Przeczytałem w kilka dni całego Koziorożca.
Seria trzyma raczej dobry lub bardzo dobry poziom. Rysunki są świetne i cieszyła moje oko zabawa Andreasa konwencją, stylem i pomysłami. Pod tym względem topka, bo styl zmieniał się delikatnie kilka razy, a ponadto było dużo rysunków miasta, budynków, co bardzo mi się podoba. Zresztą, raczej wszyscy wiedzą, jak rysuje Niemiec. Również zmiana tempa akcji między poszczególnymi częściami - raz jest akcja osadzona z dala od głównych wątków i pozornie niewiele się dzieje, innym razem z kolei mamy tempo wyścigowe z wieloma bohaterami i odsłanianiem niektórych tajemnic i podrzucaniem następnych - sprawiła, że nie znużyłem się zbytnio, tylko czytałem ciurkiem. I kiedy już w 20 tomie zaczęło mi się wydawać, że rozumiem, to w 21 zrozumiałem, że jednak nie rozumiem.
Pogubiłem się przy tych pętlach czasowych. Nie do końca zrozumiałem tę jedną i drugą rzeczywistość.
Pewnie spróbuję podjechać do Kozia jeszcze raz, jak będę czytał Rorka ponownie. Być może wtedy więcej zrozumiem, ponieważ teraz zacząłem dopiero od 5 tomu, a tomy 1-4 czytałem jakieś 5 lat temu lub coś podobnego.
W każdym razie serię uzupełniłem za 90 zł, to był steal, biorąc pod uwagę frajdę z czytania, fabuły i rysunków.