Chyba chodziło o Dalego

(nie pamiętam Dantego, może coś mi umknęło

).
Wydaje mi się, że te nawiązania są istotne, ale właśnie tak, jak to opisał kaishaku: mają pokazać, że autor de facto nie jest sam w tym, co robi, że nie wymyślił koła od zera, że jego świadomość została ukształtowana przez wielkich, którzy byli przed nim, a którzy zostawili mu (i nam) swoją twórczość, te pomniki trwalsze niż ze spiżu. (Teraz trochę płynę, ale tak to odczuwam).
Po
Fikcje Borgesa sięgnęłam dopiero po przeczytaniu
CE. I widzę ewidentnie jakiego rodzaju jest to inspiracja, i chylę czoła, bo Roosevelt mówi: "tu jest Borges ze swoim światotwórstwem, a tu jestem ja ze swoim twórstwotwórstwem" (dalej płynę, ale jak przeczytasz, to stanie się dużo bardziej klarowne).
Osobiście bardzo chciałabym kiedyś uczestniczyć w spotkaniu jakiegoś klubu dyskusyjnego na temat
CE, mam tyle w głowie po tym komiksie. I zawsze, jak o tym myślę, wydaje mi się, że chyba nigdy nie czytałam niczego lepszego (dla mnie oczywiście), niczego tak głęboko dotykającego tematu tworzenia na tylu poziomach. A ten temat chyba jest jakoś bardzo mocno wbity w moje 💙