Alchenit
Jest to komiks, który dla osoby o tendencjach gramatycznego nazisty stanowi zło absolutne, bo w bezlitosny sposób obnaża niskie loty polonistów kształtujących młode umysły w szkole plastycznej ukończonej przez autora. Tyle, że jest to ogromne: ALE... Czyli pomysł i konsekwencja w jego realizacji, splatanie wątków, tygiel historii znanej i alternatywnej, wszystko zanurzone w warstwie graficznej, która też potrafi przybierać różne kształty. No i do tego ten nadczłowiek, no dobra, dwóch nadludzi. (Ten kto już czytał, wie o kogo chodzi. J ). A skoro od początku wsiąkłem w opowieść, to już tylko przewracałem stronę za stronę w oczekiwaniu na to, co jeszcze się pojawi dalej, nie bacząc na kiksy, które redaktor powinien wcześniej usunąć.
Teraz już tylko doczekać się nie mogę, co jeszcze wyjdzie spod ręki tego autora.