Zbiórki na komiksy mają swoją specyfikę i wymagają dużego zaangażowania autora.
To fakt i generalnie zdaję sobie z tego sprawę. Moja wcześniejsza zbiórka na MORFIUM 3 zakończyła się powodzeniem i faktycznie wymagała ogromu zaangażowania i stosowania nawet lekko natrętnej promocji.
Tutaj miałem problem innego typu. Otóż serwis na którym prowadzę zbiórkę nie autoryzował jej przez ponad 2 tygodnie, wobec czego w ogóle nie była widoczna na stronie, a jedynie z bezpośrednich linków i to z komunikatem, że brak autoryzacji. Wobec czego musiałem się wstrzymać z zaangażowaniem, żeby nie wyglądało to jak spamowanie jakimś scamem.
Ponadto zdecydowałem, choć rozumiem prawidła zbiórek i wariantów w postaci gadżetów etc. i ich wpływu na atrakcyjność zbiórki, że chciałbym skupić się na komiksach i ich papierowym wydaniu. Nie chciałbym aby komiks, nad którym tyle pracowałem stał się dodatkiem do gadżetów. Marketingowo może zły pomysł, ale
wbrew pozorom nie chodzi tu tylko i wyłącznie o zebranie kwoty ale także o praktyczny feedback dla mnie samego na ile to komiks sam w sobie jest tym co jest istotne dla czytelnika.
Co do Huberta to robi to doskonale, choć u niego zasadniczym elementem wpływającym na sukces zbiórek jest spora społeczność skupiona już wcześniej - na co ogromny wpływ miało regularne publikowanie komiksów i to często w ramach serii co bardzo wiąże czytelników i ułatwia takie projekty. Zwłaszcza jeśli, tak jak w jego wypadku są one ciekawe i ogólnie mainstreamowe, publikowane w miarę krótkich odstępach czasu.