Bo głosy krytyki, raczej się tutaj nie pojawiają, a nawet jeżeli to szybko są zarzucone stosem niewiele znaczących wiadomości. Wszystkim się podoba? A może są tacy co wstydzą się przyznać, że nie?
Ja np. nie piszę o każdym przeczytanym przeze mnie komiksie. Jak coś nie jest dla mnie ani bardzo dobre ani bardzo złe, nie mam większych przemyśleń w trakcie lektury, nie jest od któregoś z moich ulubionych twórców, z moją ulubioną postacią czy tematyką, to często nie chce mi się o tym szerzej wypowiadać albo uważam, że nie będę mieć nic ciekawego do powiedzenia, więc tego nie robię. Z SL przez ostatnie 1,5 roku przeczytałem "Arche - Lailah", "DR & Quincha", "Urma Szalonego", "Afrodydę IX" i ostatnio "Sonatę". W sumie o żadnym się jakoś szerzej nie wypowiadałem i nie czuję wielkiej potrzeby, większość mieści się u mnie w kategorii "średnie". Moore był fajny, Caza to dla mnie grafomania z ładnymi obrazkami, "Urm" podszedł mi bardziej, ale to też nie do końca mój klimat. Amerykany to taki ekwiwalent wyjścia do kina na kolejne "Transformers", nawet jak są w tym zawarte jakieś ciekawe koncepty, to podane na modłę wakacyjnego blockbustera i podobnie jest napisana akcja czy dialogi. Na półce zostawiłem sobie tylko Moore'a i Afrodytę - to drugie mi całkiem podeszło, ale też nie dostałem nawet pełnej historii, bo okazuje się, że konkluzja zawarta jest w innej miniserii, która nie wiadomo, czy w ogóle będzie wydana.
Generalnie mam wrażenie - być może błędne, bo też tego zbytnio nie śledzę - że o najwięcej komiksach SL pisze głownie kilku użytkowników, którzy kupują od nich większość tytułów. Osobiście nie jestem wielkim fanem ani frankofonów ani USA z lat 90., więc zbyt dużo nie biorę. Do samej działalności wydawcy mam nieco ambiwalentne odczucia - cenię sobie kontakt, wydania uważam za dosyć porządne, w niektórych przypadkach trafia do mnie argument, że nikt inny by czegoś nie wydał (ale umówmy się, nie jest tak, że każdy tytuł z ich oferty to jakaś nisza, po którą nikt by nie sięgnął). Jednocześnie zabawa z przedsprzedażą średnio mi się podoba, zdarza się też, że coś zamówię i później anuluję to zamówienie - bo po miesiącu nie pamiętam, że w ogóle taki komiks istnieje i generalnie gdyby był normalnie dostępny, to trafiłby u mnie do wishlisty na święte nigdy jak mnóstwo innych tytułów. Typ komiksów, które teraz rzucają, jest trochę podobny do działalności Mandragory sprzed 20 lat - no jak byłem o tyle młodszy, to się jarałem na kolejne Spawny, Venomy i inne, bo to było takie "mroczne" i "dorosłe", teraz mi się tego nie chce czytać i też jak w tamtych czasach wszedłem do internetu i podczytywałem np. forum Gildii, to jakichś zachwytów ludzi nad tymi produkcjami nie zapamiętałem. Dzisiaj włącza się nostalgia i robi swoje. Natomiast jeśli zdarzają się jakieś ciekawe zapowiedzi, to nie mam problemu wziąć - teraz np. czekam na "Crossed", ale też wspomina się o kilku tytułach Franka Millera czy choćby tych azjatyckich komiksach, które wydają mi się ciekawe.
Całej sprawie nie pomaga fakt, że niektórzy się zachowują jak świry, albo podniecają się byle czym, albo hejtują dla zasady, co generuje i przeciwników i obrońców, obie strony są na swoim punkcie mocno przewrażliwione, a u postronnych temat budzi irytację tymi przekomarzankami.