W Star warsach natomiast stary kanon został po prostu zamieciony i wyrzucony do kosza. W tym sensie uważam że niekanoniczne gwiezdne wojny aktualnie można traktować tylko jako ciekawostkę.
Ps. Fakt, nie Hachette tylko Deagostini, no ale argument pozostaje aktualny.
Czytałem komiksowy stary kanon z kolekcji wyrywkowo i moim
zdaniem jest on równie nieciekawy jak aktualne komiksy.
A okey, czyli skoro to nie jest kanon, to olać, zapomnieć.
A moim zdaniem można to traktować jak pełnoprawne dzieła - wszakże twórcy tworząc je poświęcili zapewne setki, jak nie tysiące godzin. Dla mnie wiele komiksów z legend jest po prostu świetna, lepsza niż nie jedna historia z kanonu, dla ciebie to można traktować jako ciekawostkę tylko dlatego, że nie jest to już kanonicznego. Seria Republic jest moim zdaniem świetnym uzupełnieniem między 2 a 3 częścią, mimo, że uwielbiam animowane Wojny Klonów, i wychowałem się na nich. Traktuje to jako kawał solidnego komiksu, a nie tylko jako ciekawostkę, szczerze nie widzę różnicy czy coś jest w kanonie, czy też nie - dla mnie ważna jest jakość danego komiksu po prostu.
I widzisz, czytałeś wyrywkowo, i na podstawie tego określiłeś legendy które trwały ponad 30 lat, i powstały setki komiksów i książek - i jak ktoś powiedział na górze, żeby to wszystko przeczytać potrzeba było by lat.
Gusta gustami, ale takie Z góry powiedzenie, że
całe legendy są słabe, czytając je wyrywkowo jest trochę pozbawione sensu.