Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 760780 razy)

0 użytkowników i 10 Gości przegląda ten wątek.

Offline Lobo

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3645 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 08:50:33 »
Najsłabszy tom za Gościnnego to chyba Wielka przeprawa ale to było pisane u schyłku kariery pana Gościnnego więc jestem w stanie zrozumieć spadek formy,choć i tak dałbym ocenę 7 gdzie u pozostałych co najmniej 8
Ocenę najwyższą dałbym Wróżbicie, Tarczy Arwernów i może właśnie Niezgodzie

Offline parsom

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3646 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 09:04:49 »
Legionista! To jest najlepszy Asteriks.

Offline Takesh

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3647 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 09:23:14 »
Kleopatra też super. Szczególnie pierwsze wydanie z opisem na okładce na styl filmu z Taylor. Potem, chyba, nie zrobili czegoś takiego.

Offline Spiff

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3648 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 09:38:57 »
Najsłabszy tom za Gościnnego to chyba Wielka przeprawa ale to było pisane u schyłku kariery pana Gościnnego więc jestem w stanie zrozumieć spadek formy,

u schyłku kariery?  :P
Rene Gościnny zmarł przedwcześnie w wieku 51 lat.
kto wie jakie scenariusze do Asteriksa i Lucky Luka mógł jeszcze napisać.
...
Kilka ostatnich albumów do których Goscinny pisał scenariusz- "Obeliks i spółka". "Cesarz Smith", "Śpiewający drut" były na wysokim poziomie.

Cytuj
Najsłabszy tom za Gościnnego to chyba Wielka przeprawa

przychylam.  :)
« Ostatnia zmiana: Pn, 28 Kwiecień 2025, 09:44:24 wysłana przez Spiff »
- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline Lobo

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3649 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 09:45:24 »
Nie chciałem pisać u schyłku życia bo sądziłem że każdy fan wie że zmarł przedwcześnie

Offline Dracos

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3650 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 14:12:54 »
Kleopatra też super. Szczególnie pierwsze wydanie z opisem na okładce na styl filmu z Taylor. Potem, chyba, nie zrobili czegoś takiego.

I te opisy ile czego zużyto do produkcji, też mam do tego albumu właśnie za zestawienie z filmem duży sentyment :)

Offline parsom

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3651 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 14:34:39 »
W tym najnowszym wydaniu jest o tej okładce/posterze (bo podobno był taki) w dodatkach. Ogólnie te okładki z pierwszego polskiego wydania były lepsze. Te nowe jakieś takie plastikowe.

Offline Klint

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3652 dnia: Pn, 28 Kwiecień 2025, 15:41:47 »
LASU OPALU tom zbiorczy 1. Schematyczna do bólu opowieść z gatunku fantasy, lecz podana w tak znakomity sposób i samoświadomością, że lektura przynosi niemałą frajdę. Autor świadomie powiela schematy, jednocześnie wprowadza nieoczywiste rozwiązania. Komiks czyta się znakomicie, a całość wieńczy sympatyczna szata graficzna. Mocne 7 na 10 i czekam na kolejne tomy.

EKHO część 12. Długo musieliśmy czekać na kolejną część przygód atrakcyjnej (!) i sympatycznej Fourmille w zakręconym i szalonym świecie lustrzanym. Niestety scenarzysta nie jest w stanie porzucić utartych ścieżek i odczuwalny jest brak świeżości pomysłów. Niemniej wciąż znakomita jest warstwa graficzna, choć mam wrażenie że wydruk jest trochę przyciemniony. Niemniej czekam na kolejne części.

 

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3653 dnia: Wt, 29 Kwiecień 2025, 13:43:10 »
Zakończyłem lekturę wydanych u nas zbiorczych Hellblazerów wraz z tymi, które nie były wydane - czyli od 1 do 229 (resztę przeczytam po niesprecyzowanej przerwie).

Generalnie to niestety, ale cała seria stoi przede wszystkim głównym bohaterem i klimatem Anglii sprzed 2000 roku. Same w sobie perypetie Constantine'a nie są aż tak interesujące, by były istotnym atutem. Niestety po runie Jenkinsa jakoś serii spada niemiłosiernie, ponieważ ginie cały klimat. Już chyba te extra zeszyty Ennisa są słabe, potem przychodzi bardzo słabiutki Ellis (da się czytać, ale to strasznie nijakie). Potem jest nieszczęście w postaci runu Azzarello, który zabiera Johna do USA (i zwłaszcza na początku całkiem nieźle się to czyta, tylko że to nie jest Hellblazer). Potem jest run Careya, który musiał się wpierdzielić w epickie zmagania i koniec świata. Znowu - nie jest tak, że to się źle czyta, ale to nie jest Hellblazer. Co ciekawe, ostatni zeszyt Careya (229) jest bardzo dobry i w klimacie starego Hellblazera.

Wracając zatem do tego co dobre. Run Delano jest mocno przegadany, poza tym główna historia (Maszyna strachu) jest słaba. Run Ennisa i Jenkinsa są po prostu fajne, przy czym Jenkins pod koniec zaczyna wałkować ciągle ten sam motyw i to zaczyna być trochę zbyt wtórne.

Polecam przeczytać do zeszytu 128, a potem to już tylko jeśli ktoś wsiąkł i chce więcej Constantine'a, nawet jeśli cała reszta już nie do końca gra.

Dla porządku dodam, że zeszyty Morrisona, Gaimana, Foremana, Smitha, Macana nie mają najmniejszego znaczenia dla fabuły, na dodatek są po prostu słabe lub co najwyżej przeciętne. Wyjątkiem tutaj jest zeszyt Smitha (51), całkiem fajna historia, która dzieje się w pralni. Natomiast zeszyty 85-88 (Campbell) stanowią w zasadzie całość z dwoma pierwszymi zeszytami Jenkinsa i nie rozumiem decyzji, żeby to wydać oddzielnie. Tłumaczą skąd się John wziął w Australii i pojawią się tam postaci, z tych dwóch pierwszych zeszytów. Sama historia Campbella jest niezła, zwłaszcza na początku, ale potem trochę widać, że kazali mu kończyć. Zeszyty Miny (216-228) to w sumie ciekawy początek, ale potem rozwinęło się to w słabą historię. Nie powiem jednak czy ma znaczenie dla fabuły dalszych zeszytów, bo skończyłem na 229.

I ostatnia kwestia - Hellblazer - Wzlot i upadek - takie se, chyba szkoda czasu, o ile nie chce się koniecznie przeczytać wszystkiego.

Potwór z Bagien (Wein) - przeczytałem jako wstęp do historii Moore'a. Typowa ramotka, nie ma nad czym się rozwodzić.

Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta - niezłe, ale bez przesady. Najlepszy jest w tym wszystkim Rebelka z kilkoma ujęciami Lovecrafta (np. okładka), ale później niestety wszystko zaczyna być podobne, zlewa się ze sobą. Sama historia to dla mnie przede wszystkim próba pogodzenia się autora z faktem, że Lovecraft miał niewłaściwe poglądy. Nie doceniam tego w najmniejszym stopniu bo mam na to zupełnie wywalone. Pozostałe kwestie oceniam lepiej i dlatego warto. I przy okazji - listy Lovecrafta są całkowicie czytelne i jeśli ktoś ma z tym problem to wina leży po stronie czytelnika (i najwyraźniej braku umiejętności czytania pisma odręcznego albo stylizowanego na odręczne), a nie po stronie wydawcy/autora/liternika.

Offline Raveonettes

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3654 dnia: Wt, 29 Kwiecień 2025, 14:26:12 »
Ja ostatnio powtórzyłem sobie cały run Ennisa i jak początek jest świetny, to potem poziom leci bardzo w dół, a  sama końcówka tj. wizyta Constantine w Stanach i Rake at the Gates of Hell to już jest męka. Widać natomiast, że już wtedy autor miał potencjał, co udowodnij później w Kaznodzieji.
« Ostatnia zmiana: Wt, 29 Kwiecień 2025, 14:42:17 wysłana przez Raveonettes »

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3655 dnia: Wt, 29 Kwiecień 2025, 14:56:04 »
Ja ostatnio powtórzyłem sobie cały run Ennisa i jak początek jest świetny, to potem poziom leci bardzo w dół, a  sama końcówka tj. wizyta Constantine w Stanach i Rake at the Gates of Hell to już jest męka. Widać natomiast, że już wtedy autor miał potencjał, co udowodnij później w Kaznodzieji.

W sumie zapomniałem o tym pobycie w USA za Ennisa. Tak, to jest też bardzo słabe. Zapomniałem też wspomnieć, że z całego Hellblazera uważam najlepsze dwa pierwsze zeszyty Delano. To co musiał zrobić Costantine żeby zakończyć sprawę było mocnym, skurwysyńskim zagraniem. To było mocne uderzenie, do którego później już moim zdaniem nic nie dorównało.

A Kaznodzieja to oczywiście top, niestety później (i wcześniej) Ennis już nie napisał niczego tak dobrego.

Online Xmen

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3656 dnia: Wt, 29 Kwiecień 2025, 17:08:35 »
Ja hellblazera lubię, sam klimat robi robotę. Scenariusze może nie są jakoś porywające, ale bohater interesujący. To i tak jedna z oryginalniejszych serii DC u nas wydawanych. Lepsze to niż wszystkie te nowe nightwingi itd
Jeleń to zwierzę leśne, którego widok napawa podziwem. Jego majestatyczny wygląd najlepiej podkreśla poroże – inaczej też wieniec, przypominający koronę. Jest postrzegany jako król lasu. Od początku dziejów pozostaje symbolem męstwa, witalności, władzy, a także walki i zwycięstwa.

Offline komiks

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3657 dnia: Cz, 01 Maj 2025, 16:31:05 »
Długi Juan składa się z dwunastu ośmiostronicowych opowieści: kilka pierwszych jest samodzielnych, a kolejne łączą się fabularnie, tworząc spójną sekwencję przygód. To powiązanie wyszło komiksowi na dobre. W przeciwieństwie do Hombre gdzie krótkie formy uniemożliwiały rozwinięcie wątków, w Długim Juanie zachowana jest chronologia i występują powracające postaci, co sprawia, że lektura staje się znacznie bardziej angażująca.

Bohaterami są:



Całość napisana jest lekkim i przyjemnym językiem. Dialogi brzmią naturalnie, nie brakuje w nich humoru, a całość przywodzi na myśl romantycznych piratów, do jakich przyzwyczaiło nas kino rozrywkowe.

Komiks powstał w latach 90., ale wcale się nie zestarzał. Wydanie LiT bez zastrzeżeń – jedynie niektóre plansze są nieznacznie nieostre, co wynika zapewne z jakości materiału źródłowego, jednak mieści się to w granicach akceptowalnych.

Jest to kolejny udany tytuł spod szyldu Ortiza i Segury, komiks ma tylko 96 stron (w pełnym kolorze), więc do połknięcia na raz.

Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline death_bird

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3658 dnia: Nd, 04 Maj 2025, 22:50:54 »
"West Of Sundown".
Hołd złożony przez Vault Comics pulpie, penny dreadful i być może Lidze Niezwykłych Dżentelmenów.
Opowieść o wszelkim plugastwie starego i nowego świata, które na terytorium Nowego Meksyku szuka swojego miejsca na ziemi walcząc o nie kłami, pazurami i srebrnymi kulami z podobnymi mu bytami zarówno lęgnącymi się na przeklętej ziemi, jak i instynktownie ciągnącymi do niej niczym do siedliska samej Santanico Pandemonium.
W zasadzie standardowa historia garściami czerpiąca z worka z kliszami i odniesieniami do wszystkiego co znane z całego przekroju historii horroru, ale całkiem udanie podana w wersji dziewiętnastowiecznej i w klimacie niskobudżetowych filmów z lat 70tych.
Czyta się to niczym jakiś homage dla "Amerykański Wampir", ale tytuł posiada niezaprzeczalny urok starocia wygrzebanego w likwidowanym antykwariacie albo z samego dna czeluści babcinej szafy. Historia z jednej strony tchnie naftaliną a z drugiej pozwala cieszyć się miksem znanych, podanych na nowo koncepcji.
Po lekturze aż chce się ponownie obejrzeć "Od świtu do zmierzchu".
Jeżeli kogoś nie kręcą tego typu klimaty to pewnie 6/10. Dla lubujących się w starociach i zabawie z tą konwencją - 7/10.

"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Nephilim

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3659 dnia: Śr, 07 Maj 2025, 08:58:00 »
Jean-Pierre Gibrat - "Matteo".

Wydany kilka dobrych la temu "Lot Kruka" zachwycił mnie warstwą wizualną ale dosyć mocno znużył scenariuszem w którym niewiele było wojennej zawieruchy a więcej obyczajówki i moralnych rozterek, na dodatek (imho) zupełnie nieangażująco podanych. Niemniej, ze względu na urzekajacą oprawę wizualną zdecydowałem się zostawić komiks na półce. Przypuszczam, że większość czytelników miała podobnie bo pierwszy wydany w naszym kraju Gibrat sprzedał się słabo. Z tego też powodu na długi czas o wydawaniu Gibrata w naszym kraju ucichło. Wtem...

Timof zrobił to i wydał epopeję zatytułowaną "Matteo". Akcja tej sześcioalbumowej cegły rozgrywa się w targanej konfliktami Europie na przestrzeni lat 1914-1940. Tytułowy bohater zaznaje koszmaru okopów I Wojny Światowej, szaleństwa rosyjskiej rewolucji w 1917 roku, chwil kruchego pokoju w targanej ideologicznymi konfliktami Francji przed II wojną światową, wojny domowej w Hiszpanii gen. Franco i wreszcie  gorzkiego smaku kapitulacji Francji w '39. Nie będę więcej ujawniał ponad to, że mamy w tym komiksie nieszczęśliwą miłość, tajemnice rodzinne, przyjaźń, przygodę, nutkę powieści awanturniczej a także obrazowo ukazane przez Gibrata szaleństwa i absurdy wojen oraz rewolucji. Fabuła raz toczy się wolno, raz przyspiesza jednak nie jest to zdecydowanie komiks stawiający na wartką akcję. Nie jest też, co ważne, tak nużący i mało interesujący jak "Lot Kruka". Plejada komiksowych bohaterów jest ciekawa i dająca się lubić. Tytułowy Matteo to postać z którą można się zżyć, postać zdecydowanie tragiczna choć bynajmniej do nieudaczników nie należy. Dość powiedzieć, że jego losy śledziłem z dużym zainteresowaniem. Piękne, naprawde piękne rysunki Gibrata z niezwykłym pietyzmem oddają klimat zarówno Francji, jak i Rosji czy Hiszpanii. Dbałość o detale jest niezwykła a plansze na których ołówek cudownie współgra z akwarelą można studiowac godzinami. Kobiety są u Gibrata zjawiskowe. Możliwe, że "Matteo" to najpiękniej namalowany komiks jaki widziałem a już troszkę komiksów się naczytałem ;)

Wartością dodaną "Matteo" są mocne walory edukacyjne. Wiele można się dowiedzieć o historii Europy okresu międzywojennego, o poglądach politycznych i ideologicznych jakie buzowały w w/w krajach rozpalając konflikty zarówno międzypaństwowe jak i domowe. Warto mieć ten komiks w swoich zbiorach, naprawdę warto i jestem dozgonnie wdzięczny Timofowi i Cichym za wydanie tego tytułu.

Nie wiem czy "Matteo" stanie się wydarzeniem roku, pewnie nie (choć powienien) ale jestem przekonany, że komiks ten jest w stanie usatysfakcjonować zwolenników zarówno dobrej historii jak i miłośników starannych, klasycznych rysunków.

Ode mnie 9/10 i chciałbym więcej J.P.G na półce ;)