W celu ochrony moich zbiorów przez zmarnowaniem, poszukuję pozytywnie nastawionej do komiksów Kielczanki, która zechce ze mną stworzyć małe komiksolubiątka. :-)
W ramach cementowania związku, następną kolekcję Hachette możemy kupować wspólnie, tomami naprzemian. ;-)
Haha. :-)
Co do meritum, to pojawia się kilka nieoczywistych aspektów.
Na przykład, że oprócz śmierci może kolekcjonera dotknąć też stan bezradności i bez sensu by było, gdyby bliscy żebrali o kasę na operację, gdy można opchnąć część zbiorów.
(Choć wtedy wyleczony delikwent mógłby paść na zawał po zastaniu pustych regałów. ;-p )
W każdym razie z powyższej dyskusji wynika, że warto rozmawiać z bliskimi i poznawać ich pasje choćby z grubsza, uprzejmościowo.
Inaczej po bolesnym rozstaniu, zostaje gromada anonimowych przedmiotów.
A może wśród nich kryje się jakiś "święty gral" w danej dziedzinie?
A może np. grupka niepozornych figurek, to jakiś unikalny komplet w idealnym stanie, który zbierał ktoś przez całe życie i zbrodnią by było puszczać to jako detal?
Ponadto zauważyłem, że czasem pasja (lub cechy charakteru) skaczą co drugie pokolenie, więc niektóre szczególnie cenne rzeczy warto po prostu zachować dla następnej fali. :-)
Wydaje mi się, że można nawet jeśli nie testament, to przynajmniej napisać kartkę z dyspozycjami na wypadek śmierci lub bezradności.
Zaznaczyć, że wbrew pozorom wszystko jest coś warte i żeby nie sprzedawać tego pochopnie.
Pomysł kolegi Hobgoblin o wzajemnym dziedziczeniu zbiorów kolekcjonerów jest ciekawy, ale prawdopodobnie raczej nierealny w praktyce.
Natomiast myślę, że w takim "półtestamencie" można bliskim m.in. dać namiar na zaufanego kolegę-komiksiarza, który doradzi jak z towarem postępować w zamian za prawo pierwokupu.
Ważne, żeby niczego nie wyrzucić, choćby przez sam szacunek dla przedmiotu.
Dotychczas, jeśli umarł samotny kolekcjoner, to spadek przejmowali dalecy krewni i np. jakaś kuzynka, która nie raczyła napisać SMSa na święta, wywalała Relaxy na śmietnik, bo takie stare i ponaddzierane.
Teraz chyba wszystko bierze gmina.
Nie wykluczone, że pojawią się kliki łowców kolekcji, którzy będą czyścić lokale z cennych fantów przed wyceną.