Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 446600 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2550 dnia: So, 06 Lipiec 2024, 23:23:17 »
Lightfall
Fenomenalny tytul! Kupilem (na razie tom 1 i 2) go z mysla o czytaniu ze swoim 8-latkiem, ale dostarcza bez liku frajdy nam obu. Jest to przeurocza historia dla wszystkich, od lat 5 do 105, z wspaniale wykreowanym swiatem i kapitalnymi bohaterami. To komiks niesamowicie dobrze napisany, zabawny i co chyba najwazniejsze posiadajacy walor edukacyjny. Wspanialej przygodzie towarzysza bajeczna, ciepla szata graficzna. Lightfall jest narysowany tak, ze wyrywa wrecz z butow! Polecam wszystkim, nie sugerujcie sie tym, ze jest dla dzieciakow. To cos dla kazdego. 
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline death_bird

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2551 dnia: Nd, 14 Lipiec 2024, 01:44:04 »
Odczekawszy aż szczegóły mi się pozacierają przejechałem się przez całość "Amerykański Wampir" z premierową lekturą ostatniego tomu i odnoszę takie wrażenie, że przyjdzie mi nieco zmodyfikować dużo wcześniejszą opinię o pewne detale.
Tzn. jak nadal uważam, że to co najlepsze w tej serii kończy się na tomie piątym tak jednak antologia z t. 6 ma swoje momenty i dla dwóch historii warto ją przeczytać.
Natomiast tomy 7-8 to nadal pozbawiony klimatu wcześniejszych części hollywoodzki blockbuster w którym poziom absurdu sięga w pewnym momencie stratosfery i zamiast budzić zainteresowanie skłania jedynie do ironicznego uśmieszku.
Ostatni tom niestety nie ratuje sytuacji. Snyder ewidentnie za bardzo chciał spleść wszystkie wątki jakie tylko przyszły mu do głowy w jeden wielki, efektowny finał, ale chyba za bardzo się starał, bo też wyszło to cokolwiek sztucznie. Zamiast efektownie jest efekciarstwo, jeden wątek wydaje się być niepotrzebny, drugi jest zwyczajnie idiotyczny (Scott w
Spoiler: PokażUkryj
Piratów z Karaibów
się zapatrzył czy co?) i generalnie motyw budowany we wcześniejszych tomach wypalił trochę tak na poziomie śrutówki bardziej niż pełnoprawnej kulki ze złota w łeb.
Jasne, że fajnie było jeszcze raz zobaczyć się z Pearl i Skinnerem, bo to mimo wszystko ciekawe i w miarę pełno(hłe, hłe)krwiste postacie są, ale gdyby ta seria zakończyła się na tomie 6 to chyba nikt nie miałby mieć powodu do narzekania.
Podejrzewam, że co kilka lat będę powracał do tego tytułu, bo tematyka ewidentnie mi leży, ale zapewne będę kończył na wyrywkowej lekturze t. 6.
Za całość 7/10.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Online michał81

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2552 dnia: Nd, 14 Lipiec 2024, 09:17:39 »
Dzieki za info. A Egmont ma to w planach? Chyba nie widzialem tego w zadnych zapowiedziach.
W oficjalnych zapowiedziach nie ma. Spodziewałbym się zapowiedzi na przyszły rok.

A o czym jest seria Injustice 2 i czy ona bedzie u nas wydana?
Injustice 2 jest serią poprzedzającą wydarzenia z gry Injustice 2 oraz sequelem wydanej u nas serii. Przy czym kończy się tak jak seria pierwsza, tak jakby została urwana, bo prowadzi bezpośrednio do wydarzeń z gry. Tylko tym razem nie ma adaptacji komiksowej drugiej części, za to jest słaby crossover z światem He-mana.

Offline Leyek

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2553 dnia: Nd, 14 Lipiec 2024, 21:46:34 »
Szninkiel - kupiłem lata temu (jak się okazało nawet autograf Van Hamme'a mam o czym zapomniałem), ale obawiałem się brać za czytanie wiedząc jak to dzieło kultowe u nas, a nie mając z nim styczności za dzieciaka. I nie pomyliłem się. Komiks czyta się sprawnie (widać, że to dzieło fachowców w swoim fachu), jest parę fajnych dialogów i tyle. Doskonale rozumiem jak ten komiks mógł oddziaływać w momencie premiery u nas, jednak obecnie bardziej można zauważyć ile tu jest zapożyczonych "na chama" motywów (ew. łagodniej inspiracji) z innych dzieł kultury. Zakończenie to też pomysł, który został przez (pop)kulturę przemielony nieraz.
Naciągając ocenię na 7/10, bo jednak czytałem z zainteresowaniem jak się skończy, no i czekałem na moment, gdzie wszystko zaskoczy i ujrzę geniusz tego komiksu (co nie nastąpiło). SOS dla szczęścia i Western to dzieła V. Hamme'a stojące z poziom-dwa wyżej niż Szninkiel. Przy Largo czy Władcach Chmielu też bawiłem się lepiej.

Acriborea - przeczytałem dziś pierwszy album. No i tutaj widać ile scenarzyście brakuje do wygi V. Hamme'a. Skakanie po lokacjach, postaciach, ogólnie chaos. Dialogi sztuczne i nienaturalne służące tylko po to, żeby przedstawić założenia scenariusza. Średnio się to czyta, ale planuję dokończyć.

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2554 dnia: Nd, 14 Lipiec 2024, 23:06:11 »


Carl Barks – "Kaczogród: Deszcz pieniędzy i inne historie z lat 1951-1952"


Jakiś czas temu postanowiłem trochę się zdyscyplinować i ponadrabiać w końcu różne pozaczynane serie, co jak na razie udaje mi się wprowadzać w życie. Jednym z tytułów, przy którym mam ostatnio niezłe tempo, jest "Kaczogród" Barksa, bo od początku roku przerobiłem już trzy tomy. W przypadku tej serii zaległości narobiły mi się całkiem spore, bo jak sobie niedawno uświadomiłem, przed styczniową lekturą "Skarbu Pizarra" to było już 1,5 roku przerwy w czytaniu. Także aby być na bieżąco, na pewno będę potrzebować jeszcze chwilę, ale najważniejsze, żeby iść do przodu.

Tym razem tom skonstruowany jest lekko inaczej niż poprzedni, bo zawarte są tu tylko 3 dłuższe historie, a cała reszta to klasyczne barksowskie 10-pagery. Co prawda "Na tropach jednorożca" chwaliłem za rozbudowane fabuły, nadal jednak czytało mi się bardzo przyjemnie, a zdaje się, że tym razem to właśnie krótsze formy mocniej przypadły mi do gustu. Co nie znaczy, żeby te dłuższe nie były godne uwagi, bo mój ulubiony komiks z tego zbioru to obszerne "W starej Kalifornii". Z miejsca ujął mnie ten romantyczny, melancholijny nastrój tej historii (tak, zdaję sobie sprawę, że piszę o komiksie z Kaczorem Donaldem) oraz oryginalna fabuła, w której Donald i siostrzeńcy przenoszą się do dawno minionych czasów. Ciekawie prezentuje się też przygodowa "Niebezpieczna gra", w której Barks parodiuje wszelakie historie szpiegowskie, sięgając po nieco absurdalny, a momentami dosyć odważny humor. Warto tez zauważyć, że większość postaci w tym komiksie to normalni ludzie, a nie jak to zazwyczaj bywa spersonifikowane zwierzęta. Ostatnią dłuższą historią w tomie jest "Zaklinacz węży", który spośród tych trzech wydał mi się najmniej wyróżniający, aczkolwiek niektóre momenty komediowe są tu bardzo trafione.

Natomiast jak wspomniałem wcześniej, sercem tej odsłony są krótkie komiksy humorystyczne, w których Barks dał popis swoich umiejętności, a ich lektura to prawdziwy pokaz kunsztu tego autora. Poczynając od tytułowej historii, w której scenarzysta w krzywym zwierciadle przedstawia zjawisko inflacji (nawiasem mówiąc, tytuł "Deszcz pieniędzy" jest bardzo adekwatny dla tego tomu, bo motyw pieniędzy przewija się jeszcze kilka razy), dostajemy cały przekrój kaczego życia, które w dużej mierze stanowi odzwierciedlenie realnego świata. Humor prezentowany przez Barksa, czasem mniej, a czasem mocniej absurdalny, bardzo często dotyka codziennych spraw postaci. A według mnie kaczki są najśmieszniejsze właśnie wtedy, gdy trzonem fabuły są normalne ludzkie problemy, tyle że przerysowane i obśmiane z każdej strony. Bohaterowie u Barksa są wyraziści i paradoksalnie bardzo ludzcy, a ich przygody czyta się z ogromną dawką sympatii. Szczerze ciężko mi wskazać najlepsze historie, bo poziom jest naprawdę wyrównany, a praktycznie w każdej można znaleźć jakiś rozbrajający motyw. Kilka spośród zawartych to komiksów to także historyczne ciekawostki, dostajemy bowiem debiut Braci Be, a także pierwsze pojawienie się skarbca Sknerusa. Za to najsłabszy element zbioru jest dosyć łatwo wybrać, to 8-stronicowe "Myszy pod miotłą", w których gościnnie pojawiają się postacie z disneyowskiego "Kopciuszka". Jest to też jedyny zawarty tu komiks do scenariusza innego twórcy (autor nieznany), a jakością ewidentnie odbiega od reszty. Również w kontekście rysunków – cały czas odnoszę wrażenie, że Barks jednak mniej się przykładał, kiedy przychodziło mu ilustrować nieswoje historie.

Co nie zmienia faktu, że patrząc całościowo, to kolejna bardzo udana odsłona tej kolekcji. Lektura tych komiksów nadal dostarcza mnóstwa radości, a poza szansą na chwilowy powrót do lat dzieciństwa, historie pisane przez Barksa mają w sobie ten niezaprzeczalny urok, który sprawia, że dalej tak dobrze się je czyta. Ponadczasowość, przyjemny humor, fajne postacie, klasyczna kreska – krótko mówiąc kaczki w najlepszym wydaniu.


Kolejny udany tom na 8/10.

Online bababatman

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2555 dnia: Pn, 15 Lipiec 2024, 14:53:57 »
Ostatnio przeczytałem następujące tytuły:

Kroniki Jerozolimskie

Guy Delisle opowiada o swoim pobycie w Izraelu. Autor w ciekawy i momentami bardzo dowcipny sposób opisuje codzienne życie w Jerozolimie. Razem z Delisle stoimy w korkach, zwiedzamy kolejne zabytki, poznajemy żydowskie święta i zwyczaje, a także wszechobecne różnice kulturowe. Komiks nie stroni od zdecydowanie poważniejszych tematów jakim jest konflikt izrealsko-palestyński. Ten aspekt ciekawił mnie najbardziej. Pomimo tego, że od wydania komiksu minęło kilkanaście lat, to problem ten niestety wciąż jest bardzo aktualny.

7/10

Czekanie

Bardzo smutny komiks, który opowiada o Wojnie Koreańskiej z perspektywy rodzin, które zostały rozdzielone. Autorka "Czekania" przedstawia doświadczenia swojej matki. W trakcie ucieczki z Północy na Południe przeżywa tragedię i w wyniku pewnych wydarzeń gubi swojego męża i syna. Bohaterka przez lata żywi nadzieję, że jeszcze zobaczy swoich bliskich. Świetna historia. Po zakończeniu lektury przez długi czas nie mogłem się pozbierać.

8,5/10

Niebo w Głowie

„Niebo w głowie” to świetny komiks. Historia Niveka może przypominać Odyseję Homera. Główny bohater, podobnie jak Odyseusz, w trakcie swojej podróży przeżywa masę przygód, spotyka wiele przeciwieństw, zyskuje, a także traci swoich przyjaciół. Jego droga naznaczona jest cierpieniem i poczuciem straty. Moim zdaniem scenariusz jest mocnym punktem tego komiksu.

Rysunki Sergio Garcii przypominają mi prace z komiksu "Gniew" (również wydanego przez to samo wydawnictwo). Na początu myślałem, że za obydwa dzieła odpowiada ten sam rysownik. Prace Garcii na pozór wydają się koślawe i pełne dysproporcji. Moim zdaniem nadaje to komiksowi oniryzmu i gęstego klimatu. Mi do gustu bardzo przypadło kadrowanie i praktyczne pozbycie się klasycznych ramek.

„Niebo w głowie” to bardzo dobra pozycja. Komiks dodatkowo jest świetnie wydany. Sama okładka zachęca do sięgnięcia po dzieło hiszpańskich twórców. Warto przeczytać.

8,5/10

Szeryf Babilonu

Kiedyś czytałem "Mister Miracle" duetu King/Gerads, który zrobił na mnie spore wrażenie, więc postanowiłem sięgnąć po Szeryfa. Komiks jest ciężki (i nie chodzi mi tu o jego gabaryty). Opowieść zaczyna się z grubej rury - od zabójstwa kadeta, za którego szkolenie odpowiadał głowny bohater - Christopher Henry. Człowiek podejmuje śledztwo. Wydaje się, że nikt nie jest zainteresowany znalezieniem winnego. Obeserwujemy bezduszność i hipokryzję władz, bezsens, odbieranie życia pozabwione jakichkolwiek konsekwencji i szereg przeróżnych absurdów. Jako pacyfista ciężko czytało mi się ten komiks. Mocna rzecz. Rysunki Gerardsa na dużym propsie.

7,5/10

Baśnie 1-3

Baśnie miałem na swojej liście od bardzo długiego czasu. Kiedyś zagrałem w grę The Wolf Among Us i zainteresowałem się tym tytułem. Niestety skutecznie odstraszało mnie to, że Baśnie liczą ponad 20 tomów. Postanowiłem spróbować "wejść" w tę serię i wypożyczyłem trzy pierwsze tomy w bibliotece. Doceniam pomysł i koncept, ale wykonanie nie do końca mnie satysfakcjonuje. Pomimo faktu, że komiksy przeczytałem jednym tchem i bawiłem się naprawdę całkiem dobrze, to czuję pewien niedosyt. Może opowieść była za mało poważna? Zabrakło mi jakieś większej intrygi? Mam ogromny problem z oceną tego tytułu. Może kiedyś sięgnę po kolejne tomy i uda mi się "wkręcić" w ten świat, ale na razie nie czuję silnej potrzeby uzupełnienia mojej biblioteczki o dalsze części "Baśni".

7/10

Kapitan Ameryka. Zimowy Żołnierz i Czerwony Łajdak.

Z biblioteki wypożyczłem również dwa pierwsze tomy Kapitana Ameryki. Lubię twórczość Brubakera, a także solowe filmy o Stevie Rogersie, więc stwiedziłem, że to na pewno coś dla mnie. Odrobinę się zawiodłem. Akcja pędzi na złamanie karku, pojawia się jakiś kosmiczny artefakt w postaci "Kostki", jeden z antagnistów zostaje zastrzelony, ale żyje w umyśle innego adwersarza. W komiksie dzieje się odrobinę za dużo. Zdecydowanie film stawiam wyżej nad komiks.

6,5/10
« Ostatnia zmiana: Pn, 15 Lipiec 2024, 15:38:27 wysłana przez bababatman »

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2556 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 13:45:18 »
Relax Antologia 1, 2, 3 oraz Wehikuł Czasu i inne opowieści - to pozycje wyłącznie dla fascynatów komiksu albo jak ktoś czytał za młodu, w celach nostalgicznych. To co znałem czytało się przyjemnie, to czego nie znałem nie interesowało w ogóle.

Rapsodia Węgierska - naprawdę niezły komiks. Przez dłuższy czas lektury wydawało mi się, że to jest przeciętniak (choć z tej wyższej półki), jednak nieoczywiste zakończenie podnosi ocenę, a całość nie obraża czytelnika. Thriller szpiegowski w 1938 roku.

Moonshadow - Baśń dla dorosłych o dorastaniu. Szybko mnie wciągnęło i utrzymywało przez cały czas moje zainteresowanie. Po lekturze zostaje w głowie. I na półce przynajmniej do kolejnego razu. Jedna z najlepszych rzeczy jaką wydała Mucha. Jestem bardzo usatysfakcjonowany lekturą.

Encyklopedia kreskówek wyssanych z miętówek - jeśli oceniać to jako księgę - hołd dla TB to właśnie tak powinna taka pozycja wyglądać. Jak ktoś jest miłośnikiem Baranowskiego, to moim zdaniem pozycja obowiązkowa. Natomiast dla zwykłego czytelnika jest to pozycja zbędna.

Offline Itachi

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2557 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 16:04:22 »
Horacio d'Alba - Jérôme Le Gris, Nicolas Siner

Jak podał Wydawca, nakład komiksu zbliża się ku końcowi, także przy okazji zakupu CE w Gildii, dorzuciłem do koszyka wspomnianą pozycję. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ lektura była czystą przyjemnością. Zacznę od zarysu fabuły, historia osadzona jest w czasach gdzie wszelkie konflikty rozstrzyga się za pomocą pojedynków organizowanych przez dwie szkoły. One definiują porządek świata. Sytuacja podobna jak w serii Lazarus, gdzie Rodziny wysyłają na misje swoich Łazarzy. Jak to bywa w takich sytuacjach, pojedynkowicze mają mocno zakorzeniony kodeks, są marionetkami w rękach systemu, nie mogą sami decydować o swoim losie. Horacio d'Alba oferuje jednak znacznie więcej, wielowarstwową, skomplikowaną sytuację polityczną. Jesteśmy świadkami ciężkich wyborów przed jakimi stawiani są bohaterowie, dodatkowo widzimy ich rozchwianie, momentami zbytnią pewność siebie. Reasumując, wchodzimy do brutalnego świata, pełnego zła i zdrad, gdzie nigdy nie można być pewnym o przyszłość. Zakończenie jest satysfakcjonujące dla czytelnika, opiera się wszelkim banałom i uproszczeniom. To nie jest scenariusz gdzie przez cały komiks widzimy ból i cierpienie, aby na końcu ktoś poklepał nas po ramieniu i powiedział - już jest ok.

Graficznie komiks prezentuje się wybornie. Charakterystyczna grubsza kreska ukazuje siłę i powagę sytuacji, kadry są w większości szczegółowe, pojawiają się brutalne sceny. Akcja zapiera dech, niczym w dobrym filmie sensacyjnym. Ale o tym musicie się już przekonać sami.

9/10
« Ostatnia zmiana: Wt, 16 Lipiec 2024, 16:06:13 wysłana przez Itachi »

Offline Sikor

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2558 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 22:15:17 »
Namówiłeś, biorę w następnym zamówieniu. A widzę że trzeba się spieszyć bo w sklepie LiT już na wyczerpaniu

Offline Kandor

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2559 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 22:44:51 »
Miałem do nadrobienia The Flash - Tom 1 (który leży gdzieś pośrodku mojej kupki wstydu) z Egmontu więc wczoraj dokupiłem...13 kolejnych tomów (większość w promocji po 20 zł na Egmont.pl) + "Przypinkę + "Rok pierwszy". Czyli brakuje mi chyba Tomu 15, najnowszej serii, Flash Forward (no i jeszcze "Kryzysu bohaterów") oraz "twardzieli" z "Nowego DC Comics" :-) "Flashpoint" już mam.
 Swoją drogą teraz z nostalgią wspominam jak za dzieciaka dostałem w swoje ręce "Supermana" nr 1/1992 kiedy to Mr. Mr. Mxyptlk zmusił Supermana i Flasha do ścigania się dookoła świata :-) To był oryginalny Adventures of Superman #463 a ja zamówiłem sobie nowe wydanie "Superman: The Exile & Other Stories Omnibus" oraz "Superman: the Triangle Era Omnibus" i tam są/będą opublikowane kolejno numery #445-459 oraz #472-484 Adventures of Superman :-)
« Ostatnia zmiana: Wt, 16 Lipiec 2024, 22:58:28 wysłana przez Kandor »

Offline deFranco

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2560 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 22:55:56 »
Dla mnie Horacio d'Alba, słabizna (już poleciał przez OLX).
Mało zajmująca historia, płytkie postacie, brak bohatera głównego (tytułowy Alba jakiś taki wycofany).
Głupotki,  a czasem wręcz żenujące pomysły
Spoiler: PokażUkryj
Najgorsze było jak dwa oddziały stanęły na przeciw siebie przez wodę
i jak gdyby nic zaczęli do siebie strzelać. A dodatkowo jeszcze urządzili sobie tą zabawę
gdy nadciągała wroga armia. No trzeba mieć łepicho by wymyślić cuś takiego

No i jeszcze mały format. Idealne dla ludzi lubiących wpatrywać się w małe krateczki.

Offline Itachi

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2561 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 23:14:59 »
No i jeszcze mały format. Idealne dla ludzi lubiących wpatrywać się w małe krateczki.

Jeżeli format 210x297 mm jest dla Ciebie mały to ja nie mam pytań  :o

Spoiler: PokażUkryj
Najgorsze było jak dwa oddziały stanęły na przeciw siebie przez wodę
i jak gdyby nic zaczęli do siebie strzelać. A dodatkowo jeszcze urządzili sobie tą zabawę
gdy nadciągała wroga armia. No trzeba mieć łepicho by wymyślić cuś takiego


Spoiler: PokażUkryj
No tak, bo w historii było mało przykładów jak zdrada doprowadzała do tragedii i katastrof. Po drugie to był jeden z punktów ich kodeksu, coś jak u nas zamach stanu.
Liberum veto też było durne, a istniało zdecydowanie za długo. I kto coś takiego wymyślił? :)

Offline deFranco

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2562 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 23:30:43 »
Nie tyle mały, co pomniejszony. Teraz zadowolony ?

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2563 dnia: Wt, 16 Lipiec 2024, 23:42:52 »
Horacio d'Alba oferuje jednak znacznie więcej, wielowarstwową, skomplikowaną sytuację polityczną.

Zaraz, zaraz. A w Lazarusie tego nie ma?
 ;)
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2564 dnia: Śr, 17 Lipiec 2024, 00:43:05 »


Steve Niles, Ben Templesmith i inni – "30 dni nocy – tom 2"


Od dzieciaka lubię horrory, tak filmowe, jak i pisane, więc po trochu z automatu wszystkie pozycje tego typu lądują gdzieś w kręgu moich zainteresowań. Przyzwyczaiłem się już, że każdy tytuł, który się sprzeda, jest obowiązkowo zamieniany w całą serię, gdzie zazwyczaj każdy kolejny sequel jest coraz mniej potrzebny, a jego fabuła coraz bardziej naciągana. Jednak sympatia do gatunku każe mi przymykać oko na wszelkie trawiące go bolączki i nie ukrywam, że nawet te słabsze kontynuacje potrafią dostarczyć mi zabawy. Natomiast drugiego tomu "30 dni nocy" unikałem przez dłuższy czas, bo choć lektura pierwszego nie była może zła, ale również nie na tyle dobra, żebym mocniej wsiąknął w to uniwersum, a perspektywa mierzenia się z prawie 600-stronicową cegłą przerażała mnie bardziej niż niejedna historia grozy. Ostatnio poczułem jednak jakąś dziwną chęć powrotu do tego świata, wobec czego przeprosiłem się z dziełem Steve’a Nilesa i uzupełniłem moją półkę o jego dalszy ciąg.

Trzeba przyznać, że z zewnątrz zbiór prezentuje się bardzo okazale i zapewne z powodzeniem mógłby posłużyć jako narzędzie zbrodni. Niestety patrząc na zawartość, już tak imponująco nie jest, mimo że kilka fajnych historii się tu znalazło. W drugich "30 dniach nocy" zebranych zostało sześć niezależnych opowieści, których fabuły są mniej lub bardziej powiązane z wydarzeniami ukazanymi w oryginalnych komiksach duetu Niles-Templesmith, w większości jednak można by je określić mianem spin-offów.

Otwierające tom "Umarł Billy, umarł" Nilesa z rysunkami Kody’ego Chamberlaina to całkiem solidny wstęp. Jego lektura była bardzo przyjemna, chociaż fabularnie nie jest to nic nadzwyczajnego. To horror akcji, której jest tutaj sporo, a komiks czyta się szybko, ale należy mieć na uwadze, że scenariusz jest średni, przedstawiona historia opiera się na kliszach i to jednak horror raczej klasy B. Mimo wszystko jest to na tyle sprawnie napisane, żeby dostarczać rozrywki oraz zachęcić mnie do zapoznania się z kolejnymi odsłonami. Grafika jest oszczędna, ale w mojej opinii prezentuje się całkiem klimatycznie i dobrze koresponduje z tą serią.

Bardzo ciekawie prezentuje się natomiast druga historia, czyli według mnie najlepsze w tym zbiorze "Juarez" Matta Fractiona. Pierwszy raz w przypadku "30 dni nocy" oddano scenariusz innej osobie, czego efekt okazał się nad wyraz udany. Jest to dosyć specyficzny komiks (nie tylko w kontekście samej serii) z interesującym klimatem, który znacząco wyróżnia się na tle reszty. Fabuła jest raczej niezależna i jedynie rozgrywa się w tym samym świecie, co poprzednie historie. Już samo umiejscowienie akcji dało scenarzyście możliwość zahaczenia o nośne tematy, z czego ten jak najbardziej zrobił użytek, a dodatkowo nadał opowieści ten dziwny, trochę psychodeliczny ton. Aczkolwiek znalazło się też miejsce dla całkiem sporej dawki humoru. Fraction niejako parodiuje noirowy styl prowadzenia narracji, wprowadzając sporo wewnętrznych monologów głównego bohatera, które ten nieświadomie wypowiada na głos, przez co reszta postaci ma go za świra – co w sumie nie jest wcale takie niezgodne z rzeczywistością. Uzupełnieniem scenariusza są ilustracje, przy których powraca Ben Templesmith. Jego prace pasują tu idealnie, surrealistyczne rysunki doskonale wpasowują się w chory klimat tej historii, dzięki czemu całość staje się jeszcze bardziej odjechana. Całościowo to naprawdę interesujący komiks i jak się teraz zastanawiam, być może nawet najlepszy w tej serii, jaki czytałem. Choć również mocno specyficzny, więc zakładam, że będzie polaryzować opinie – te recenzje, z którymi się spotkałem, są zresztą bardzo różne. Według mnie warto.

"Eben i Stella" dla kontrastu podoba mi się najmniej. Za scenariusz odpowiada Niles przy współudziale Kelly Sue DeConnick, a historia jest najmocniej osadzona w głównej linii fabularnej (akcja toczy się pomiędzy drugą i trzecią częścią z pierwszego tomu), ale przy tym naciągana i dosyć nijako poprowadzona. Nowe postacie są nieciekawe, ich zachowania naiwne, a niektóre akcje zwyczajnie głupie. Ostatecznie komiks wypełnia pewną lukę, choć osobiście nie czułem, żeby takie uzupełnienie było konieczne. Historii nie pomaga grafika Justina Randalla, który chyba miał trochę nawiązywać do stylu Templesmitha, jednak dla mnie jest mu do tego daleko, a jego kreskę charakteryzuje bylejakość w plastikowej oprawie.

Solidny poziom prezentuje za to "Czerwony śnieg", przy którym już faktycznie pojawia się wspomniany Templesmith, tym razem odpowiedzialny także za scenariusz. I o ile to, że komiks wygląda dobrze, nie jest niczym zaskakującym, tak fabuła również w miarę się broni – z zaznaczeniem, że nic oryginalnego to nie jest. Poza umiejscowieniem akcji w czasie II wojny światowej, właściwie niewiele się tu różni od poprzednich historii z tej serii, a po samym tytule zdaje się, że wiadomo już wszystko. Co by natomiast nie mówić, w scenariuszu Templesmitha znalazłem mniej głupot i naciąganych akcji niż u etatowego pisarza tych komiksów, co o "30 dniach nocy" zdaje się świadczyć kiepsko, no ale też Niles za wirtuoza pióra chyba nigdy nie uchodził.

Następne w kolejce "Poza Barrow" budzi we mnie dosyć mieszane uczucia. Z jednej strony jest na pewno warte uwagi ze względu na oprawę wizualną – za nią odpowiedzialny jest Bill Sienkiewicz, który zrobił dobrą robotę. Szkoda jednak, że nie trafił na lepszą historię, bo scenariusz (ponownie Niles) jest mocno średni. Fabuła to ten sam kotlet odgrzany kolejny raz, czyli survival horror w śnieżnej scenerii (w głównej serii mieliśmy to już dwa razy, a przecież dopiero co w tym tomie był jeszcze "Czerwony śnieg"). W dodatku ta część jest strasznie topornie napisana, a postacie to chodzące stereotypy, maksymalnie irytujące i podejmujące durne decyzje. Większości nie sposób kibicować, a ich obecność szybko zaczyna męczyć, przez co lekturze towarzyszy chęć szybkiego dotarcia do finału. Urozmaiceniem mogło być wprowadzenie pewnego nowego konceptu, który tu występuje, ale to tylko taki wytrych, bo generalnie w samej historii nie zmienia nic, a w dodatku zdaje się średnio pasować do poprzednich odsłon. Także fabularnie to średniak, który wyróżnia się jedynie grafiką – niestety zmarnowaną na tak nieciekawą opowieść.

Na zakończenie dostajemy odświeżoną wersję pierwszych "30 dni nocy", gdzie tym razem scenariusz Nilesa zilustrował Piotr Kowalski. Generalnie ta historia interesowała mnie najmniej, a okazała się nadspodziewanie udana. Nie ograniczono się wyłącznie do przerysowania oryginalnego komiksu, tylko zaserwowano nam pełnoprawną nową wersję, która inaczej rozkłada akcenty (główną bohaterką jest Stella) i lekko modyfikuje fabułę. Komiks dopadło więc to, co prawdopodobnie czeka wszystkie filmowe serie grozy – remake. Pierwowzór miał trochę buntowniczy charakter, tutaj tego nie ma, za to scenariusz wydaje się sprawniej poprowadzony, a lektura komiksu jest bardzo płynna. Wydaje mi się, że zmiany fabularne wyszły tej wersji na dobre i nie czuć robienia czegoś na siłę. Podobają mi się również ilustracje, które wykonał polski autor (jego kreska momentami kojarzyła mi się z P. Craigiem Russelem), chociaż nie do końca jestem przekonany, czy był to najlepszy wybór do horroru – oryginał miał w sobie jednak więcej mroku i tajemniczości, tu trochę tego brakuje, mimo że rysunki same w sobie są dobre. W każdym razie ku mojemu zaskoczeniu reinterpretacja "30 dni nocy" spodobała mi się na tyle, żebym mógł wymieniać ją jako jeden z mocniejszych punktów tego albumu.

Zabierając się do tego komiksu, trzeba wziąć poprawkę na to, że te historie to nie są jakieś wybitne scenariusze, a raczej właśnie rysunkowy odpowiednik kina grozy klasy B, w którym sporo akcji, krwi i brutalności, ale też nierzadko dialogi są słabe, a fabuły powtarzalne i ciągnięte na siłę, byle tylko znaleźć pretekst do stworzenia kolejnej kontynuacji. Także o ile graficznie ten zbiór przeważnie prezentuje się dobrze, tak scenariuszowo miewa wloty i upadki, aczkolwiek przy większości zawartych tu komiksów bawiłem się całkiem fajnie. Jak najbardziej można z tej serii czerpać satysfakcję, choć trochę na takiej zasadzie, jak z oglądania którejś z kolei części ulubionego filmowego horroru. Ciężko stwierdzić, żeby ta lektura była w jakikolwiek sposób obowiązkowa, ale dla fana gatunku bądź kogoś, kto zwyczajnie polubił pierwszy tom, może to być całkiem przyjemne rozwinięcie tego świata. W pełni natomiast polecam "Juarez".


Dla całości 6/10.