Ja tu nie widzę żadnego bicia piany, tylko stwierdzenie faktu, że Egmont spieprzył nakład, bo nikt mi nie wmówi, że nie dodał taśmy z premedytacją, kiedy wszystkie ich albumy od lat taką posiadają : )
No i jest dla mnie paradne jak wszyscy przyklaskują, że w zasadzie to nie ma potrzeby tej tasiemki. Zatem Egmont zamiast reprymendy powinien dostać od nas kwiaty za ten drobny fuck up, w końcu skoro nie trzeba, to wspaniała wiadomość dla nich i wszystkich innych wydawnictw na przyszłość. Mamy zatem oszczędność i redukcję procesu produkcyjnego w jednym : )
Serio, szczerze nie rozumiem czemu wtopa Egmontu wtopą nie jest, a inne wydawnictwa jak zamienią dwie literki w dwóch dymkach poddawane są zbiorowemu linczowi.