Nie wiedziałem turu, że Ty jesteś takim optymistą
. Mieliśmy ewolucję od czasów TM Semica do teraz, kolejna raczej nie nastąpi, zwłaszcza tak istotna, a wolna ewolucja z perspektywy jednego czytelnika to jej brak, a raczej tylko pozorne ruchy w interesie.
Tak ja to odczuwam.
No właśnie, a nie jest to związane, że to są ciekawe projekty i znalazły zainteresowanie wśród nie tylko pasjonatów? Czy to tylko sprawa, że taka informacja doszła do szerszego grona?
Ciekawostką jest fakt, że żaden z w/w komiksów nie zbliżył się nawet z poziomem sprzedaży do komiksów np. Samojlika, KRLa czy Minkiewiczów. Ale dotarły za to do kompletnie innych czytelników, co, moim zdaniem, dowodzi tezy o wielu, często bardzo odseparowanych, potencjalnych czytelnikach.
Problemem nie jest brak nabywców, tylko brak szerszej możliwości dotarcia do nich.
Mam tą cholerną możliwość częściowego weryfikowania moich teorii w praktyce (dzięki W7), a jednocześnie widzę, jak bardzo ograniczone są możliwości docierania do tych czytelników, to jest praktycznie indywidualna praca u podstaw.
Fajnie się czyta taką dyskusję gdzie każda strona mówi o czym innym
Diagnoza rynku zaproponowana przez turucorpa jest moim zdaniem poprawna, rynek nie jest ani rozwinięty ani dojrzały, o czym świadczą podane przez niego cechy. Jednocześnie druga strona dyskusji również ma rację, że dla czytelnika jest pod wieloma względami lepiej niż kiedykolwiek i że z wielu powodów rozwinięcie rynku nie jest możliwe w przewidywalnej przyszłości. Tylko, że to wszystko jest dyskusja na dwa różne tematy.
Temat jest jeden, problemem ( w tej dyskusji) jest punkt widzenia, tradycyjnie uzależniony od punktu siedzenia. Dla kogoś, kto ma kasę i wiedzę gdzie kupować, rynek może jawić się jakimś komiksowym Eldorado.
Ale kiedy spojrzymy na mechanizmy i strukturę tego rynku, to jest to jedna wielka prowizorka, pozlepiana byle jak taśmą duct tape, której wiele elementów może w każdej chwili się po prostu rozsypać, a całość istnieje tylko i wyłącznie dzięki pasjonatom (robiącym, wydającym i kupującym).
Może powinniśmy zamiast używać słów dojrzały czy rozwinięty, a po prostu przesycony?
Wtedy bym się słowem tutaj nie odezwał i byłyby nici z dyskusji
