Też jestem przeciwnikiem nakazów, ale skoro na opakowaniach produktów spożywczych producent MUSI wymienić skład, wagę, termin przydatności, kraj pochodzenia a cena musi być też przeliczana na litr/kilogram, to chyba obowiązek publikacji nakładu rzeczy drukowanych niezbyt by odbiegał od takich wymogów. Zwłaszcza, że przy tych reklamach, rabatach hurtowych, cenach promocyjnych itd, ciężko się połapać czy opłaca się czekać aż dana pozycja wyląduje w koszu promocyjnym w Carrefourze (hi książki TK

) czy też nakład jest tak skrojony, że nie ma na to szans. Zresztą wg mnie każdy nakaz który ułatwia życie konsumentom w starciu z dużymi podmiotami gospodarczymi, jest pożądany. Tak jak właśnie ta cena omnibus teraz. Albo nadchodzące przepisy unijne o tym że smartfony będą znowu MUSIAŁY mieć wymienną baterię.
P.S. Odkopałem ten temat z powodu dyskusji o nakładzie w temacie o BiZ bo zrobił się tam duży offtop. Ale parę stron wcześniej przypomniało mi, że Egmont rąbał nas na cenach już dawno, zanim stało się to modne zrzucanie wszystkiego na Rosję, inflację i Tuska.

Ach ta mgła covidowa.