Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 763341 razy)

0 użytkowników i 6 Gości przegląda ten wątek.

Offline WeaponX

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3495 dnia: Wt, 25 Luty 2025, 22:04:03 »
O, możesz podać przy jakich nagrodach dobiera się do jury niewłaściwych ludzi? Chętnie bym się zapoznał z czymś takim.

Obecnie? To wszystkie. Jeżeli twój film/książkia/gra nie wypełnia odpowiednich checkpointów albo jesteś po nieodpowiedniej stronie politycznego spektrum to nie jesteś nawet brany pod uwage

Offline turucorp

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3496 dnia: Wt, 25 Luty 2025, 22:11:23 »
Obecnie? To wszystkie. Jeżeli twój film/książkia/gra nie wypełnia odpowiednich checkpointów albo jesteś po nieodpowiedniej stronie politycznego spektrum to nie jesteś nawet brany pod uwage
Mając na uwadze, że w chwili obecnej są setki, tysiące nagród, przyznawanych przez różne gremia (polityczne, społeczne, religijne, kulturowe etc.), ciężko jest mi sobie wyobrazić, że ktoś z uporem szaleńca będzie się pchał ze swoją twórczością tylko w "nieodpowiednie" miejsca. Ale widocznie jest coś, o czym ja nie wiem, a wy wiecie, ale nie chcecie (nie potraficie?) tego zwerbalizować?
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline Raveonettes

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3497 dnia: Wt, 25 Luty 2025, 22:14:15 »
Możecie skończyć offtop i przenieś swoją dyskusje gdzieś indziej?

Offline turucorp

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3498 dnia: Wt, 25 Luty 2025, 22:23:14 »
Możecie skończyć offtop i przenieś swoją dyskusje gdzieś indziej?
Pewnie :)
Wprawdzie zuboży to odrobinę kwestię percepcji komiksów wśród forumowiczów, ale rozumiem, że np. ciebie bardziej interesuje, kto co przeczytał, niż to, dlaczego.
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline bibliotekarz

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3499 dnia: Śr, 26 Luty 2025, 10:58:18 »
Zrobiłem coś, co zniesmaczy większość forumowiczów śpieszących z tłumaczeniem, że tego się nie kupuje i tak się nie czyta. Mianowicie zakupiłem większość brakujących numerów Świata Komiksu i przeczytałem całość. Po lekturze refleksji mam sporo, ale ograniczę się tylko do stwierdzenia, że po zapoznaniu się z próbkami upewniłem się, co chcę jeszcze przeczytać a z czym dam sobie spokój. Świat Komiksu zachęcił mnie np. do sięgnięcia po Dylana Doga. Te krótkie historyjki tam zawarte były naprawdę przyjemne i w klimacie, jaki lubię.

Nie ma już na rynku wydań Egmontu i nie mam ich jak porównać (wydawał DD chyba na dwa sposoby). Są za to te od Tore i Bum Projekt. I niestety obecna wersja Tore mi nie odpowiada (pojedyncze historie w większym formacie). Dwie historie w formacie książeczkowym Bum Projekt pasują mi znacznie lepiej.

Kuba Rozpruwacz / Ludzka maszyna (Bum Projekt 2016). Wydanie na trzydziestolecie postaci. Pierwsza to oryginalny drugi numer DD. Seans spirytystyczny mający na celu przywołanie ducha Kuby Rozpruwacza kończy się sukcesem. Sukcesem nawet zbyt wielkim, bo duch zdaje się pozostawać wśród żywych i zabijać kolejno uczestników seansu. Do detektywa mroku przychodzi młoda i piękna dziewczyna, by pomógł jej rozwiązać tę zagadkę. Starania tak Dylana jak i zaangażowanego w pełni Scotland Yardu okazują się raczej nieudolne i morderca jak zabijał tak zabija. Ot, taki przeciętny kryminał z dreszczykiem na jeden wieczór. Druga historia jest znacznie nowsza i widać to już po samym sposobie rysowania. Dylan Dog okazuje się pracować za biurkiem w korporacji. W korporacji bezwzględnej, wykorzystującej pracowników do cna, kontrolującej ich życia, pozbawiającej nadziei i radości. Ale przecież Dylan jest detektywem a nie pracownikiem biurowym. Musi minąć trochę czasu zanim bohater zorientuje się, że coś nie tak dzieje się z jego życiem. A kto za tym stoi? Druga historia to zarówno oryginalny pomysł jak i świetne wykonanie. Wciąga i zaskakuje. Dla niej na pewno warto sięgnąć po ten komiks. 7/10

Miasteczko Ramblyn / Bestia z jaskini (Bum Projekt 2016). To jedna, dwuczęściowa opowieść. DD otrzymuje listy od nastoletniej Katinki z Ramblyn. Jest ona zauroczona detektywem i opisuje ona ze szczegółami swoje życie. Dylan postanawia udać się do miasteczka w momencie, gdy dowiaduje się o tajemniczych zaginięciach, które dotykają miejscowość. Dziwnym trafem akurat o tym Katinka w listach nigdy nie wspominała. Na miejscu okazuje się, że rodzice dziewczyny nie przyznają się, by w ogóle ją znali. W lasach grasuje potwór zostawiający odciśnięte ślady a mieszkańcy zachowują się dziwnie niczym w Twin Peaks. Absurdalne sytuacje się mnożą, ale podobno mogą znaleźć proste wytłumaczenie. Czy to będzie możliwe? Mimo ewidentnych inspiracji Twin Peaks nie czułem tamtego klimatu a intryga nie angażuje tak jak mógłby wskazywać na to opis. 6/10

Duch Anny Never (Tore 2023). Guy, aktor filmowy i przyjaciel Dylana zmagający się z alkoholizmem jest nawiedzany przez ducha kobiety. Sceny, których jest świadkiem wzbudzają przerażenie. Duch okazuje się mieć twarz początkującej pechowej aktorki, Anny Never, zatrudnionej z Guyem do nowego filmu. Ta jednak nie zna Guya i nie wie nic o duchach. Dylan czuje dużą presję, by rozwiązać zagadkę. Udaje mu się tego dokonać, choć historia kończy się pewnym twistem sugerującym kontynuację. Niestety Tore wydaje to pojedynczo i finału nie poznajemy. Opowieść w sumie mocno średnia, wyglądająca jak odcinek starego serialu detektywistycznego. 6/10

Długie pożegnanie (Tore 2022). Do Dylana przychodzi panna Kimball, jego miłość z lat młodzieńczych z prośbą, by odwiózł ją do domu. Dylan się zgadza, ale spotkanie powoduje, że nieustannie dręczą go wspomnienia wspólnie spędzonych chwil. Z pozoru zwykłym rozmowom towarzyszą raczej niezwykłe okoliczności. Groucho, pracownik Dylana, zachowuje się inaczej niż zwykle. Dylan nie rozpoznaje drogi, którą właśnie jedzie swoim garbusem. Wypadek, do którego dochodzi okazuje się złudzeniem. Co tak naprawdę kryje się za spotkaniem tych dwojga ludzi po latach? Akcja rozgrywa się pół na pół w czasie rzeczywistym i wspomnieniach. Postacie i ich relacje są dobrze rozpisane a dialogi sympatyczne. Czytelnik zastanawia się, co się wydarzyło między parą, dlaczego się rozstali i czy za ponownym spotkaniem nie stoi coś jeszcze. Znów, podobnie jak Ludzka maszyna, to Dylan nieco nietypowy i jakby z tego powodu ciekawszy. 7/10

Podsumowując, jak na detektywa to Dylan nie przykłada się za mocno do śledztw. Sprawy same do niego przychodzą i trochę jakby same się rozwiązują. Nadprzyrodzone zjawiska okazują się mieć zwykle przyziemne wyjaśnienia. O dziwo, lepiej wypadają te historie, w których Dylan nie zajmuje się łapaniem zjaw i potworów. Nie mam ochoty kontynuować serii, chyba że na rynek wrócą te bardziej cenione historie (Johnny Freak, Świt żywych trupów, Partia ze śmiercią, Pamiętnik Niewidzialnego, Morgana, Mater Morbi, Finché morte non vi separi, Oltre quella porta), bo przeciętny Dylan wypada... przeciętnie. I chyba próby różnych wydawców ciągnięcia serii na naszym rynku nie wychodzą, bo to nie jest komiks dostodsowany do naszego rynku i dzisiejszego czytelnika. Nikt nie kupuje dziś zeszytu w kiosku, by przeczytać go siedząc gdzieś w kolejce a potem rzucić w kąt a tak te komiksy są raczej pomyślane. Jeśli byłbym wydawcą to zdecydował bym się raczej na coś takiego jak amerykańskie zbiorcze Dylan Dog Case Files.
« Ostatnia zmiana: Śr, 26 Luty 2025, 11:00:54 wysłana przez bibliotekarz »
Batman returns
his books to the library

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3500 dnia: So, 01 Marzec 2025, 20:59:20 »
Motyla noga! Znowu zgrzeszylem i kupilem impulsywnie. Ten sam schemat co zazwyczaj czyli totalnie nieznany komiks, ale ze swietnymi rysunkami. Killtopia: The Complete Collection bo o nim mowa juz po pobieznym przejrzeniu, sprawil, ze portfel sam wyskoczyl z kieszeni, nogi powedrowaly do kasy i banan pojawil na twarzy. Takie cudawianki nie zdarzaja mi sie czesto, ale zaufalem przeczuciu. Bylo dobre - zakup okazal sie byc bardzo pozytywnym zaskoczeniem, a sama opowiesc choc nieco schematyczna, dajaca mnostwo frajdy. Killtopia to cyber-punkowa, post-apo sieczka czerpiaca garsciami z klasykow takich jak Judge Dredd, Matrix czy Blade Runner z mala pasypka mangowego feelu. Czego tutaj nie mamy? Sa roboty, zuagumentowani batlle arena wojownicy, obowiazkowo zla AI oraz dziesiatkujaca ludzi techno-zaraza. Jest takze wielkie miasto, podzielone na sektory, gdzie im dalej od centrum tym gorzej oraz wszechobecne, oglupiajace media. Historia zaczyna sie dosc prosto, jednakze z biegiem czasu mocno sie rozkreca, aby finalnie wskoczyc na poziom kosmiczny z walka o losy calej planety. Proste poszukiwanie medykamentu na nieuleczalna chorobe pozaziemskiego pochodzenia jest tylko trampolina do pozniejszych wydarzen. Jak to sie czesto zdarza, mamy tu takze ograne patenty w stylu "od zera do bohatera", czy "idz, napraw swe krzywdy i badz od teraz dobry". Wszystko jest oczywiscie polane grubym sosem przemocy, nieraz wyolbrzymionej i mocno przerysowanej. Mimo ogromnej ilosci, co prawda nienachalnych, ale jednak klisz i "zapozyczen" Killtopia wciaga, dajac duzo radosci. Pomimo sporej liczby watkow i postaci lektura jest plynna, a akcja posuwa sie w dobrze wywazonym tempie. Nie jest to zaden milestone czy musthave, nie jest to nic wybitnego, definiujacego gatunek na nowo czy dokonujacego akademickich dekonstrukcji. Jezeli jednak gdzies kiedys na ten komiks traficie i zdecydujecie sie na zakup, mysle ze raczej sie nie rozczarujecie. Jest to po prostu solidna, relaksujaca i przede wszystkim nieglupia rozwalka. Wsrod roznych heavy hitterow takie komiksy tez sa potrzebne.

Z premedytacja nie wspominam slowem o rysunkach, bo to trzeba po prostu zobaczyc samemu. Artystow jest dwoch. Craig Paton odpowiada za tomy 1 i 2, Clark Bint za pozostale 3. Pierwszy jest dobry, drugi to cholerny geniusz. Czesc albumu, z pod reki Binta charakteryzuja fenomenalne kadrowanie, kapitalne ujecia kamery, mega dynamika, piekne kolory, mnostwo detali, you name it!
A z reszta, sprawdzcie sami.

Prosze bardzo: https://ibb.co/s9GZw3SV


« Ostatnia zmiana: So, 01 Marzec 2025, 21:45:47 wysłana przez donT »
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline LukCook

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3501 dnia: Pn, 03 Marzec 2025, 09:50:17 »
Weekend z dwoma nowymi tytułami zza oceanu:

Somna
Wizualnie, jeden z najpiękniejszych komiksów, jakie ostatnio czytałem. Mamy podział na część senną i rzeczywistą. Kadry Tuły Lotay, odpowiedzialnej za sen, mogłyby zostać wydane jako artbook. To jest sztuka, którą można powiesić na ścianie i patrzeć godzinami. Sporo tu scen erotycznych, ale narysowanych ze smakiem, zero tandety, sama finezja. Ostra kreska Cloonan świetnie kontrastuje z onirycznymi wizjami, tworząc płynne przejście między światami.

Scenariusz? No cóż… Nie jest tak bombastyczny jak rysunki. Porusza ważny temat, jest solidny, ale przez bardzo jednoznaczne postaci nie wciąga tak jak grafika. Koledzy w wątku LiT pisali, że pierwszy zeszyt ich nie porwał, mają rację. Ale warto dać mu szansę, bo późniejsze rozdziały robią się ciekawsze. Sama historia to opowieść o losach kobiet w czasach polowań na czarownice, ponura, momentami mocna, ale bez wielkich niespodzianek.

Perełką jest opowiadanie na końcu: "Jakiż plugawy płomień Cię trawi?" krótkie i mocne, jak dobrze wymierzony cios. Tłumaczenie Marii Lengren zasługuje na owację, kawał świetnej roboty.

Ocena: 7/10 (Grafika: musisz zobaczyć. Scenariusz: możesz przeczytać).

Transformers, tom 2
Podoba mi się tempo narzucone przez Nagle!, w końcu przeczytałem o robotach, o jakie walczyłem! 😃 Pierwszy tom mnie nie porwał (dostał 6/10), ale drugi to zupełnie inna historia, dosłownie i w przenośni. Akcja gna na złamanie karku, ale robi się poważniej, epicko i kosmicznie.

Zmiana rysownika wyszła na plus. Lubię kreskę Johnsona, ale w pierwszym tomie mnie nie zachwyciła. Jorge Corona prezentuje podobny styl, ale bardziej szczegółowy, co świetnie pasuje do tej historii.

W kategorii bezpretensjonalnej rozrywki: 8/10. Czekam na więcej!

Offline michał81

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3502 dnia: Pn, 03 Marzec 2025, 11:52:54 »
Są u mnie komiksy które po kupieniu trafiają na hałdę wstydu i czekają na swoją kolej, ale też jest grupa komiksów które od razu po kupieniu idą u mnie do czytania, nawet jeśli jestem w trakcie innej lektury. Takimi komisami są już od dłuzszego czasu komiksy Gartha Ennisa, więc jak tylko przyszedł 1 tom serii Fury MAX, nie było opcji aby sobie leżał i czekał, pomimo że obie zawarte historie znałem.

Pierwszy tom to zbiorcze wydanie dwóch mini serii: Fury (wydana w Polsce przez Mandargorę na poczatku lat 2000) oraz Fury Peacmaker. Są one ułożone w tomie wg dat publikacji komiksów, a nie wg chronologii wydarzeń. Peacemaker chronologicznie dzieje się podczas II wojny światowej, kiedy akcja Furiego jest osadzona współcześnie. I ma to sens pomimo że obie historie nie są ze sobą powiązane to Ennis puszcza oko do czytelnika w Peacemakerze znającego już serie z Furym. W drugą stronę to by nie działało.

Pierwsza część skupia się na podstarzałym Furym, który jest reliktem swoich czasów, czyli wywarza drzwi z buta, najpierw strzela, a potem zadaje pytania, tak naprawdę znając na nie odpowiedzi. Nie podoba to się nowemu szefostwu, które stoi biurokracją i odesłałoby go najchętniej na emeryturę. Sam Fury nie do końca odnajduje się w nowym ładzie panuje na świecie gdzie akcje wywiadowcze załatwia się siedząc przed monitorem komputera, a wszędzie panują zakazy palenia. Kiedyś świat wyglądał dla niego inaczej. Kiedy zgłasza się do niego "stary przyjaciel" z pewną propozycję, Fury będzie zmuszony jeszcze raz udać się na misję w starym dobrym stylu, aby zapobiec III wojnie światowej. Cała historia utrzymana jest w klimacie akcyjniaków z lat 80. Fury jest tutaj twardzielem (podstarzałym, ale nadal twardzielem), który trzyma się swoich zasad i nie boi się ubrudzić sobie rąk. Takie połączenie Jamesa Bonda z Johnem Matrixem z Comando. Są wybuch, strzelaniny, akcje w dżungli, obalanie rządów oraz latające flaki i kończyny, a całość okraszona jest czarnym humorem z onelinerami. Pomimo tego wszystkiego Ennis przemyca w komiksie coś więcej. Wybrzemiewa to najbardziej w samej końcówce. Fury kreuje się na prawego gościa, dla które liczy się dobro niewinny, którzy w wyniku wojny znaleźli się na linii ognia oraz dbającego o swoich podwaladnych. Jednak sam komiks i przedstawione w nim wydarzenia kontrastują z jego postawą. Tym bardziej ze zdwojną siłą w finale uderzają słowa głównego złego tej historii, kiedy Fury uświadamia sobie, że tak naprawdę są oni dwie stronami tej samej monety.

Peacemaker dzieje się wiele lat przed wydarzeniami z pierwszej serii. Obserwujemy w niej losy młodego sierżanta Furiego podczas II wojny światowej. Akcja dwóch pierwszych zeszytów osadzona jest w kampanii afrykańskiej, kiedy 3 kolejne dzieją się podczas końcowej fazy wojny, kiedy odbywa się rajd aliantów na Berlin, a Fury i jego kompani biorą udział w akcji specjalnej. Tak jak pierwsza część była akcyjniakiem z lat 80, tak ta część klimatem przypomina przygodowe filmy wojenne z lato 70 (Złoto dla zuchwałych, Tylko dla orłów, Bohaterowie z piekła). W tej serii też pobrzmiewają echa Opowieści Wojennych, które Ennis tworzył, gdzie ukazywał losy zwykłych żołnierzy, których życie dla dowództwa nie ma najmnieszego znaczenia. I ponownie ukazuje Furiego jako bohatera z dwuznaczną moralnością, który mając możliwość zakończenia wojny, waha się czy tego chce, bo wojna jest tym w czym czuje się najlepiej.
Za stronę graficzną obu historii odpowiada Darick Robertson znany u nas z Chłopaków oraz mini serii Born, która można było przeczytać między innymi w 7 tomie Punisher MAX. Wygląda ona świetnie, przy czym w przypadku serii Fury, sceny są bardziej butalne i krwawe, kiedy Peacemaker pomimo swojej brutalności jest mniej krwawy.

Fury MAX tom 1 to komiks głównie dla fanów Ennisa. Nie uświadczy się tu żadnych superbohaterów, jest tu bardziej przyziemnie, ale nie znaczy to, że brakuje tu akcji. Bliżej temu komiksowi do serii Punisher MAX tego samego autora, jednak w odróżnieniu od niej posiada swój klimat dobrego staroszkolnego akcyjniaka.
« Ostatnia zmiana: Pn, 03 Marzec 2025, 12:15:31 wysłana przez michał81 »

Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3503 dnia: Pn, 03 Marzec 2025, 18:27:48 »
Są u mnie komiksy które po kupieniu trafiają na hałdę wstydu i czekają na swoją kolej, ale też jest grupa komiksów które od razu po kupieniu idą u mnie do czytania, nawet jeśli jestem w trakcie innej lektury. Takimi komisami są już od dłuzszego czasu komiksy Gartha Ennisa, więc jak tylko przyszedł 1 tom serii Fury MAX, nie było opcji aby sobie leżał i czekał, pomimo że obie zawarte historie znałem.
U mnie analogiczna sytuacja (z tą różnicą, że nie czytałem wcześniej "Peacemakera"). Wczoraj skończyłem czytać, też mam w planach wrzucić szerszą opinię, ale tak pokrótce - pierwsza historia bardzo fajna (choć to już któraś powtórka i poprzednimy razy mi tak nie siadło), druga lekko rozczarowująca.

Offline michał81

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3504 dnia: Pn, 03 Marzec 2025, 19:13:57 »
druga lekko rozczarowująca.
Może dlatego że Peacemaker był wydany w Marvel Knigts, a nie w MAX, przez co cała brutalność nie jest tak widowiskowa, ona nadal tam jest, jednak nie tak dosłowna jak w mini serii Fury. Podobna sytuacja z dialogami, nie są tak siarczyste, brak przekleństw i cała historia jest bardziej wyważona, aby była dla dostępna dla młodszego odbiorcy docelowo. Ale mam też wrażenie, że jakby tam była ciągłość fabularna zamiast przeskoku czasowego (choć rozumiem zamiar Ennisa, bo chciał wyjaśnić skąd Fury zna feldmarszałka), też inaczej by się ją czytało, bo tak są jakby dwie historie (jedna w Afryce i druga w Europie).

Tak czy inaczej drugi tom zrewanżuje te niedostatki z nawiązką.
« Ostatnia zmiana: Pn, 03 Marzec 2025, 19:20:26 wysłana przez michał81 »

Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3505 dnia: Pn, 03 Marzec 2025, 21:13:36 »
No właśnie raz, że całość była dosyć konwencjonalna i mało wyróżniająca się. Dwa to dosyć poszarpana konstrukcja - pierwsze dwa zeszyty są trochę oderwane od reszty, brakowało mi jednej, konkretnej historii. Trzecia sprawa, to sam Fury, który w pierwszej miniserii był bardziej niejednoznaczną postacią, tutaj wydał mi się zbyt jednowymiarowy i w pewnym momencie nazbyt negatywnie przedstawiony.

No i kreska Robertsona wygląda według mnie dużo gorzej niż w pierwszej historii.

Na "My War Gone By" jak najbardziej czekam.
« Ostatnia zmiana: Pn, 03 Marzec 2025, 21:16:11 wysłana przez Castiglione »

Offline Popiel

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3506 dnia: Pn, 03 Marzec 2025, 21:28:57 »
Tak właśnie.

Pierwsza historia jest po ennisowemu przegięta, co daje jej pewnego kolorytu, ale odbiera wiarygodność.
Druga zaś jest zwyczajnie niespójna i nudna.

Nie ma ten tom podjazdu do najlepszych rzeczy Ennisa, czyli "Punishera Maxa" i "Opowieści wojennych", choć flirtuje z jednym i drugim.

Oczywiście też czekam na następny.

Offline bosssu

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3507 dnia: Wt, 04 Marzec 2025, 08:46:23 »
Anioł przeznaczenia- Cabanes, Manchette- Trochę ramotka znaleziona w antykwariacie...z 2015r Dawno nie czytałem komiksu, który by mnie tak wciągnął. Fabuła może lekko stereotypowa ale w klimacie dawnych porządnych kryminałów, bardzo wciąga. Lekka swobodna kreska, wizualnie komiks się mocno broni, fabuła miejscami zaskakująca. Ogólnie bawiłem się podobnie jak przy Krwawych Godach - Hermanna.

Offline bababatman

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3508 dnia: Wt, 04 Marzec 2025, 08:47:36 »
Mutafukaz

w "Mutafukaz" jest wszystko. Strzelaniny, wojny gangów, kosmici, zapaśnicy, wybuchy, liczne zgony, teorie spiskowe, polityczne szachy...i wiele, wiele więcej. Dla niektórych może stanowić to ogromną zaletę, ale mnie ten natłok wątków i nadmiar akcji wręcz przytłaczał. Komiks według mnie jest stanowczo za długi i za bardzo rozciągnięty. Pod koniec lektury czułem już zmęczenie, ale koniecznie chciałem dotrwać do zakończenia (które nie okazało się szczególne satysfakcjonujące).

"Mutafukaz" to przede wszystkim popis graficznej kreatywności. Autor bawi się stylem i co rusz zaskakuje nas zmianą kreski, inną kolorystyką czy ułożeniem kadrów. RUN potrafi nagle przejść na czerń i biel, ukazać pewną scenę w mocno surrealistyczny sposób, a w pewnym momencie komiks trzeba obracać w trakcie czytania. Takich zabiegów jest mnóstwo.

"Mutafukaz" to komiks szalenie kreatywny, pełen różnorodnych pomysłów, ale fabularnie stojący na co najwyżej przeciętnym poziomie. Mnie tytuł ten nie kupił, ale jestem pewien, że znajdzie swoich zwolenników.

6/10

Memphis

Rewelacja! Już po pierwszych stronach komiksu wiedziałem, że opowieść będzie w moim guście. Od samego początku czuć pewną tajemnicę i klimat lekkiej paranoi. Komiks opowiada o dwóch znajomych z pracy. Jeden z nich pisuje dla lokalnej gazety o zjawiskach paranormalnych. Zaczyna zwierzać się swojemu koledze z redakcji ze swoich obserwacji i przemyśleń. Po tym jak trafiają na pewne „dziwne” wydarzenia, bohaterowie zaczynają kwestionować otaczającą ich rzeczywistość i szukają odpowiedzi na trapiące ich pytania.

Fabuła komiksu jest naprawdę bardzo ciekawa. Całość pochłonąłem w dwa wieczory, a od lektury nie mogłem się oderwać. Bohaterowie są świetnie napisani, intryga jest bardzo ciekawa, a finał całkiem satysfakcjonujący. Graficznie „Memphis” to klasyczna europejska szkoła. Kreska jest realistyczna i moim zdaniem świetnie pasuje do opowieści. Komiks bardzo polecam.

8/10

Dewiant

Shock Comics zaczyna z wysokiego C! Dewiant, a wcześniej Memphis to dwa świetne komiksy. Czekam na kolejne zapowiedziane tytuły przez te wydawnictwo.

Teraz do sedna. Dewiant opowiada o mężczyźnie, który ma pewną obsesję na temat zbrodni z 1973 roku. Skazana za nie osoba twierdzi, że jest niewinna. Główny bohater chce napisać komiks związany z tym tematem i odwiedza osadzonego w zakładzie karnym. Stara się poznać jego historię, która w pewien sposób jest z nim związana. W pewnym momencie policja znajduje zwłoki brutalnie zamordowanego mężczyzny, a modus operandi wskazuje na to, że stoi za tym morderca z 1973 roku.

Komiks ma świetny klimat. Jest rewelacyjnie narysowany i przepięknie pokolorowany. Nie mogłem oderwać się od lektury, a po przeczytaniu komiksu byłem wściekły, że to już koniec i pewnie będę musiał czekać kilka miesięcy na kontynuację. Dewiant stylem i klimatem bardzo przypominał mi dzieła duetu Brubaker/Phillips, których bardzo cenię, więc jeśli podobało się wam Criminal, Reckless czy Fatale, to Dewiant również wam "siądzie".

Jestem bardzo zadowolony z lektury i już nie mogę doczekać się kontynuacji!

8/10
« Ostatnia zmiana: Wt, 04 Marzec 2025, 08:52:46 wysłana przez bababatman »

Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3509 dnia: Wt, 04 Marzec 2025, 12:36:52 »


Garth Ennis, Darick Robertson – "Fury Max – tom 1"


Punisher w wykonaniu Gartha Ennisa – zwłaszcza ten w wersji Max – należy do grona moich absolutnie ulubionych komiksów. Zanim jednak światu została przedstawiona nowa odsłona Franka Castle’a, w imprincie Max ukazał się inny tytuł spod ręki twórcy "Kaznodziei". W 2001 Marvel opublikował 6-zeszytową miniserię tego autora poświęconą Nickowi Fury’emu, której akcja rozgrywa się w tym samym świecie, co późniejszy Punisher. Do postaci Fury’ego scenarzysta powracał jeszcze kilkukrotnie, poza napisaniem kolejnych dwóch poświęconych mu historii, umieszczając go także gościnnie w przygodach Franka. Jak do tej pory w Polsce mieliśmy okazję do zapoznania się tylko z pierwszym solowym projektem Ennisa z Furym, który blisko 20 lat temu wydała u nas nieodżałowana Mandragora. Teraz dzięki Egmontowi dostaniemy dwa pełne tomy poświęcone temu bohaterowi, z których pierwszy pojawił się kilka dni temu.

Miniserię z 2001 roku czytałem już kilkukrotnie (najpierw jeszcze w czasach Mandragory, ostatni raz kilka lat temu, gdy Egmont zbliżał się do końca Punishera Max), ale dopiero teraz faktycznie ją doceniłem, bo zawsze uważałem, że prezentuje poziom najwyżej średni. Na pewno jednak jest specyficzna i nie każdemu podejdzie, a Ennis niewątpliwie miał tu okazję, aby poszaleć w swoim stylu, do tego stopnia, że skrytykował go nawet Stan Lee. I rzeczywiście komiks stoi wulgarnością i ekstremalnie brutalną akcją, natomiast za tą fasadą kryje się drugie dno, bo całość ma bardzo gorzki wydźwięk, a Fury jest kapitalnie nakreślony jako postać mocno niejednoznaczna. To człowiek wywodzący się z innych czasów, aktualnie spychany na margines w organizacji, której od zawsze był uosobieniem, borykający się z samym sobą i sam nie do końca pewny swoich motywów. Mimo kontrowersyjnej otoczki można tu znaleźć dużo dramatu, co scenarzyście udało się dobrze zbalansować, dodatkowo podlewając całość mnóstwem czarnego humoru. Dodajmy do tego naprawdę udaną oprawę wizualną spod ręki Daricka Robertsona i otrzymujemy w efekcie komiks bardzo solidny, który w mojej opinii sprawdza się w każdym aspekcie, który obiera. A nawet jeżeli styl nie każdemu podejdzie, to nie sposób odmówić tej pozycji charakteru.

Nieco inaczej ma się sprawa z powstałym kilka lat później "Fury: Peacemaker". Opublikowana oryginalnie w 2006 roku historia jest co prawda dziełem tych samych twórców, ale znacząco odbiega od poprzednika. Jest też powodem, dla którego do tytułu edycji zbiorczej należałoby dodać gwiazdkę, gdyż tak naprawdę pochodzi z linii Marvel Knights, co szybko się uwidacznia. Całość jest dużo bardziej konwencjonalna, a Ennis zdecydowanie utemperował swoje pióro, przez co brakuje tu czegoś, co mogłoby tę opowieść wyróżnić. Scenariusz sam w sobie też jest dosyć nijaki. Konstrukcja fabuły jest rwana, a dwa początkowe zeszyty są zbyt mocno oderwane od reszty, przez co zabrakło mi tutaj jednej, konkretnej historii, którą chciałoby się śledzić – nie pomaga też fakt, że z początku w kadrach sporo jest pustej przestrzeni, a akcja słabo angażuje, bo zbyt szybko leci do przodu, nie prezentując przy tym żadnej ciekawej fabuły. Szkoda, bo momentami faktycznie można poczuć ten klimat kina wojenno-przygodowego sprzed kilku dekad, no ale są to tylko momenty. Akcja "Peacemakera" rozgrywa się w czasach II wojny światowej, więc mamy tu do czynienia z dużo młodszym bohaterem, jednak do jego przedstawienia też mam trochę wątpliwości. Tak jak Fury z pierwszej miniserii był niejednoznaczny, ten tutaj wydał mi się nazbyt jednowymiarowy, a w pewnym momencie ukazany w zdecydowanie zbyt negatywnym świetle – i w gruncie rzeczy niepotrzebnie, bo do treści to nic nie wniosło, a sądzę, że lepiej by się to spinało, gdyby przedstawiono go jako postać, która z biegiem lat nabrała innego spojrzenia na świat, a tak prezentuje się dosyć kreskówkowo. Również warstwa graficzna jest rozczarowująca, a kreskę Robertsona odebrałem jako dużo mniej staranną i pozbawioną szczegółów, które zwracały na siebie uwagę w poprzedniej historii.

Całościowo więc tom wypada lekko przeciętnie, ale jak najbardziej warto się z nim zapoznać ze względu na pierwszą połowę oraz w roli podbudowy pod – jak wskazują wszelkie znaki na niebie i ziemi – dużo lepszy tom drugi. Wydanie samo w sobie jest porządne i zostało ładnie dopasowane do egmontowskiej serii Punishera, dzięki czemu całość ładnie komponuje się na półce. Jest natomiast pewna zmiana, którą zauważyłem w stosunku do wersji Mandragory, a która niezbyt mi się spodobała, czyli tłumaczenie ksywki jednego z antagonistów. Oryginalne FuckFace zmieniono na Morduchna, co w sumie nawet by mi nie przeszkadzało, bo pierwowzór zbyt lotny nie jest (uprzedzam też pytania – w komiksie nie ma żadnej cenzury i przekleństwa latają aż miło), niemniej w czasach Mandry niezapomniany Orkanaugorze wzbijał się na wyżyny kreatywności, co zaowocowało tym, że głównemu złemu towarzyszył dużo bardziej kwiecisty Jeboryjow. No ale to oczywiście głupota, która nijak nie przeszkodziła mi cieszyć się tą historią.


"Fury" 7/10, "Fury: Peacemaker" 5/10 – dla całości myślę, że 6/10.