Dużo fajnego, zwłaszcza w klasyce (Supermany, Batmany, DC Alana Moore'a) oraz Vertigo (mam nadzieję, że też powoli przymierzają się do kontynuacji Swamp Thinga po Moorze). Kilka one-shotów i Black Label też do wzięcia.
Zaskoczyło mnie jednak, że Supergirl Kinga jednak nie w Deluxe. Wielka szkoda, to by różnicowało ich od Hachette, byłoby to wtedy atrakcyjniejsze wydanie. Mam przynajmniej nadzieję, że w twardej oprawie jak inne albumy Kinga do tej pory - Człowiek Cel, Rorschach czy Adam Strange.