Nie myślałem, że można aż tyle napisać na ten temat. Pytanie czy warto? Czy warto snuć na ten temat takie dogłębne przemyślenia?Na pewno nie "warto", bo jest masa lepszych rzeczy do roboty :P
Za którymś razem gdzie w opinii czy "recenzji" widziałem, parafrazuję: "zeszyt mi się nie spodobał, tych 5 minut przeznaczonych na czytanie nikt mi nie zwróci" zacząłem się zastanawiać czy jakby osoba poświęciła nie 5 a 15 minut to inaczej odebrałby komiks. No i tak się zbierały przemyślenia, ja swoje zdanie mam i wiem też, że nawet jeśli czas spędzony nad danym komiksem ma znaczenie dla jego odbioru, to nikt nie zacznie teraz spędzać więcej czasu z komiksami bo ktoś na forum mu to zaleca, po prostu ciekawi mnie czy występują obserwacje w tym temacie, bo sam też mogę nie dostrzegać jakichś aspektów :)Myślę, że wiem co tu masz na myśli i powiem, że uważam podobnie. Nigdy nie przemawiało do mnie czytanie na tempo, wolę na spokojnie poświęcić każdej historii czas i więcej uwagi niż tylko pobieżne przejrzenie.
Ja czytajac, nie spiesze sie, lubie podelektowac sie planszami, zawiesic na oko na drobnych szczegolach. To czy zajmuje mi to mniej czy wiecej czasu nie jest dla mnie istotnie. To hobby, wiec przede wszystkim - ma sprawiac radosc, a szybkiego czytania i odchaczania kompletenie nie rozumiem.
ALE raz, ze w nowszych jest mniej czytania a dwa,ze ja czasami nie czytam w nich wszystkiego dokladnie. Przykladowo - kolekcja Transformers Hachette denerwuje mnie ile uwagi jest poswiecane ludzkim bohaterom w niektorych tomach - jesli nie mam checi to potrafie nie przeczytac ANI slowa na stronie gdzie widze, ze tylko ludzie rozmawiaja. Albo rzucam tylko okiem, zeby wiedziec o czym mniej wiecej rozmawiali.A to z kolei może tłumaczyć różne dziwne opinie głoszone na tym forum.
Zależy czy czytam wszystko (np. każdy dymek).
Być może istnieją osoby, które podziwiają sztukę w muzeum, na czas.Zbigniew Beksiński zwierzył się w jednym z dokumentów, że gdy ilekroć oglądał wystawę z czyimiś dziełami to przed każdym eksponatem starał się trochę postać, z obawy, że z zza winkla obserwuje go autor i minięcie jakiegoś dzieła zostanie odebrane jako negatywna ocena mistrza lub dowód jego wyniosłości. A sam Beksiński stwierdził, że nie wie, ile to jest - odpowiedni czas poświęcony dziełu.
Mam nadzieję, że w tej chorobie również nie jestem sam. :DNie jesteś.
Mam nadzieję, że w tej chorobie również nie jestem sam. :D
Aż się boję, ile czasu badaczom zajęło czytanie (...) "Życie i czasy Charliego Chana Hock Chye"