współczułem, z drugiej strony miałem natomiast poczucie, że jest jednak trochę dupkiem). Plus stawiam także przy minimalistycznych, czarno-białych ilustracjach Satrapi, które idealnie pasowały mi do tego typu obyczajowej historii. Bardzo udana lektura. Niezaznajomionym – polecam!

Bartosz Sztybor, Wojciech Stefaniec – Wróć do mnie, jeszcze raz
Gdybym jeszcze kilka lat temu przeczytał taki psychodeliczny trip, to całkiem możliwe, że byłbym zachwycony. Zresztą już w przeszłości zainteresowałem się dziełem duetu Sztybor-Stefaniec, ale dopiero teraz udało mi się z nim zapoznać. Komiks obrazuje stopniowy rozpad rzeczywistości u osoby uzależnionej od wszelkiej maści używek. Fabuła pełni tu drugorzędną rolę; liczy się klimat, generowany głównie za sprawą strony graficznej autorstwa Wojciecha Stefańca... Cóż, nie do końca to poczułem. Ale szanuję. Przede wszystkim robotę Stefańca (choć bardziej cenię go chociażby za Szelki). Dla mnie lekkie rozczarowanie; nie wątpię jednak, że komiks ma swoich admiratorów – i jestem w stanie to zrozumieć.